Zobacz opis Zobacz opis sztuki: MIKROKOSMOS. KOMPOZYCJE
Kategoria BTL Scena Propozycji
KATEGORIA WIEKOWA Dla rodziny
CZAS TRWANIA 60 minut

MIKROKOSMOS. KOMPOZYCJE

OPIS

MIKROKOSMOS. KOMPOZYCJE

Spektakl inspirowany filmem „Mikrokosmos” prezentuje jeden dzień z życia owadów. To poetycka opowieść o małym wielkim świecie, gdzie każde stworzenie ma swoje zmagania i problemy. Jest Mucha, na którą czyha sieć Pająka i ruszający do ataku Komar, jest obżarty Robak, ale też uczuciowe Motyle…

Pokazane w prostych sytuacjach, w troskach i radościach, przez co bardzo przypominają… ludzi. I młodszych, i starszych, bo spektakl adresowany jest zarówno do dzieci, jak ich rodziców. Wspólna produkcja Białostockiego Teatru Lalek i Podlaskiego Stowarzyszenia Tańca łącząca różnorodne środki wyrazu: oryginalne formy lalkowe, elementy pantomimy, a zwłaszcza taniec współczesny.

 

koprodukcja Białostockiego Teatru Lalek i Podlaskiego Stowarzyszenia Tańca 

Zrealizowano przy pomocy finansowej Prezydenta Miasta Białegostoku 

18 września 2011
Premiera spektaklu Mikrokosmos. Kompozycje
Zobacz
14 września 2011
Konferencja prasowa przed premierą spektaklu Mikrokosmos. Kompozycje
Zobacz

TWÓRCY

scenariusz i reżyseria
Robert Drobniuch
choreografia
Karolina Garbacik
scenografia
Adam Walny
muzyka
Piotr Klimek

OBSADA

Dorota Baranowska

Dorota Baranowska

(gościnnie)

Katarzyna Jankowska/Dorota Szyc

Katarzyna Jankowska/Dorota Szyc

(gościnnie)

Adam Bartoszewicz

Adam Bartoszewicz

(gościnnie)

ZAPOWIEDZI PRASOWE

Mikrokosmos w BTL-u

Anna Kopeć, "Kurier Poranny", 14.09.2011

ROZWIŃ

Pierwsza premiera w tym sezonie. Koprodukcja Białostockiego Teatru Lalek i Podlaskiego Stowarzyszenia Tańca to najnowsza teatralna propozycja głównie dla młodszych widzów.

Spektakl "Mikrokosmos. Kompozycje” o specyficznym życiu owadów łączy w sobie różne środki wyrazu: oryginalne formy lalkowe, pantomimę, a szczególnie taniec współczesny.

Pomysł na zaprezentowanie życia owadów na scenie powstał po spotkaniu z tancerzami DanceOFFni, którzy zafascynowali mnie swoją młodością, naiwnością i emocjonalnością oraz po obejrzeniu filmu "Mikrokosmos” – mówi Robert Drobniuch, reżyser spektaklu. – To zainspirowało mnie do tego, aby połączyć te dwie emocje, wartości, świat owadów zestawić ze światem młodych tancerzy.

Najnowsza sztuka, która powstaje w Białostockim Teatrze Lalek przedstawia jeden dzień z życia owadów. To poetycka opowieść o świecie w skali mikro, w którym malutkie stworzenia zmagają się z ich perspektywy gigantycznymi problemami. W spektaklu "Mikrokosmos. Kompozycje” nie będzie słów. Historia zostanie przedstawiana za pomocą ruchu i tańca. Na scenie spotkają się aktorzy BTL-u: Łucja Grzeszczyk i Michał Jarmoszuk oraz profesjonalni tancerze z Grupy Przejściowej, która działa przy białostockim studiu DaneOFFnia: Dorota Baranowska, Katarzyna Jankowska, Adam Bartoszewicz.

Oryginalną scenografię stworzył Adam Walny, zdaniem reżysera, jeden z najoryginalniejszych twórców na świecie.

– Jego teatr jest nie do podrobienia, wiedziałem że zaproponuje nam coś nieoczywistego – mówi Robert Drobniuch. – Jego pracę uzupełnia muzyka Piotra Kurka, który ma fantastyczną zdolność komponowania muzyki z wyobraźnią. Te dźwięki tworzą prawdziwą przestrzeń, mają w sobie pewną dramaturgię.

Choć muzyka jest ważną inspiracją dla twórców tej sztuki, nie była punktem wyjścia.

