Słoń i kwiat Drukuj E-mail
Spis treści
Obsada
Opis
Zapowiedzi prasowe
Recenzje
Historia
Multimedia

Zapowiedzi prasowe


Słoń i Kwiat w wielkiej dżungli. Premiera w BTL


Wróbel recytujący wiersze, małpy, które pomagają słońcu wschodzić i najmniejszy słoń świata. To wszystko w niedzielę w BTLu.

Pewnego dnia, płynący nurtem rzeki liść przyniósł do dżungli najmniejszego na świecie słonia, mającego zaledwie pięć centymetrów z kawałkiem. Nie wiedział ani tego, skąd się tam wziął, ani tego, dlaczego i kto go wysłał. Wiedział jedynie, że chce stać się wielki.

Mały słoń, który marzy o wielkości

Tak zaczyna się opowieść niezwykła, którą obejrzeć będzie można w niedzielę o godz. 13 w Białostockim Teatrze Lalek (ul. Kalinowskiego 1). Mowa o najnowszym spektaklu Grupy Coincidentia "Słoń i Kwiat" wg opowiadań Briana Pattena w przekładzie Piotra Sommera. Reżyserią i adaptacją zajął się Robert Jarosz, muzykę skomponował Piotr Klimek, a twórcą scenografii jest Pavel Hubicka. W spektaklu pojawią się też multimedia (Krzysztof Kiziewicz). Muzykę na żywo zagra Robert Jurco.

Na scenie zobaczymy trójkę aktorów: Dagmarę Sowę, Pawła Chomczyka i Michała Jarmoszuka.

- Patten prezentuje nam zbiór dziecięcych mitów na temat powstania dżungli - mówi Robert Jarosz, reżyser. - Całość jest opowiedziana bardzo dowcipnie, a dowcip ten podszyty jest filozofią. Coś dla siebie znajdzie każdy. I dziecko, i dorosły. To spektakl familijny. Zobaczymy perypetie małego słonia, który poznaje świat. Odkrywanie przeplata się tu z tworzeniem.

Wielobarwne postacie

Poza tytułowymi Słoniem i Kwiatem na deskach BTLu zobaczymy też m.in. świnie, małpy, wróble, hienę i stadko... dżdżownic.

- Wszystkie te postacie są wyjątkowe - zapewnia Paweł Chomczyk, tytułowy Słoń. - Kwiat się uwolnił i biega sobie swobodnie po dżungli. Lilia też by chciała, mimo że wiąże się to z szybszym starzeniem się. Dżdżownice wychodzą z ziemi wabione poezją głodnego wróbla, a hiena nazywa sama siebie królową dowcipu. Czy faktycznie nią jest? Dowiecie się w niedzielę.

Świat w tej teatralnej opowieści nie jest szarobury. Przeciwnie, aż tętni kolorami. Postacie są pełnokrwiste, muzyka idealnie zgrana. Twórcy zdradzają, że będziemy mogli zobaczyć m.in. chór małp. Zapowiada się więc niezwykle interesująco.

Urszula Krutul, "Gazeta Współczesna", 27.12.2012


Słoń i Kwiat w BTL


W nowym spektaklu Grupy Coincidentia i Białostockiego Teatru Lalek coś dla siebie znajdą i dzieci, i dorośli.

Bohatera spektaklu "Słoń i Kwiat" według opowiadań Briana Pattena w przekładzie Piotra Sommera poznajemy w dość trudnym momencie jego życia. Rodzi się i jest inny niż przeciętny słoń. Ma niewiele ponad 5 centymetrów z kawałkiem. Jego mama, zakłopotana kładzie go na płynący nurtem rzeki liść. I tak nasz bohater dociera do dżungli. Nie wie skąd się tam wziął, ani tego dlaczego i kto go wysłał. Wie jedynie, że chce stać się wielki.
Reżyserią i adaptacją spektaklu zajął się Robert Jarosz, muzykę skomponował Piotr Klimek, a twórcą scenografii jest Pavel Hubicka. W spektaklu pojawią się też multimedia Krzysztofa Kiziewicza. Muzykę na żywo zagra Robert Jurco. Na scenie zobaczymy trójkę aktorów: Dagmarę Sowę, Pawła Chomczyka i Michała Jarmoszuka.

- Patten prezentuje nam zbiór dziecięcych mitów na temat powstania dżungli - mówi Robert Jarosz, reżyser. - Całość jest opowiedziana bardzo dowcipnie, a dowcip ten podszyty jest filozofią. Coś dla siebie znajdzie każdy. I dziecko, i dorosły. To spektakl familijny. Zobaczymy perypetie małego słonia, który poznaje świat. Odkrywanie przeplata się tu z tworzeniem.
Poza tytułowymi Słoniem i Kwiatem na deskach teatru lalek zobaczymy też m.in. świnie, małpy, wróble, hienę i stadko dżdżownic.

