Zobacz opis Zobacz opis sztuki: CZARNOKSIĘŻNIK Z KRAINY OZ
Kategoria BTL Klasyka
KATEGORIA WIEKOWA Dla rodziny
CZAS TRWANIA 75 minut

CZARNOKSIĘŻNIK Z KRAINY OZ

OPIS

CZARNOKSIĘŻNIK Z KRAINY OZ

Wyobraźcie sobie, że porywa Was huragan i przenosi do niezwykłej krainy. To właśnie przytrafiło się Dorotce. Z suchej, szarej prerii w Kansas tornado przenosi ją i jej pieska Tota do wspaniałej kolorowej krainy Oz i zrzuca prosto na Złą Wiedźmę ze Wschodu. Tym sposobem dziewczynka staje się właścicielką magicznych trzewiczków i wyrusza do Szmaragdowego Grodu na poszukiwanie Wielkiego Oza, który jako jedyny może sprawić, by Dorotka wróciła do domu. Po drodze dziewczynka zaprzyjaźnia się ze Słomianym Strachem, który marzy o odrobinie rozumu; Blaszanym Drwalem, który bardzo chciałby mieć serce oraz Lwem, który marzy o tym by być odważnym. Ich wspólna podróż ma być spełnieniem tych pragnień.

23 października 2014
Konferencja prasowa przed premierą "Czarnoksiężnika z Krainy Oz"
Zobacz
25 października 2014
Premiera spektaklu "Czarnoksiężnik z Krainy Oz"
Zobacz

TWÓRCY

reżyseria
Ewa Piotrowska
adaptacja i piosenki
Liliana Bardijewska
scenografia
Martyna Štěpán-Dworakowska
muzyka
Wojciech Błażejczyk
ruch sceniczny
Anna Kołosow-Ostapczuk
multimedia
Krzysztof Kiziewicz

OBSADA

ZAPOWIEDZI PRASOWE

Nie szukaj czarodzieja, lecz dobrego przyjaciela. Premiera w BTL-u

Anna Dycha, bialystokonline.pl, 24.10.2014

ROZWIŃ

Wyobraźcie sobie, że porywa Was huragan i przenosi do niezwykłej krainy. To właśnie przytrafiło się Dorotce, która wyruszy w pełną przygód podróż. "Czarnoksiężnik z Krainy Oz" to najnowsza propozycja Białostockiego Teatru Lalek.

Wiadomo - "Czarnoksiężnik" L. Franka Bauma to powieść bardzo znana. Każdy ma jej wyobrażenie. Jak się z nim zmierzyć? Wyzwanie to podjęła Ewa Piotrowska, która reżyseruje najnowszy spektakl w BTL-u.

Bajeczny świat pełen muzyki i przyjaźni

Reżyserka postawiła na pełen bajkowego charakteru świat.
- Nie chciałam osadzać spektaklu we współczesności. Zależało mi, by świat pozostał baśniowy - podkreśla.

Jednocześnie przywołuje niezapomniany musical z 1939 roku, który stanowił dla niej inspirację.
- Postanowiłam pozostawić element muzyczności w spektaklu - wyjaśnia Piotrowska. - Dorotka pochodzi z rodziny, która lubi muzykować. Pewien rodzaj emocji zostanie przekazany przez muzykę. To wyróżnia ten spektakl.

Nie zabraknie więc piosenek i scenicznego ruchu (widzowie poznają techniczne możliwości sceny). A główny przekaz? Twórcy przedstawienia chcą podkreślić, jak ważna jest przyjaźń. Dobry przyjaciel jest przecież lepszy niż czarodziej. Ta myśl powinna trafić zarówno do najmłodszych, jak i do ich rodziców - "Czarnoksiężnik" jest bowiem skierowany do całych rodzin.