– Pierwszy był ruch owadów, najpierw pracowaliśmy z przedmiotem, muzyka
pojawiła się w takcie – mówi Karolina Garbacik, która przygotowała choreografię. – Ruch oparty jest na improwizacji, jest tu mnóstwo tańca współczesnego, ale nie można mówić o konkretnej technice tanecznej.

Ze względu na swoją dynamikę, sztuka jest dużym wyzwaniem dla aktorów. Kondycyjnie muszą dotrzymywać kroku tancerzom i mocno skupiać się na muzyce.

– Przeniesienie zachowania owadów na grę aktorską jest dość trudne dlatego wnikliwie oglądaliśmy film "Mikrokosmos”, by nauczyć się naśladować ich ruchy – mówi aktor Michał Jarmoszuk. – Wbrew pozorom te stworzenia mają wiele wspólnego z ludźmi, ich zachowania ukryte gdzieś tam daleko w trawie są bardzo podobne do relacji między ludźmi w normalnym świecie.

Na spektakl mogą się wybrać dzieci w wieku od 10 lat i ich rodzice, premiera już w niedzielę o godz. 18.

– Nie jest długi, ale pełen wrażeń, emocji i artystycznego wyrazu i w bardzo ciekawy sposób prezentuje taniec współczesny – zapewnia Małgorzata Langier, wicedyrektorka BTL-u.

Mikrokosmos u lalkarzy. W niedzielę pierwsza premiera w BTL

opr. moż, "Gazeta Wyborcza", 15.09.2011

ROZWIŃ

Jeden dzień z życia owadów. Jest Mucha, na którą czyha sieć Pająka, jest ruszający do ataku Komar, obżarty Robak, ale też uczuciowe Motyle Spektakl inspirowany filmem "Mikrokosmos" to pierwsza w tym roku premiera w Białostockim Teatrze Lalek - wspólna produkcja BTL oraz Podlaskiego Stowarzyszenia Tańca.

Premierowe przedstawienie w reż. Roberta Drobniucha, z choreografią Karoliny Garbacik, scenografią Adama Walnego i muzyką Piotra Kurka - odbędzie się w niedzielę, 18 września, o godz. 18, potem spektakl będzie też można zobaczyć od wtorku do czwartku (20-24 września) o godz. 11. "Mikrokosmos. Kompozycje" to - jak informują organizatorzy: "poetycka opowieść o małym wielkim świecie, gdzie każde stworzenie ma swoje zmagania i problemy. Pokazane w prostych sytuacjach, w troskach i radościach, przez co bardzo przypominają ludzi. I młodszych, i starszych, bo spektakl adresowany jest zarówno do dzieci, jak ich rodziców. Przedstawienie łączy różnorodne środki wyrazu: oryginalne formy lalkowe, elementy pantomimy, a zwłaszcza taniec współczesny.

GALERIA

RECENZJE

Pajęcze odnóża i przejedzony bąk. U lalkarzy

Monika Żmijewska, "Gazeta Wyborcza", 20.09.2011

ROZWIŃ

Słów brak, ciemna scena, światła tylko odrobina. Ale jakież tu trwa życie! Wszystko aż pulsuje, szemrze, walczy o przetrwanie, potrafi się rozmarzyć. Wejście w świat owadów to miła wyprawa w głąb własnej wyobraźni

Pierwszy w tym sezonie spektakl w Białostockim Teatrze Lalek to wspólna produkcja BTL i Podlaskiego Stowarzyszenia Tańca - "Mikrokosmos. Kompozycje". I w efekcie - bardziej impresja taneczna niż klasyczne przedstawienie, w której liczy się głównie mimika, gesty aktorów, choreografia. To ładne sceniczne cacko, z którego może nic nadzwyczajnego nie wynika, ale też i nie musi. Tyle w tej 50-minutowej kompozycji lekkości, plastycznych obrazów, dobrej muzyki, że wprawia widzów w dobry nastrój - i to na początek sezonu w zupełności wystarczy. Dziecko się tu całkiem często zadziwi, wpatrując w czary-mary na scenie, dorosły też momentami w tym zadziwieniu nie pozostaje w tyle (scena z konstruowaniem pająka z kilku metalowych palików uwiedzie plastycznością widza w różnym wieku). I właściwie o to w "Mikrokosmosie" chodzi: ulec sugestywnym obrazom choć na chwilę. Uśmiechnąć na widok ociężałego z przejedzenia bączka, toczącego się przez scenę. Odnaleźć gdzieś tam w sobie siebie, z czasów dobranocek i czytania bajek przed snem. I nie czekać, aż podadzą gotowca w postaci lukrowanej disneyowskiej bajki, gdzie wszystko jest oczywiste, a zmierzyć się z własną wyobraźnią. "Mikrokosmos" na to właśnie pozwala - reżyser, Robert Drobnich, już parę lat temu spektaklem "Świetliki" dowiódł, że ma nosa do plastycznych niuansów. Przy minimum scenografii, przy użyciu ledwie paru, ciekawie animowanych rekwizytów, odpowiednio sterowanego światła, aktorzy przenoszą publiczność w świat drobnych żuczków, motyli, mrówek i pająków. To niezłe figury, naszkicowane czasem tylko jednym gestem, albo jednym elementem stroju, za to wyrazistym. Cała parada owadów, mających swoje codzienne rytuały, jak ludzie.

