"Cyrano de Bergerac" to sztuka, która zapewniła jej autorowi - Edmondowi
Rostandowi sławę i trwałe miejsce w literaturze. Prapremiera miała miejsce 28 grudnia
1897 roku na scenie teatru Porte-Saint-Martin w Paryżu i była olbrzymim sukcesem.
Tytułowy bohater komedii to postać
rzeczywista. Cyrano de Bergerac żył w latach 1619 - 1655, był poetą, dramaturgiem i
słynnym zabijaką. Jednym z autentycznych epizodów jego biografii jest, pokazany przez
Rostanda w dramacie, zatarg z aktorem Montfleury.
Akcja "Cyrana de Bergerac" toczy się
w roku 1640 (jedynie akt piąty przedstawia wydarzenia z 1655 r.). Francja prowadzi
wówczas wojnę z Hiszpanią, bujnie rozkwita także życie literackie. Z czasem toczone w
salonach dysputy o sztuce i literaturze dają początek modzie na wykwintne i wyszukane
konwersacje, których głównym tematem staje się analiza uczuć miłosnych. Rodzi się
wyszukany, wymuszony styl précieux, wyszydzany m. in. w sztukach Moliera.
Przykładem damy précieuse, afektowanej i do śmieszności rozmiłowanej w
pięknie brzmiących słowach jest w "Cyranie de Bergerac" Roksana.
Intryga sztuki Rostanda nie jest skomplikowana.
Cyrano, dzielny żołnierz i znakomity poeta zakochuje się w swej kuzynce Roksanie. Nie
ośmiela się jednak wyznać jej swego uczucia, obawia się bowiem, że niedostatki urody
(ogromny nochal) czynią go człowiekiem niegodnym miłości kogoś tak pięknego jak
Roksana. Nadzieje Cyrana rozwiewają się ostatecznie, gdy kuzynka zwierza mu się z
miłości do urodziwego kadeta, Christiana de Neuvillette. Niestety - jej wybranek nie
potrafi zdobyć się na wyszukane komplementy i poetyczne wyznania, których oczekuje
Roksana, wszak jest tylko żołnierzem. Cyrano postanawia mu zatem pomóc, pisze za niego
listy, podpowiada mu odpowiednie słowa, tym samym pośrednio wyrażając własną
miłość. Choć Christian ginie podczas oblężenia Arras, tajemnica jeszcze się nie
wyjaśnia. Dopiero piętnaście lat później, tuż przed śmiercią głównego bohatera,
Roksana odgaduje jego głębokie uczucie.
Po francuskiej prapremierze Sarcey pisał:
"Jakie szczęście! Nareszcie uwolnimy się od skandynawskich mgieł, od zbyt
drobiazgowych studiów psychologicznych i od brutalności dramatu realistycznego. Oto po
długiej nocy znowu wschodzi na horyzoncie radosne słońce starej Galii. To sprawia
przyjemność i odświeża krew!" Jednak białostockie widowisko to coś więcej,
niż błyskotliwe dialogi skrzące się dowcipem (niewątpliwa zasługa znakomitego
przekładu, którego autorem jest Józef Waczków), wspaniałe sceny szermierki i ciągła
gra konwencją (np. dyrygent orkiestry zwraca się bezpośrednio do widowni tłumacząc
zasady ilustracji muzycznej). To przede wszystkim opowieść o niespełnionej, czystej
miłości, a także o poecie do końca wiernym swoim ideałom i dumnym z własnej
niezależności:
(...)Wciąż słów bać się, wciąż mieć lica blade,
woleć złożyć wizytę niż złożyć balladę,
być komuś przedstawionym, jakieś prośby smażyć?
Nie, dzięki! Dzięki! Dzięki! Ale... śpiewać, marzyć,
śmiać się, przechadzać, być sam, jasno widzieć - no bo
grunt to mieć własny głos i wolnym być, być sobą!Informacje dodatkowe - obsada
Galeria fotografii ze spektaklu (nowe okno)