Zobacz opis Zobacz opis sztuki: RZADKIE GATUNKI
Kategoria BTL Nowa Dramaturgia
KATEGORIA WIEKOWA Dla młodzieży i dorosłych
CZAS TRWANIA 75 min.

RZADKIE GATUNKI

OPIS / OVERVIEW

RZADKIE GATUNKI

W „Rare Species” (Rzadkie Gatunki) punktem wyjścia jest jedno z ulubionych miejsc science fiction: laboratorium. Na scenie troje ludzi – jedna kobieta i dwóch mężczyzn – na przemian wykonują zadania naukowców oraz animatorów istot poddawanych obserwacji i eksperymentom. ABSURD – Advanced Biologies Special Unit – Research and Development (Specjalna Jednostka Zaawansowanych Biotechnologii – Badania i Rozwój) – to nazwa organizacji, dla której pracują. Obiecujący akronim; w tym laboratorium można spotkać naprawdę wyjątkowe stworzenia.

Ale ostatecznie – kto kogo obserwuje na tej scenie-laboratorium?

„Rare Species” inspirowane jest twórczością Stanisława Lema. Z czasem spektakl się usamodzielnił i podążył własną drogą, która odzwierciedla współczesne niepokoje ludzkości. Z niezwykłego uniwersum tego autora zachowano poczucie egzystencjalnego absurdu, zdolnego dotknąć bez wyjątku ludzi, cyborgi i inne gatunki.

W tym międzynarodowym projekcie teatrów z Polski i Portugalii językiem roboczym jest angielski (w spektaklu z polskimi napisami). Nawet w tak ściśle kontrolowanych środowiskach jak laboratoria zawsze (na szczęście) pozostaje coś, co wymyka się kontroli i ginie (a zarazem zyskuje) w przekładzie. Stało się to pretekstem do stworzenia określonych sekwencji przedstawienia oraz uznania teatru jako przestrzeni eksperymentu i pragnienia ponownego połączenia z naszym gatunkiem. Rzadkim gatunkiem.


In Rare Species, we start from one of science fiction's favorite places: the laboratory. On stage, three humans, one woman and two men, take turns performing the tasks of scientists and manipulators of the creatures that are under observation and being subjected to experiments. ABSUR-- Advanced Biologies Special Unit - Research and Development is the name of the organization they work for. A promising acronym, in this laboratory it will be possible to find some very special creatures.

But ultimately, who is observing whom on this stage-laboratory?

Espécies Raras was initially inspired by the work of Stanislaw Lem. The creation became autonomous and followed its own path, which, in some ways, also reflects humanity's current concerns. From this author's extraordinary universe, we have retained a sense of existential absurdity capable of indiscriminately affecting humans, cyborgs, and other species. Added to this ontological unease, which often manifests itself in a unsettling humor, are the (often clumsy) attempts to understand and modify the cosmos, as a whole and in its infinitesimal parts, through science and technology.

In this international partnership between Poland and Portugal, English (with Polish  subtitles  in  the  show)  is  the  working  language.  Even  in  highly controlled environments such as laboratories, there is (fortunately) always something that escapes and is lost (and gained) in translation. This was the pretext for the creation of some sequences in the play and the reaffirmation of theater as a place of experimentation and desire to reconnect with our species. A rare species.


Em Espécies Raras partimos de um dos lugares favoritos da ficção científica: o laboratório. Em cena três humanos, uma mulher e dois homens, vão desempenhando por turnos, as tarefas de cientistas e de manipuladores das criaturas que estão em observação e a ser sujeitas a experiências. ABSUR- RD - Advanced Biologies Special Unit - Research and Development é o nome da organização para qual trabalham. Um acrónimo promissor, neste laboratório será possível encontrar algumas criaturas muito especiais.

Mas afinal, quem observa quem neste palco-laboratório?

Espécies Raras tem uma inspiração inicial na obra de Stanislaw Lem. A criação autonomizou-se e seguiu caminhos próprios e que, de algum modo, reflectem também preocupações actuais da humanidade. Do extraordinário universo deste autor conservámos um sentido de absurdo existencial capaz de afetar indiscriminadamente humanos, cyborgs e outras espécies. A esta inquietação ontológica, que frequentemente se manifesta num humor desconcertante, somam-se as tentativas (frequentemente desastradas) de compreender e de modificar o cosmos, no todo e nas partes infinitesimais, através da ciência e da técnica.

Nesta parceria internacional entre a Polónia e Portugal, o inglês (com legendas em polaco no espectáculo) é a língua  de trabalho. Há, mesmo em ambientes muito controlados como os laboratórios, (felizmente) sempre qualquer coisa que escapa e que se perde (e que se ganha) na tradução. Este foi o pretexto para a criação de algumas sequências na peça e a reafirmação do teatro como lugar de experimentação e de desejo de nos reencontrarmos com a nossa espécie. Espécie rara.