Multimedia budują przestrzeń

Autorka scenografii - Martyna Štěpán-Dworakowska - przyznaje, że "Czarnoksiężnik" kojarzy się z baśnią filmową.
- Trudno od tego uciec i stworzyć swój charakter postaci. Starałam się jednak budować własny świat - świat bajkowy, a nie świat realny - mówi.

Jednak to nie scenografia buduje przestrzeń, a multimedia, którym scenografka dała swobodę.
- Multimedia są obecne w spektaklu od początku do końca - zdradza odpowiedzialny za tę formę przekazu, Krzysztof Kiziewicz. - Nawiązujemy do świata magii, projekcje dają też pole do popisu wyobraźni.

W spektaklu występują: Magdalena Mioduszewska, Agnieszka Sobolewska, Iwona Szczęsna, Ewa Żebrowska, Krzysztof Pilat, Paweł S. Szymański, Piotr Wiktorko i Adam Zieleniecki. Premiera w sobotę 25 października o godz. 16 w Białostockim Teatrze Lalek.

Czarnoksiężnik z Krainy Oz w wersji muzycznej

Anna Kopeć, "Kurier Poranny", 24.10.2014

ROZWIŃ

Białostocki Teatr Lalek w weekend zaprasza na familijną sztukę o Dorotce, która porwana przez huragan trafia do barwnej krainy

Idąc za adaptacją Liliany Bardijewskiej postanowiłam stworzyć świat magiczny, bajkowy, skłaniając się w stronę fantazji. Nie chciałam osadzać tej historii we współczesnej rzeczywistości i realizmie. Bardzo mi zależało na tym, by ten świat był baśniowy - mówi Ewa Piotrowska, reżyserka spektaklu "Czarnoksiężnik z Krainy Oz".

Najnowszą historię Dorotki, która w zaczarowanej krainie Oz spotyka takie postacie jak Słomiany Strach, Blaszany Drwal czy Tchórzliwy Lew przypomina Białostocki Teatr Lalek. Powieść Franka Bauma doczekała się wielu adaptacji teatralnych, a także słynnego musicalu z Judy Garland w roli głównej z 1939 roku. Właśnie do tej muzycznej produkcji ma nawiązywać białostocka produkcja.

- Ten musical był na tyle inspirujący, że postanowiłam zostawić pewien element muzyczności - przyznaje reżyserka. - Jest tu pewien element emocji przekazywanych właśnie przez muzykę.

Dlatego przesłanie spektaklu - nie szukaj czarodzieja, lecz dobrego przyjaciela - pojawi się w piosence. Za muzykę odpowiada Wojciech Błażejczyk.

- To rodzinny spektakl nastawiony na spotkanie - mówi Jacek Malinowski, dyrektor BTL. - Jest tu kilka scen, w których zobaczymy nasze codzienne sprawy, które w oczach dziecka mogą urastać do czegoś wielkiego.

Scenografia to dzieło Martyny Štěpán-Dworakowskiej, dopełniają ją multimedia Krzysztofa Kiziewicza.

- Starałam się budować świat bajkowy, żeby od rzeczywistości uciekać w świat fantazji - mówi scenografka.

Jak całość prezentuje się na scenie będzie można przekonać się w weekend. Premiera "Czarnoksiężnika z Krainy Oz" w sobotę o godz. 16, wystawiany jest także w niedzielę o godz. 11.

GALERIA

RECENZJE

Rozum, poproszę. Jak Dorotka poprowadziła kompanię

Monika Żmijewska, "Gazeta Wyborcza", 27.10.2014

ROZWIŃ

Jeden ze słomy, drugi blaszany, trzeci przerażony. A na ich czele - Dorotka. Idą: po rozum, serce, odwagę i dom. A jak już dojdą, to dowiedzą się, że... właściwie nic nie jest takie, jak się wydaje. Wszystko to w Białostockim Teatrze Lalek, w "Czarnoksiężniku z Krainy Oz".

