O "Zamku" Kafki

          W listopadzie 1921 r. Kurt Wolff, wydawca książek Kafki zachęca go do napisania "czegoś większego", bo czytelnicy najbardziej uwielbiają powieści. Kafka przebywa wówczas w sanatorium w Matliary, gdzie w drugim tygodniu stycznia 1922 r. doznaje załamania nerwowego. W jego przypadku najlepszą kuracją okazuje się pisanie, rozpoczyna więc wcześniej już planowane prace nad "Zamkiem". Wiadomo, że 15 marca 1992 r. gotowy jest pierwszy rozdział powieści - tego dnia Kafka odczytuje go swemu przyjacielowi, Maxowi Brodowi. Dzieło nie zostanie jednak ukończone - dziewięć miesięcy później, po kolejnym załamaniu nerwowym pisarz nie będzie już mógł go kontynuować.
          Zasadniczą cechą akcji "Zamku" jest wszechobecna poetyka nieokreśloności. Główny bohater, K., przybywa do wsi, do której być może został wezwany, by pełnić obowiązki geometry. Jej mieszkańcy bądź go oczekiwali, bądź wydają się zdumieni jego obecnością; zostaje zatrudniony, choć nie ma dla niego pracy. Ponad wsią znajduje się zamek, do którego czasem można się dodzwonić, a czasem nie. Z pojawiającymi się we wsi urzędnikami z tegoż zamku można lub nie można rozmawiać bezpośrednio. K. próbuje się tam udać osobiście, ale ze wsi do zamku nie prowadzi żadna droga. K. otrzymuje list podpisany przez Klamma, kogoś, kto prawdopodobnie jest wystarczająco kompetentny, by wyjaśnić status bohatera. Pismo to zdaje się potwierdzać, że został on przyjęty do hrabskiej służby i jednocześnie temu zaprzeczać, nie wiadomo też, czy K. nie otrzymał go przez przypadek z rąk nieupoważnionego posłańca, ani tego, czy wiadomość jest wciąż aktualna. Rzekomemu geometrze zostają przydzieleni dwaj dawni pomocnicy, z którymi już przedtem pracował, choć wcale ich wcześniej nie spotkał, nie ma też z nich żadnego pożytku, tym bardziej, że zupełnie nie znają się oni na swojej pracy...
          Nie znajdziemy też w powieści zakończenia, które mogłoby wyjaśnić zagadki tekstu, także to, które dopisał po śmierci Kafki Max Brod, powołując się na intencje samego autora, raczej mnoży możliwe interpretacje zamiast je uściślać.
          Tytuł polskiego przekładu zachowuje dwuznaczność niemieckiego "Das Schloss", oznaczającego zarówno budowlę jak i mechanizm wymagający klucza. Gra słów, która wydaje się oczywista w kontekście losów bohatera, odnosi się także do sytuacji czytelnika - do odczytania sensu utworu, o ile jednoznaczna interpretacja w ogóle okaże się możliwa, niezbędny jest klucz.
          Poszukiwania tego klucza zapoczątkował sam Max Brod, człowiek, któremu zawdzięczamy ocalenie "Zamku" i innych powieści Kafki przed zniszczeniem (w swoim testamencie, którego Brod był wykonawcą, Kafka żądał, by spalono wszystkie nie publikowane rękopisy i nie wznawiano drukiem rzeczy, które już się ukazały). W "Zamku" widział on rodzaj religijnej alegorii - niedostępna budowla symbolizuje mądrość Bożą, która kieruje światem, kryje w sobie boską wszechwiedzę i, być może, także zbawienie. K. jest więc poszukiwaczem tej duchowej istoty.
          Konsekwencje takiej interpretacji są zastanawiające. Jeśli w zamku mieszka bóstwo, to urzędników traktować trzeba jako jego sługi. Bóstwo to różniłoby się więc od naszego pojęcia Boga mniej więcej tak, jak urzędnicy od aniołów. Pisano o religijności Kafki, że jego poglądy na ten temat były złożone i pełne wewnętrznych sprzeczności - jego Bóg mógłby być niedosiężnym demiurgiem, bądź Istotą nie mającą nic wspólnego z ludzką etyką; wszechobecną Pustką albo nawet martwym Bogiem - kto wie? Być może "Zamek" jest alegorią religijną, ale "odwróconą", opowiadającą o Bogu innym, niż byśmy tego oczekiwali.