18 marca 2026
Konferencja prasowa przed premierą spektaklu "Rzadkie gatunki"
Zobacz
21 marca 2026
Premiera spektaklu "Rzadkie gatunki"
Zobacz

NAJBLIŻSZE POKAZY:

ZOBACZ WSZYSTKIE POKAZY

TWÓRCY / CREATORS

Reżyseria, scenariusz i scenografia / Director, Author of the text and Scenographer/Stage designer
Igor Gandra
Asystent Reżysera, video / Assistant Director, Video
Carlota Gandra
Asystent scenografa, dekoracje i lalki / Assistant Set Designer, Props and Puppets
Eduardo Mendes
Efekty specjalne / Special Effects
Júlio Alves
Muzyka i efekty dźwiekowe / Author of the music and Sound Effects
Fernando Rodrigues
tłumaczenie / translation
Katarzyna Siergiej

OBSADA / CAST

Igor Gandra, Zbigniew Litwińczuk

Igor Gandra, Zbigniew Litwińczuk

Głos obiektu laboratoryjnego

ZAPOWIEDZI PRASOWE / PRESS ANNOUNCEMENTS

"Rzadkie gatunki", czyli spotkanie z science-fiction w Białostockim Teatrze Lalek. Nie brakuje tu inspiracji Lemem i absurdu

Urszula Śleszyńska, "Kurier Poranny", 18.03.2026

ROZWIŃ

(...)

Pomysł pojawił się już kilka dobrych lat temu, kiedy intensywnie czytałem Stanisława Lema, co było mi potrzebne do zupełnie innego projektu - wspomina Igor Gandra, reżyser i twórca scenariusza i scenografii. - I w tych tekstach Lema odkryłem coś, co zainteresowało mnie chyba najbardziej - temat nieprzewidywalności ludzkości, który mnie osobiście bardzo poruszył. To jak Lem mówi i opisuje naukę i to jak porusza się w świecie naukowym jest fascynujące. I to, jak nieobliczalne mogą być sfery i robotyczne i ludzkie.

Reżyser dodaje, że twórczość Stanisława Lema była punktem wyjścia, ale projekt ewoluował i zarówno twórcy, jak i już niebawem widzowie - znajdą się w oparach absurdu, w świecie zaawansowanej biologii w którym to nie brakuje tego, co niepokoi ludzkość.

(...)

GALERIA / GALLERY

RECENZJE / REVIEWS

Igor Gandra wyreżyserował Rzadkie gatunki

Jerzy Doroszkiewicz, geekstok.pl, 22.03.2026

ROZWIŃ

Stanisław Lem inspirował portugalskiego twórcę teatru Igora Gandrę do stworzenia spektaklu „Rzadkie gatunki”. Białostocki Teatr Lalek zamienia się w pełne niespodzianek laboratorium ABSURD.

Kiedy w Polsce od kilku lat wybrzmiewa dyskusja o finansowaniu nauki – Igor Gandra idzie na całość. W Białostockim Teatrze Lalek buduje laboratorium jednostki ABSURD, czyli Advanced Biologies Special Unit – Research and Development. I wchodzi, zainspirowany fantastyczno-naukową wyobraźnią ocalałego z Zagłady Stanisława Lema, w szalony świat naukowców i ich badań i eksperymentów. A jak wiadomo – nauka ma prawo do błędów, a tych w przestrzeni ABSURDU nie brakuje.

Igor Gandra, znany z niezwykłych technologicznych twistów realizowanych w portugalskim Teatro de Ferro, co i rusz zaskakuje widzów fantastycznymi stworzeniami, które potrafią ożyć w najbardziej nieoczekiwanych momentach. W zbudowaniu scenografii i lalek wsparł go Eduardo Mendes, a o niezwykle zabawne efekty specjalne zadbał Júlio Alves. Uważny obserwator spektaklu ma szansę co nie co podejrzeć, ale i zabawy animacją tu nie brakuje – ot choćby w brawurowej scenie z królikami doświadczalnymi.

I tu, między wierszami, Igor Gandra wplata pytanie o sens badań pędzonych na zwierzętach, ich stronę etyczną. Czy królikom uda się bunt, czy zwiększą swoją populację – to trzeba zobaczyć na własne oczy, a może i zanucić coś z gadającymi po angielsku zwierzakami. Zaskoczone animanty są tym bardziej zdziwione niż widzowie, którzy w XXI wieku są przyzwyczajeni do angielskiego w sztuce.