Baśń Franka Bauma to już klasyk literatury dziecięcej, choć właściwie rzec można - familijnej, dorosły też coś dla siebie w niej znajdzie. W premierowym spektaklu BTL w reż. Ewy Piotrowskiej dostaniemy wersję skróconą, z drobnymi zmianami, feerycznie kolorową.

Niebieskości i kuleczki

I bardzo multimedialną, co daje złudzenie baśniowości, działa na wyobraźnię. Jak na scenie pokazać huragan, który pewnej nocy przybywa nad Kansas, porywa Dorotkę wraz łóżkiem, niesie daleko od domu i zostawia w pięknej krainie Manczkinów? Bez tego w bajce Bauma ani rusz, huragan pokazać trzeba.

I jest - wyrazisty, porywający wszystko, wirujący, straszny i wspaniały zarazem. A to dzięki wizualizacjom (Krzysztof Kiziewicz) rozgrywającym się w tle najpierw za oknem, na scenie, a potem rozszerzającym się na całą ścianę, wręcz całą salę. To właśnie projekcje ustalają baśniowy porządek najnowszej premiery BTL. Urokliwi mieszkańcy tajemniczej krainy - dziwne ludki w długich czapach, w strojach jakby obsypanych kuleczkami, na scenie, w żywej postaci mogą urzędować w duecie. Ale co się dzieje za nimi! - Rozdwajają się, roztrajają, zwielokrotniają, w końcu cała ściana pełna jest szemrzących dziwadeł, a wszystkie skąpane w niebieskościach.

Albo wędrówka przez las. O, to jest dopiero las! Pulsujący, pociągający, mamiący... Jak huragan - wspaniały i straszny zarazem. A wszystko to sprzężone z działaniami "żywych" aktorów na scenie.

Serce, poproszę

Ale wizyjne obrazy w tle to jedno, a to, co się dzieje na pierwszym planie, to drugie. Jeszcze bardziej istotne. Jak jest w bajce Bauma, chyba wszyscy wiemy: Dorotka (przebojowa Magdalena Mioduszewska) zesłana przez huragan gdzieś daleko zaczyna dumać, jakby tu wrócić do domu. Okazuje się, że pomóc jej może tylko czarnoksiężnik Oz, choć tak naprawdę nikt go nigdy nie widział.

Dorotka więc idzie, zaopatrzona w pocałunek Dobrej Czarownicy i czerwone butki, a po drodze spotyka rozmaitych osobników, a co jeden to lepszy. Strach na wróble (zabawny Krzysztof Pilat) marudzi, że bardzo by chciał mieć trochę rozumu, a nie tylko sieczkę w głowie. Blaszany Drwal (sugestywny Paweł S. Szymański) życzy sobie serca, bo tak naprawdę szczęśliwy był kiedyś, gdy umiał kochać, zanim przestał pod wpływem złych czarów. A lękliwy lew (dynamiczny Piotr Wiktorko) - mimo groźnej postury bardzo, ale to bardzo chciałby być odważny. Idą więc pospołu do czarnoksiężnika, a nuż im pomoże - Dorotkę odeśle do domu, Strachowi napełni głowę rozumem, Drwala wyposaży w serce, a Lew, pstryk, i przestanie być strachliwy.

Podróżne jam session

I tak są nakręceni na dojście do celu, że nie zauważają drobnych, wydawałoby się, kwestii. Jak to możliwe, że Drwal łatwo się wzrusza i kręcą mu się łzy w oczach, od czego szybko rdzewieje? Strach mimo sieczki w głowie ma całkiem niegłupie pomysły, a Lew szybko znajduje w sobie odwagę, by bronić przyjaciół? Wspólna wędrówka coś zmienia, przychodzi dojrzałość, a przede wszystkim liczy się ten, kto jest obok.