- Wszystkie te postaci są wyjątkowe - zapewnia Paweł Chomczyk, tytułowy Słoń. - Kwiat się uwolnił i biega sobie swobodnie po dżungli. Lilia też by chciała, mimo że wiąże się to z szybszym starzeniem się. Dżdżownice wychodzą z ziemi wabione poezją głodnego wróbla, a hiena nazywa sama siebie królową dowcipu.

(uk), "Kurier Poranny", 28.12.2012


Pięć centymetrów z kawałkiem. I jak tu dać radę?


Kwiat wyrwał się z ziemi i biega, hiena okrzykuje się królem dowcipu, motyl pyta i pyta, a najmniejszy na świecie słoń - ledwie pięć centymetrów z kawałkiem - musi jakoś tę rzeczywistość ogarnąć... W Białostockim Teatrze Lalek ostatnim rzutem na taśmę, bo na chwilę przed końcem roku, premiera dla dzieci i całej rodziny. W niedzielę (30.12) u lalkarzy spektakl "Słoń i kwiat".

Przedstawienie powstaje w koprodukcji z Grupą Coincidentia, znaną z tak znakomitych niezależnych spektakli jak choćby "Krabat", "Murdas" czy "Krwawa jatka". Aktorzy z GC - Paweł Chomczyk i Dagmara Sowa po raz pierwszy zdecydowali się na realizację widowiska dla dzieci. Na scenie towarzyszyć im będzie jeszcze Michał Jarmoszuk z BTL oraz aktor muzykujący - Robert Jurco. Historię maleńkiego słonia i jego kompana - chodzącego kwiatka - reżyseruje Robert Jarosz.

- Do pracy nad spektaklem zainspirowała nas książka Briana Pattena - zbiór dziecięcych mitów na temat powstawania dżungli jako przestrzeni i zwierząt walczących w niej o miejsce w hierarchii - mówi Jarosz, który jest jednocześnie autorem adaptacji. - Całość opowiedziana jest z dużym dowcipem, i choć to spektakl dla dzieci tak od lat 6, to są w nim takie miejsca, które po swojemu odczytają dorośli.

Paweł Chomczyk: - Już dawno zastanawialiśmy się nad spektaklem dla dzieci, chcieliśmy zgłębić dziecięcą literaturę. I to jest właśnie ten moment. Historyjki Pattena to taki kolaż różnych zdarzeń i opowiastek tłumaczących nam świat na proste sposoby, z perspektywy dziecka, które musi odkryć wszystkie prawidła rządzące wokół. To nam się wydało interesujące, a Robert ugryzł całość od strony linearnej, poprowadził w stronę perypetii i stworzył coś na kształt fabuły.

- Oto któregoś dnia urodził się bardzo mały słoń, zaledwie pięć centymetrów z kawałkiem. Jego mama była tak zakłopotana, że położyła go na liściu i puściła liść z nurtem wody. To w pewnym sensie zaczyna nam fabułę spektaklu. Słonik trafia w sam środek puszczy, w której dzieją się wyjątkowe rzeczy - opowiada reżyser.

A Chomczyk dopowiada: - Nasz bohater znajduje się w niewesołych okolicznościach. Płynie na tym liściu, widzi różne sytuacje, musi sobie jakoś ten świat opisać i wytłumaczyć. Jest jak dziecko, które wszystko chłonie i wszystkim nasiąka. Spotyka różne nietypowe postaci. Kwiat sobie biega, lilia też chce się urwać i popłynąć z nurtem rzeki, hiena opowiada dowcipy. Słonik wiele się musi nauczyć, dużo wyzwań przed nim. Tu ktoś wygląda inaczej, komuś podobają się zupełnie inne rzeczy, ktoś tam zachowuje się niefajnie i trzeba się jakoś do tego ustosunkować.

Michał Jarmoszuk z wielką kolorową kryzą na szyi jest w spektaklu Kwiatem. - W tej naszej dżungli każdy jest wyjątkowy i każdy się za takiego uważa. Choćby moja postać. I oto nagle pojawia się słoń, który już poprzez sam wzrost jest szczególny. No i trzeba sobie z tą wyjątkowością innych jakoś poradzić.

Autorem scenografii jest Czech Pavel Hubicka, który zawsze potrafi zaskoczyć mnogością kolorów, wyobraźnią i rozmachem. Akcja toczy się w wielkim przechylonym pudle, które w zależności od akcji zmienia się w różne przestrzenie. Są wielki kwiat o dużych płatkach, czerwone krzesło, lalki zbudowane na bazie papieru. W spektaklu pojawią się wizualizacje Krzysztofa Kiziewicza, zaś autorem muzyki jest Piotr Klimek. Część muzycznego podkładu odtwarzana będzie z taśmy, część wykonywana na żywo przez Roberta Jurco. - Kompozytor wymyślił sporo instrumentów imitujących dżunglę, używamy więc w spektaklu m.in. kalimby, różnych świstawek i instrumentów perkusyjnych. Pojawia się chór małp, tańczymy, wygłupiamy się, gramy na grzechotkach - mówi Jurco.

Monika Żmijewska, "Gazeta Wyborcza", 29.12.2012