Są marudne bączki w śmiesznych starych kaskach motocyklowych i spadających okularach, flegmatycznie przyglądające się światu. Są wojownicze mrówki, zwarte, gotowe na wszystko - do walki, pomocy, wszystko jedno, byleby tylko miały jakieś zadanie do wykonania (paradują w koszulkach z oznaczeniem grupy krwi). Są motyle, jakby trochę senne i rozmarzone; są inne owady, nie do końca rozpoznane (pasikoniki?), oswajające się nawzajem, próbujące się przytulić. Jest wreszcie budzący respekt pająk, paskudnie charczący, wyciągający odnóża po ofiarę.

Wszystkie te owadzie światy się przenikają - tu sunie tokująca coś do siebie gromadka, tu umiera mrówka, która jeszcze zdołała przeżyć bitwę, tam właśnie rodzi się uczucie. Śmiech, pot i łzy. Ktoś jest na dnie rozpaczy, ktoś w euforii. Jak w świecie ludzkim.

Nie pada tu ani jedno słowo, ale w zamian mamy mnóstwo rozmaitych dźwięków - coś szeleści, posapuje, chrząka, popiskuje. Do tego - ciekawa muzyka, zintegrowana z, na poły beztroskim, na poły wojowniczym, klimatem spektaklu. Zresztą zmienia się on nieustannie: w zależności od tego, czy sceną wędrują żuczki toczące kulki (bardzo ciekawy pomysł inscenizacyjny: kulek fizycznie w zasadzie nie ma, a w sumie jakby były - bo to żuczki wpasowane w obręcze); czy też owady o długich odnóżach próbują się dotknąć (scena jak z łączonego treningu taekwondo i tao chi), czy też po scenie suną śmieszne rozkojarzone bączki, wtedy jest przaśnie, trochę jak w czeskim filmie.

Jest oczywiście parę niedociągnięć: spektakl - jak na zestaw takich scen-obrazów - troszkę jest przydługi, niektóre sceny jeszcze zbyt toporne, nagłośnienie średnie. Ale to drobnostki. Warto zobaczyć.

Mikrokosmos. Kompozycje, że mucha nie siada

Anna Kopeć, "Kurier Poranny",24.09.2011

ROZWIŃ

Udana produkcja tancerzy i aktorów - Najnowszy spektakl Białostockiego Teatru Lalek potwierdza prawdę, że taniec jest genialnym medium dla różnych, czasem bardzo skrajnych emocji. Jeśli dodać do tego nietypowe rozwiązania scenograficzne i oryginalną muzykę, to powstanie interesujące widowisko. I tego właśnie możemy doświadczyć w najnowszym przedstawieniu Roberta Drobniucha.

Szczególne wrażenie na widzach robi piękna i niezwykle plastyczna scena, w której Michał Jarmoszuk i Dorota Baranowska jako dwa świerszcze próbują się do siebie zbliżyć, przytulić.

Ciemna scena bez scenografii, oszczędne światło i nieustanny ruch. Ruch, który właściwie wyraża wszystko, uzupełnia muzykę i jest najważniejszym elementem tego scenicznego widowiska. "Mikrokosmos. Kompozycje" to prawdziwy majstersztyk tych trzech wypadkowych: muzyki, przedmiotów i tańca.

Na scenie obserwujemy niezwykle plastyczne sceny z życia różnych owadów. Są tu nadpobudliwe muchy w metalowych kaskach i zabawnych okularach, które zdawać by się mogło cierpią na ADHD. W kolejnej scenie pojawiają majestatyczne i subtelne motyle, którym za skrzydła służą ogromne metalowe konstrukcje. Wprawiane w ruch co chwila intensywnie błyskają w kierunku widza odbijanym światłem. Za chwilę przez scenę przechodzi korowód malutkich żuczków. Są też zadziorne i wredne, ale zabawne komary z wielkim żądłami. Przypominają małych wojowników, żądnych krwi, której grupę mają wypisaną na brzuchu.