Tak to już jest, czasem nie zdajemy sobie sprawy, jacy jesteśmy, czasem szukamy czegoś, co już mamy, tylko schowaliśmy to gdzieś głęboko. Proste prawdy w bajce BTL podane są w sposób zabawny i nienachalny, przemycane w drobnych żarcikach i piosenkach. Bo lalkarski "Czarnoksiężnik" to bajka bardzo muzyczna, nawiązująca w pewien sposób do tradycji musicalowej, słynnej wersji jeszcze sprzed II wojny światowej z Judy Garland w roli głównej. Patentem są tu proste piosenki i przede wszystkim tworzenie dźwięków na żywo: cała kompania na czymś gra: Dorotka na organkach, Drwal na czerwonej gitarze, Strach na akordeonie, zaś lękliwy Lew ryczy... przez tubę, ponoć tak wydmuchuje swój strach.

Efekt? Prawdziwe, choć krótkie i szybko ujarzmione podróżne jam session w różnych klimatach: trochę country, trochę bluesa, a nawet miks hip-hopu i reggae. Zaś lejtmotyw ze śpiewanej przez aktorów BTL piosenki "Nie szukaj czarodzieja, lecz dobrego przyjaciela, czaruj sam, i sam się zmieniaj" kręci się gdzieś w głowie jeszcze długo po spektaklu.

Co ci po samym rozumie

Cała kompania po różnych perypetiach dociera w końcu do czarnoksiężnika (świetny Adam Zieleniecki), którego, co ciekawe, każdy widzi inaczej: jako kobietę, ogromną twarz, a nawet jako kulę ognia. I tu znów okazuje się, że wszystko nie jest takie, jakie wydawało się być: czarnoksiężnik czarnoksiężnikiem nie jest, a sympatycznym prestidigitatorem, który trafił do krainy przypadkiem i przypadkiem stał się jej władcą, strasznego udaje, bo tak wyszło, a tak w ogóle on też wielu rzeczy się boi.

Wielki plus bajki Bauma to nieoczywistość. Żadne tam, przypisane często innym baśniom, lukrowane hasła i puste frazesy. Zanim trójka przyjaciół dostanie atrybuty tego, po co przyszli, Czarnoksiężnik jeszcze się upewnia, próbując im przedstawić drugą stronę ich problemów: "Nie masz serca? Szczęściarz z ciebie, wiesz, ilu ludzi cierpi z tego powodu, że je posiada?" Albo: "Rozum? A co ci po samym rozumie, liczy się doświadczenie, a ty je masz...".

Kompania jednak nie odpuszcza, oni muszą, co jest zrozumiałe, mieć jakiś atrybut tego, czego szukali. Oz więc im je daje - Strachowi np. wręcza coś mało identyfikowalnego z tekstem: "Widzisz te zwoje? A wszystkie są twoje!"

Humoru w spektaklu jest więc pod dostatkiem, co i rusz padają zabawne hasła. Po ucieczce z groźnego lasu Strach wysapuje: "Uff, serce miałem w piętach". Na co Blaszany Drwal: - "Ja mógłbym je mieć nawet w piętach". Inna scena: Strach: "To bardzo niepraktyczne być zrobionym z ciała. Te guzy, siniaki...". "A jeszcze muszę spać, jeść i pić" - odpowiada zgryźliwie Dorotka.

Czary-mary na scenie u lalkarzy

Anna Kopeć, "Kurier Poranny", 29.10.2014

ROZWIŃ

Białostocka wersja "Czarnoksiężnika z Krainy Oz" urzeka wszystkich. Aktorzy nie tylko wcielają się w swoje postaci, ale także śpiewają, tańczą, grają na instrumentach, a nawet czarują.

Do repertuaru Białostockiego Teatru Lalek dołączyła klasyka literatury dziecięcej, czyli "Czarnoksiężnik z Krainy Oz" Franka Bauma. Bajkę na podstawie adaptacji Liliany Bardijewskiej wyreżyserowała Ewa Piotrowska. Stworzyła barwny, wypełniony muzyką i tańcem familijny spektakl, który urzeka swoją plastycznością, dynamiką i magią.

