Dr hab. Jacek Malinowski – Dyrektor Białostockiego Teatru Lalek
Dziś wspominamy wyjątkowego Artystę związanego z Białostockim Teatrem Lalek. Była to dla mnie niezwykła znajomość rozwijająca się wraz z upływem czasu na kilku poziomach.
Od relacji podstawowej Widz-Artysta, poprzez Student-Wykładowca, Reżyser-Reżyser BTL, Dyrektor BTL – Artysta BTL, Kolega-Kolega…To długa droga, różnorodna, ciekawa i twórcza. To intelektualne spotkania i rozmowy na różnych etapach. 25 lat i dużo wspomnień.
Prof. Piotr Damulewicz
Do dziś nie wiem czy Wojtek miał swój ulubiony spektakl. Uważam, że jego najlepszym przedstawieniem zrealizowanym w BTL-u była „Spalona powieść” na podstawie krótkiej formy prozatorskiej Gołosowkera pod tym samym tytułem. Wiem, że Wojtek dojrzewał do realizacji tego przedstawienia parę lat. Kiedy po raz pierwszy podrzuciłem mu temat, przeczytał powieść i ją odrzucił. Dopiero po paru latach wrócił do niej i wyreżyserował przepiękne widowisko. Mądre, głębokie, dotykające egzystencji w najpiękniejszej formie. Do dziś pytania zawarte w tym przedstawieniu zastanawiają i zmuszają do głębokiej refleksji na temat życia i związków pomiędzy życiem tu na ziemi i życiem po życiu. Kto dziś jest w stanie zadać pytanie Bogu – gdzie jesteś. Dlaczego nie ma Cię tu z nami. Kto dziś odważy się poprosić Stwórcę by pobył trochę z nami w naszej codzienności. Wojtek nie bał się, zadawał pytania trudne ale konieczne, bolesne ale niezbędne. Może te pytania jemu i nam współrealizatorom pomagały coś zrozumieć. I za to mu do dziś dziękuję.
Będziesz zawsze w mojej pamięci!
Piotr Damulewicz
01.06.2026 Białystok-Letniki
P.S. A w wolnej chwili powiedz co jest tam?
Krzysztof Dzierma
Nasze wspólne dokonania teatralne zapewne ilościowo z nóg nie pozwalają, ale jakościowo chyba raczej tak. Od początku nasza współpraca z Wojtkiem to była iście prawdziwa droga przez ciernie do gwiazd. Godziłem się na nią, bo wiedziałam, że coś z tego będzie. I BYŁO.
Prof. dr hab. Wojciech Kobrzyński
Przez piętnaście lat Białostocki Teatr Lalek był naszym wspólnym dziełem. Poprzez spory i kłótnie, nie tylko przy kawie, wymyślaliśmy ten teatr. Zbyt wiele godzin spędziliśmy gadając i gadając, a rezultaty tego gadania odnajdowały swój kształt na scenie BTL -u. Nie wszystko odbywało się gładko i w pełnej zgodzie. Byliśmy jak te „Dwa wiatry” z wiersza Tuwima. Współtworzenie nie jest prostą drogą, ale te piętnaście lat skleiły nas w sposób trwały. To irracjonalne, ale nie bardzo wierzę w zupełną nieobecność Wojtka Szelachowskiego. Stąd trudność wspominania. Nie zawsze musimy godzić się z realnością, tego nauczył mnie Wojtek Szelachowski.