Największe wrażenie na publiczności robi potężny pająk. Kiedy prostuje swoje potężne nogi i pożera ofiarę, która wpadła w sieć jest przerażający i budzi respekt

W tym klimatycznym spektaklu widać ogromną fizyczną pracę młodych ludzi: Łucji Grzeszczyk, Doroty Baranowskiej, Katarzyny Jankowskiej, Adama Bartoszewicza i Michała Jarmoszuka. Widowiskową choreografię przygotowała im Karolina Garbacik. W sztuce nie pada ani jedno słowo, ale sceny są tak sugestywne, że bez problemu odczytają je nawet młodsi widzowie. Wielka w tym zasługa ciekawych elementów scenografii Adama Walnego. Całość uzupełnia idealnie dobrana do scen i bohaterów muzyka Piotra Kurka.

Spektakl ma jedno niedociągnięcie. Pojedyncze owadzie etiudy są ze sobą dość luźno powiązane, brakuje im jakiejś kontynuacji, spójności. Mimo to warto zobaczyć to widowisko, by przekonać się, że emocje związane z codziennymi kłopotami i radościami muchy, pająka czy komara są bardzo zbliżone do ludzkich.

Świat pod ludzkimi stopami

Monika Roman, "Dziennik Teatralny", 27.09.2011

ROZWIŃ

Pośpiech to bez wątpienia definicja egzystencji współczesnego człowieka. Funkcjonowanie w nieustannym biegu sprawia, że ludzie nie obserwują dokładnie otaczającego świata i nie skupiają uwagi na znajdujących się wokół detalach a przez to nie zdają sobie sprawy z faktu, że nie tylko na wsi, ale też w wielkich miastach pośród drzew, krzewów i traw, w szczelinach chodnika, tuż pod stopami przechodniów tętni życie. Poprzez "Mikrokosmos- kompozycje" Robert Drobniuch próbuje tę małą, często niezauważaną rzeczywistość opisać, przybliżyć

W spektakl wprowadzają widza muchy. Te wszędobylskie, wścibskie, małe owady jakoby oprowadzają nas po mikroświecie, stanowią jeden z elementów spajających poszczególne epizody- pojawiają się niemal w każdym z nich. Pełnią zatem bardzo ważną funkcję, ponieważ na przedstawienie składa się szereg obrazów-scen, które twórcy starali się połączyć w spójną całość, niestety nie wszystkie ich starania odniosły oczekiwany skutek, bowiem niektóre spośród znaków scenicznych nie są dla odbiorcy całkowicie czytelne.

Muchę stworzono ze srebrnego kasku, okularów w kształcie sprężyn oraz szeregu gestów charakterystycznych dla tego gatunku: pocieranie nóżką o nóżkę czy szybkie ruchy skrzydełek, naśladowanych przy wykorzystaniu techniki tańca współczesnego przez odgrywających owady tancerzy.

Podczas kolejnych scen obserwujemy, larwy przeistaczające się w dorosłe komary, taniec motyli, pasikoniki, żarłocznego pająka.

By oddać bezbronne, nieukształtowane w pełni larwy aktorzy niezdarnie poruszają się w ciasnych, metalowych, krępujących ruchy obręczach zmuszających do tkwienia w pól zgiętej pozycji. Bezradne insekty maszerują z jednego krańca sceny na drugi by za chwilę przeobrazić się w zwarty szereg komarów gotowy wysysać krew z innych zwierząt. Należy przy tym zaznaczyć że proces transformacji niełatwo prawidłowo odczytać, ponieważ oznaczające go sygnały nie są jednoznaczne: przemarsz larw kończy się, aktorzy zrzucają za kulisami obręcze i zaczynają wykonywać czynności charakteryzujące pływanie, w tle słychać plusk wody. Ma to wskazywać na związek komarów ze środowiskiem wodnym, fakt iż rozmnażają się one w tym ekosystemie. Jednak ze względu na to, że odtwórcy ról nie przechodzą metamorfozy na oczach widza trudno skojarzyć pływanie konkretnie z moskitem. Nietrudno tu o pomyłkę, scenę można odczytać jako kolejny obraz przedstawiający fragment z życia zupełnie innego owada niekoniecznie będącego komarem- wszak woda stanowi dom wielu przeróżnych stworzeń.