To opowieść o niecodziennej wyprawie do świata fantazji, by odnaleźć w sobie najważniejsze wartości. Oczarowuje nie tylko tych mniejszych, ale i starszych widzów. W opowieści o rezolutnej dziewczynce i jej osobliwych towarzyszach chodzi nie o przygodę, ale także o pewne uporządkowanie świata. I z tego zadania białostoccy lalkarze wywiązują się znakomicie.

W białostockim "Czarnoksiężniku z Krainy Oz" znajdziemy wszystko to, co powinno być w dobrej bajce: magiczną przestrzeń, barwne postaci, piękne zakończenie i uniwersalne przesłanie.

Dorotka (ciekawa Magdalena Mioduszewska) porwana w nocy przez huragan do tajemniczej Krainy Oz spotyka niebywałe osobowości. Nierozgarnięty Strach na Wróble, który marzy, by mieć więcej rozumu (niemal stworzony do tej roli Krzysztof Pilat), pozbawiony serca Blaszany Drwal (wyrazisty Paweł Szymański) i bojaźliwy Tchórzliwy Lew (świetny Piotr Wiktorko) wyruszają z Dorotką do Czarnoksiężnika Oz (fantastyczny Adam Zieleniecki), który może rozwiązać ich problemy. A to postać niezwykła. Dla jednych bohaterów jawi się jako tajemnicza twarz, dla innych jako ognista kula. Tak naprawdę to zabawny prestidigitator, który z okrzykiem "Show must go on!" serwuje widzom cyrkowe sztuczki. Okazuje się, że by odkryć i uwierzyć we własne możliwości nie trzeba wyruszać gdzieś na koniec świata. Owo przesłanie jest subtelnie przemycane w melodyjnych piosenkach. Łatwo wpadające w ucho wyśpiewane wersy "Nikt nie jest doskonały, ale doskonały może być" czy "Nie szukaj czarodzieja, lecz dobrego przyjaciela, czaruj sam, i sam się zmieniaj" zostają z widzem na długo. Białostocki "Czarnoksiężnik z Krainy Oz" to bajka, w której ogromną wartością jest warstwa muzyczna stworzona przez Wojciecha Błażejczyka. Dorotka przygrywa na harmonijce, Blaszany Drwal na czerwonej na gitarze, Strach na Wróble zasuwa na akordeonie, a Tchórzliwy Lew dmie na drewnianej tubie. Publiczność chętnie podłapuje śpiewane przez nich piosenki. Nie brakuje także tanecznych pląsów, które opracowała Anna Kołosow-Ostapczuk.

W przedstawieniu ważna jest także oprawa scenograficzna. Kosztem mocno ograniczonych dekoracji, twórcy postawili na dynamiczne, barwne wizualizacje Krzysztofa Kiziewicza i fantastyczne, wymyślne kostiumy Martyny Śtepan-Dworakowskiej. Swoimi projektami po raz kolejny udowadnia wielki talent plastyczny. Kreacje w które ubrała bohaterów zachwycają pomysłowością i precyzyjnym wykonaniem.

MULTIMEDIA

odtwórz Trailer spektaklu "Czarnoksiężnik z Krainy Oz"
Trailer spektaklu "Czarnoksiężnik z Krainy Oz"
odtwórz Zapowiedź spektaklu Trailer spektaklu "Czarnoksiężnik z Krainy Oz"
Zapowiedź spektaklu Trailer spektaklu "Czarnoksiężnik z Krainy Oz"

Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

Korzystając z serwisu internetowego Białostockiego Teatru Lalek akceptują Państwo zasady Polityki prywatności, wyrażają zgodę na zbieranie danych niezbędnych do administrowania stroną i prowadzenia statystyk oraz wyrażają zgodę na używanie plików cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów na stronie.

Do góry btl kształt