"Czy dacie wiarę, że w Białymstoku przy ul. Braci Grimm 13 mieszka Baba - Jaga,
która tańczy i śpiewa do bezprzewodowego mikrofonu, a aktorzy i widzowie w BTL
obrzucają się papierami?" - dziwi się recenzent "Gazety Wyborczej".
Rzeczywiście - scenariusz napisany przez Zbigniewa Lisowskiego to zupełnie nowa
interpretacja jednej z najsłynniejszych baśni braci Grimm. Opowiadanie o losach Jasia i
Małgosi przekształca się w opowieść o twórczej mocy wyobraźni.
Scena przedstawia wnętrze domu bajkopisarza,
który zaprasza dzieci do wzięcia udziału w niezwykłym eksperymencie. Okazuje się, że
to, co można dostrzec oczyma wyobraźni, staje się także widoczne na scenie. Pojawiają
się zatem na niej, przywołani przez bajkopisarza Piotra, obaj bracia Grimm, po czym
obecne na widowni dzieci wyczarowują postacie z bajki o Kopciuszku. Jednak w chwili, gdy
z Kopciuszkiem pragnie zatańczyć... wilk, przekonujemy się, że w zabawie bierze
udział ktoś jeszcze. Odtąd wydarzeniami pokieruje Baba Jaga.
Rozpoczyna się bajka o Jasiu i Małgosi.
Wygnane przez macochę dzieci błąkają się po lesie i wkrótce trafiają do domku
czarownicy. Złej wiedźmie udaje się skusić Jasia wspaniałościami, jakie kryją się
w jej chatce. Na szczęście, dzięki rezolutnej Małgosi, obecności bajkopisarza Piotra
i pomocy dzieci siedzących na widowni wszystko, jak na bajkę przystało, kończy się
dobrze.
"Jaś i Małgosia" to spektakl
współuczestnictwa. Młoda widownia jest przekonana, że to głównie od niej zależy
dalszy przebieg wydarzeń, dlatego też obserwuje je z niezmąconą uwagą, spontanicznie
reagując na to, co dzieje się na scenie. Świetnie bawią się także dorośli widzowie:
Jaś, który stał się wreszcie mieszkańcem wymarzonej krainy dobrobytu (tzn. chatki
Baby Jagi), zachowuje się przekomicznie - twierdzi, że teraz "jest już
ustawiony" dzięki bogatej "ciotuni" i każe mówić do siebie
"Janusz". Nie wie natomiast, jaki los go czeka, a czarownica już rozpala ogień
w piecu...
"Zaproszenie widowni do współuczestnictwa w wydarzeniach to jeden z największych atutów tego udanego i świetnie zagranego przedstawienia. Jaś i Małgosia to prawie godzina przedniej zabawy. Dzieciaki w lot chwytają intencje aktorów - wrzeszcząc z zadowolenia obrzucają się papierami, ostrzegają pisarza przed czarownicą, pomagają ratować Jasia."
(Czar) ("Gazeta Wyborcza", 13 XI 1997)
Informacje dodatkowe - obsada
Galeria fotografii ze spektaklu (nowe okno)