Każdego z odtwórców roli komara wyposażono w rurkę-śmigło, którą porusza w taki sposób, by naśladowała jego szybko trzepoczące skrzydełka. Agresywne owady formują szereg i pewnym żołnierskim krokiem wyruszają w bój o przetrwanie. Ich transformacja nie sprowadza się zatem wyłącznie do aspektów fizycznych, ale polega też na zmianie pozycji w środowisku, przeobrażeniu się z pozbawionego możliwości obrony zwierzęcia w pewne siebie, próbujące dać sobie radę w różnych sytuacjach.

Motyle to dwóch tancerzy manipulujących dużymi, metalowymi konstrukcjami w kształcie półkola. Subtelność owadów wydobywana jest za pomocą lekkich, łagodnych ruchów i figur tanecznych z wykorzystaniem tegoż rekwizytu.
Osoby kreujące pasikoniki poruszają się niczym na szczudłach na długich tyczkach, w dłoniach trzymają zaś krótsze tyczki imitujące kończyny górne owada.
Postać pająka tworzy kilku ustawionych w rzędzie aktorów. Trzymają oni długie, cienkie wygięte w łuk rurki i wolno je ożywiają. Ruchy aktora-głowy pająka są o wiele szybsze, ponieważ przednimi odnóżami próbuje on zwabić i pożreć muchę. Podczas tej sceny obserwujemy rozpaczliwą walkę ofiary z oprawcą, której wynik zdaje się być z góry przez prawa natury przesądzony. Mucha jednak podczas kolejnej odsłony niespodziewanie usiłuje zemścić się na swym dręczycielu i w tym celu chwyta oręż- kamień. To przeciwna naturze forma obrony, ponieważ polega na sięgnięciu po narzędzie wzmacniające szanse wygranej, wzmagające siły zwierzęcia, jakimi obdarzyła je przyroda.

Wszystkim scenom towarzyszy muzyka, będąca dodatkowym opisem kreowanych sytuacji, naśladująca odgłosy wydawane przez przedstawiane w danym momencie zwierzę lub ilustrująca środowisko w jakim żyje.

Spektakl łączy w sobie różne formy artystycznego wyrazu a przez to silnie oddziałuje na wyobraźnię, zmusza do intensywnego skupienia myśli konkretnych obrazach. Poprzez „Mikrokosmos” twórcy pokazują również, że mikroświat owadów, na który często nie zwracamy uwagi rządzi się podobnymi prawami co świat ludzki. Można bowiem zaobserwować w nim zachowania agresywne, ale też przyjaźń czy miłość. Jest zatem w pewnym sensie pomniejszonym odbiciem rzeczywistości, w której dane nam żyć na co dzień.

Śmigiełka, owadzie skrzydełka

Piotr Grzymisławski, www.sztukawspolczesna.org, 3.04.2012

ROZWIŃ

Tegoroczny sezon w Białostockim Teatrze Lalek otworzył spektakl, mogłoby się zdawać, nietypowy dla tego miejsca, bo oparty głównie na ruchu aktorów łączącym pantomimę z tańcem współczesnym, bez użycia lalek. Co więcej Mikrokosmos. Kompozycje to przedstawienie, w którym historia z codziennego życia owadów i pajęczaków pokazywana jest bez użycia słów. Scenarzysta i reżyser Robert Drobniuch zaprosił do współpracy tancerzy Grupy Przejściowej z białostockiego studia DanceOFFnia, którym towarzyszą aktorzy z BTLu. Efekt tej współpracy jest zaskakujący, generalnie udany, choć pozostawia pewien niedosyt i wrażenie nie do końca wykorzystanego potencjału.

