Niech żyje Punch!

Pokaż zdjęcie        Przedstawienie pt. "Niech żyje Punch!" uznano za najbardziej kontrowersyjny spektakl prezentowany w czasie XXI Wrocławskich Spotkań Teatrów Jednego Aktora. "Historia Puncha - pisze Krzysztof Kucharski - podzieliła widzów na dwie grupy: jedni protestowali przeciwko wulgarności i brutalności, drudzy - podkreślali mocne, a nawet agresywne komentowanie rzeczywistości, uważając, iż jest to strzał w dziesiątkę".
        Białostockiej widowni spektakl ten jest znany już od wielu lat, przypomnijmy bowiem, że pierwsza inscenizacja przygotowana przez Włodzimierza Fełenczaka miała miejsce w 1973 roku. W porównaniu z wersją pierwotną obecne przedstawienie uległo zasadniczym zmianom - zachowano wprawdzie tytuł i formułę spektaklu, jednak główny bohater, podążając z duchem czasu, stał się bardziej agresywny, drapieżny i pozbawiony sentymentów. Musi być taki, bo tak wygląda świat według Puncha. "Aby odmalować życie i ukazać jego śmieszność - powiada jedna z postaci - Duch człowieczy wynalazł teatr lalek, którego pierwszym aktorem jest błazen."
        Tytułowy bohater spektaklu jest postacią wywodzącą się z włoskiej commedii dell'arte. We Francji znany był pod imieniem Poliszynela, w Czechach zwano go Kaszparkiem, w Anglii zaś - właśnie Mr. Punchem. Podobnie jak inne postacie commedii dell'arte reprezentuje on pewien określony typ - jest wulgarny i przebiegły, bywa okrutny, ale jego postępowanie uderza w świat obłudy i konwenansów, w świat, którym rządzą pieniądze i... kobiety. Bunt Puncha wymierzony jest więc przeciwko wszelkim stanom oraz instytucjom życia społecznego - rodzinie (zabija żonę i własne dziecko), z jego rąk giną także stróżowie prawa (policjant, sędzia i kat), nie oszczędza także lekarza, żebraka i sąsiada - filistra.
        W zakończeniu sztuki, gdy Punch stoi już w cieniu szubienicy, padają z jego ust znamienne słowa:
 

Jeżeli prawo jest dla wszystkich stanów
I prócz mnie ma karać i innych panów,
To brak mi wielu dostojnych kompanów
Pod szubienicą!
Lecz złotem można stępić żądło ustaw,
Bo jak bogatych mieliby tak huśtać,
Nigdy by ziemia nie była tu pusta
Pod szubienicą!

        Wreszcie Punch zmierzy się z samym diabłem i wyjdzie z tego starcia zwycięsko. Czy to oznacza, że wykroczył tym samym poza sferę dobra i zła, a do oceny jego postępowania nie nadają się żadne kryteria moralne, bo są one tylko pochodną konwenansu? Na to pytanie widz musi odpowiedzieć sobie sam, mając jeszcze w pamięci końcowe słowa spektaklu: "Nasz świat jest farsą a farsa naszym światem. Zacznij żyć prędzej niż cię śmierć dogoni".

        "Spektakl białostocki, oparty w równym stopniu na lalkach (i to tych sprzed dwudziestu lat!) i żywym planie, jest realizacją bardzo udaną - twierdzi Olga Kulczycka. - Celnie trafia w mroczne zakamarki duszy każdego z widzów. Prowokuje, irytuje, denerwuje, ale zmusza do refleksji, nie pozwalając na obojętność." Dodajmy także, że również znakomicie bawi. Wprowadzenie na scenę lalek pozwala nam spoglądać bez wpadania w przygnębienie na to krzywe zwierciadło, w którym odbija się nasze życie.

Informacje dodatkowe - obsada, udział w przeglądach, nagrody

Galeria fotografii ze spektaklu (nowe okno)

Powrót