          Zresztą K. także nie przypomina typowego poszukiwacza Boga. Nie wiemy, czy możemy mu wierzyć, kiedy twierdzi, że jest geometrą. Skupia się wyłącznie na sobie - inni ludzie są dla niego tylko środkiem wiodącym do celu, jakim jest zdobycie przychylności zamku. Być może tym, co go naprawdę interesuje i pociąga, jest reprezentowana przez zamek i jego urzędników władza. Określenie swego statusu, odnalezienie się w hierarchii zamkowej biurokracji oznacza jednocześnie zdobycie odpowiedniej pozycji w społeczności wsi.
          Istnieją także interpretacje, które rozwijają niejako powyższą myśl, choć jednocześnie inaczej rozkładają akcenty - związek K. z Friedą, byłą kochanką Klamma, nie tylko zbliża bohatera do zamku, ale także daje mu szansę przynależności do wiejskiej wspólnoty. Nie chodzi więc o zdobycie władzy, która pozwoli bohaterowi manipulować ludźmi wedle własnego uznania, a po prostu o odnalezienie własnego miejsca, w którym można by bezpiecznie mieszkać i żyć. Interpretacje takie podkreślają, że "Zamek" to w istocie opowieść o alienacji, samotnej wędrówce w poszukiwaniu własnego miejsca w świecie. Niektóre posuwają się jeszcze dalej, zawężając i zubożając sens powieści do rozważań o antysemityzmie i odwołując się do toposu Żyda - wiecznego tułacza, który, zawsze obcy, nigdzie nie jest u siebie.
          Nie wiadomo, czy w "Zamku" kryje się jakiekolwiek spójne przesłanie dla czytelnika, z całą pewnością jednak konstrukcja utworu skłania do jego poszukiwań. Egzystencjaliści (Camus, Sartre) uważali, że "Zamek ilustruje absurd dzisiejszego świata i kryzys współczesnego człowieka". W podobnym duchu wypowiedział się wybitny niemiecki literaturoznawca Wilhelm Emrich pisząc, że w powieści "przedstawiono walkę jednostki (K.) z organizacją świata (zamek), która narzuciła ludziom warunki, w jakich przyszło im następnie żyć i o prawo do samostanowienia". Z ciekawą propozycją wystąpił też amerykański tłumacz "Zamku", który odczytuje powieść w postmodernistyczny sposób - jego zdaniem opowiada ona o znaczeniu samym w sobie, o możliwości jednoczesnego, równoległego istnienia odmiennych interpretacji tych samych faktów, wydarzeń i dokumentów. Z kolei wg Heinza Politzera "Zamek" to błądzenie jednostki po labiryncie życia w poszukiwaniu prawdy. Nie sposób też nie wspomnieć, choćby krótko, że dzieło Kafki stanowi także wdzięczny obiekt badań dla psychoanalityków, fascynuje filozofów, jest przedmiotem zainteresowań formalistów...
          A może rację miał Roz Spafford pisząc: "Któż z nas nie utożsamia się z nieszczęsnym K., który próbuje rozszyfrować niezrozumiałe listy, odgadnąć, kto jaki rodzaj władzy reprezentuje, wyczekuje błąkając się po korytarzach, jest odsyłany od jednego urzędnika do drugiego? Jedyną pociechą w tym przeżywanym wspólnie koszmarze jest opisanie go, odnalezienie jego absurdalnej śmieszności i ironii".

Adam Dzierma

Więcej o pisarzu i jego dziełach - POLSKI PROJEKT KAFKOWSKI

Informacje dodatkowe - obsada

Galeria fotografii ze spektaklu (nowe okno)

Powrót