Obserwujemy na scenie owadzią choreografię, śledzimy ich mikrokosmos ujęty w ramy tańca. W kolejnych scenach pojawiają się wszędobylskie muchy, nieporadne żuczki, czułe pasikoniki, krwiożercze komary, drapieżny pająk. Wszystkie te stworzenia ożywiane są przez aktorów za pomocą charakterystycznych gestów podpatrzonych u żywych owadów, wykonywanych z niezwykłą precyzją i wpisanych w choreografię spektaklu. Wspomagają ją pomysły Adama Walnego, który posłużył się prostym środkiem – użył metalowych rurek zamieniając je w odnóża, czułki, przytroczone do kostiumów aktorów śmigiełka owadzie skrzydełka. A nawet większe skrzydła w postaci półkolistych konstrukcji, z którymi aktorzy tańczą, czasem je ze sobą złączając i stając się wtedy na chwilę jednym, złożonym z kilku wykonawców, wielkim motylem o symetrycznych skrzydłach. Prostota i oszczędność wizualna scenografii stanowi o sile spektaklu i jego walorze estetycznym. Ruch tancerzy (choreografia Katarzyny Garbacik) wywiedziony jest z obserwacji nie tylko zwierząt, ale też zachowań człowieka (jedną z inspiracji do spektaklu był francuski film dokumentalny Mikrokosmos z 1996 roku, w którym życie owadów jest przedstawione na kształt ludzkich zachowań), z elementami ruchu abstrakcyjnego, nie mającego związku z mimodramem, a będącego rozwinięciem pracy z tańcem współczesnym i z rekwizytami. Całość dopełnia muzyka Piotra Kurka, która składa się głównie z dźwięków przypominających odgłosy natury, ale celnie podkreśla napięcie dramatyczne poszczególnych scen i porusza wyobraźnię widzów.

Pozostaje pytanie o dramaturgię białostockiego przedstawienia.

Zasadniczym założeniem Mikrokosmosu jest bezsłowna ekspresja. Jednak brak mówionego tekstu nie nadaje ekscentrycznego charakteru spektaklowi Drobniucha. Wciąż mamy tu bardziej do czynienia z teatrem logocentrycznym, do którego przystają kategorie estetyczne przynależące teatrowi dramatycznemu, z kategorią reprezentacji na czele. Poszczególne sceny, jak i cały spektakl, osadzone są, mimo braku tekstu, w konkretnym świecie i do niego się odnoszą. Rozpoznajemy sytuacje takie, jak choćby chwytanie muchy w sieć przez pająka; teatr odwołuje się do naszej zdolności postrzegania i rozpoznawania mimetycznego przekazu. Twórcy starają się i pobudzić wyobraźnię, i oswajać młodych widzów z realnym światem, poprzez poetyckie ujęcie natury metaforyzującej nasze, ludzkie życie. Spektakl ma wiele zapadających w pamięć dramatycznych scen (bunt muchy, polowanie pająka, czuła scena pasikoników, walka komarów). Powiązane są one ze sobą jednak dość luźno, nie zawsze są wystarczająco czytelne, a napięcie, jakie ewokują wytrzymuje tylko chwilę. Całość sprawia wrażenie szeregu niezależnych etiud nie opowiadających jednej, spójnej historii, a siła wyrazu poszczególnych scen to częściej kwestia obrazu, niż dramaturgii.

Czy jednak można to uznać za wadę? Wszak sceny takie jak taniec dwójki aktorów łączących się ze sobą w wielkiego motyla, scena oswajania się ze sobą pasikoników, niosą w sobie ładunek ekspresji rzadko spotykany we współczesnym teatrze. Pozwalają zachwycić się kreowanym na scenie światem ze wszystkimi jego subtelnymi tonacjami. A pomysłowość w tworzeniu choćby olbrzymiego pająka – każdy aktor trzyma w dłoni jedno z jego odnóży –nagrodzona zostaje szczerym aplauzem widowni.

MULTIMEDIA

odtwórz trailer spektaklu
trailer spektaklu

HISTORIA

Udział w festiwalach, przeglądach, nagrody

ROZWIŃ

2012 r. XVI Międzynarodowy Festiwal Teatrów dla Dzieci i Młodzieży "KORCZAK 2012" w Warszawie

  • Grand Prix festiwalu - nagroda "Złocisty" 

2013 r. XXVI Ogólnopolski Festiwal Teatrów Lalek w Opolu

  •  nagroda za obiekty sceniczne przyznana Adamowi Walnemu

2013 r. I Międzynarodowy Festiwal "Lalki nad Niemnem" w Grodnie (Białoruś)

2013 r. Kaohsiung Children’s Art Education Festival (2013 KCARF) - Tajwan

2013 r. 8. Shanghai International Children’s Cultural & Art Festival 2013 - Szanghaj (Chiny)

2014 r. IV Festiwal Teatralna Karuzela w Łodzi 

 

Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

Korzystając z serwisu internetowego Białostockiego Teatru Lalek akceptują Państwo zasady Polityki prywatności, wyrażają zgodę na zbieranie danych niezbędnych do administrowania stroną i prowadzenia statystyk oraz wyrażają zgodę na używanie plików cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów na stronie.

Do góry btl kształt