Wielbiciele spiskowych teorii i dokumentów tak tajnych, że trzeba je spalić przed przeczytaniem znajdą dla siebie historię Alpha Doga, który w wyniku prostej pomyłki oralnej stał się czymś zupełnie innym. ABSURD go przygarnął, bo jak to w życiu bywa – militarne projekty równie łatwo zaczynają się, co niespodziewanie kończą. Ukazane w konwencji Dnia Otwartego, na przykład Politechniki Białostockiej, laboratorium to podróż przez zbiory niezwykłych istot, wirusów, a nawet stworów niewidzialnych. I jak nie pokochać ABSURD-u, który taką istotę potrafi zidentyfikować i zatrzymać. I wreszcie clou programu – grzyb, który pragnie kontaktu z człowiekiem. I to jakiego!

Co z tego wyniknie, jakie mogą być koszty badań dla człowieka i laboratoryjnych istot – to tematy do przemyślenia – tak samo aktualne w XXI, jak i w czasach, kiedy Niemcy pozwalali sobie na eksperymenty na ludziach. Wszystko w świetnej, elektronicznej oprawie muzycznej Fernando Rodriguesa, aczkolwiek końcowy „eksperyment” z udziałem publiczności psuje nieco wrażenie zrealizowanej z biglem i brawurą całości.

„Rzadkie gatunki” przenoszą w świat teatru fantasmagorie Lema, czyniąc z nich znakomite tworzywo teatralne. Urszula Chrzanowska, Mateusz Smaczny i Maciej Zalewski znakomicie odnajdują się i w rolach naukowców, i lalkarzy, którzy sztukę animacji mają dosłownie w palcu. Jeśli tylko dziecko potrafi czytać napisy w kinie – na „Rzadkie gatunki” zabierzcie je koniecznie – wszak biotechnologia i pochodne nauki inżynierskie wciąż się rozwijają, a inspiracji nigdy dość. Aaaa – zapomniałem, przecież dzieciaki dziś oglądają filmy w oryginale – a zatem – polujcie na bilety – warto.

Spotkania z „Rzadkimi gatunkami" w Białostockim Teatrze Lalek

Anna Dycha, dziennikteatralny.pl, 26.03.2026

ROZWIŃ

Laboratorium, jedno z ulubionych miejsc nurtu science fiction, jest miejscem akcji najnowszego spektaklu Białostockiego Teatru Lalek „Rzadkie gatunki" w reżyserii Igora Gandry. To efekt współpracy Teatro de Ferro z Porto w Portugalii i artystów z Polski.

Twórczość Stanisława Lema zafascynowała Igora Gandrę, reżysera, autora scenariusza i scenografii już kilka lat temu. Jak nieprzewidywalna jest ludzkość? Jak nieobliczalna w swoich poczynaniach? Twórczość Lema była jednak tylko punktem wyjścia do projektu, który ewoluował i którego efekt końcowy możemy oglądać na scenie Białostockiego Teatru Lalek. Oto „Rzadkie gatunki" w pełnej krasie. W oparach absurdu, przy dźwiękach elektroniki, z plejadą lalkarskich form na czele.

Zapraszamy do laboratorium

ABSURD – jeżeli taką nazwę nosi laboratorium, w którym przeprowadzane są różnorakie eksperymenty, możemy być przygotowani na irracjonalne efekty badań czy spotkania z rzadkimi gatunkami nawet, gdy są one... niewidzialne. Rozszyfrujmy nazwę. To Advanced Biologies Special Unit – Research and Development (Specjalna Jednostka Zaawansowanych Biotechnologii – Badania i Rozwój).

Miejsce, w którym spotkamy naprawdę zaskakujące tajemnicze stworzenia. Przewodnikami po tym świecie absurdu jest troje naukowców: dr Urszula (Urszula Chrzanowska), dr Maciej (Maciej Zalewski) i dr Mateusz (Mateusz Smaczny).

Dzień otwarty to znakomita okazja, by poznać... rzadkie gatunki. Nihilistyczne macki, które się rozmnożyły tworząc małą kolonię. Białe króliki poddawane eksperymentom (używacie produktów testowanych na zwierzętach?). Alpha Doga, czyli efekt eksperymentu wojskowego. Half a dog brzmi przecież bardzo podobnie. Niewidzialne stworzenia trzymane w klatce. Wirus językowy z kosmosu. Wreszcie gadającego grzyba Miscaro, który bardzo potrzebuje kontaktu z człowiekiem (czy to efekt wycieczki twórców do podlaskich puszcz?).

W oparach absurdu

Najmocniejszą stroną spektaklu jest wykorzystanie estetyki absurdu, w której artyści bardzo sprawnie się poruszają. Wrażenie robi też elektroniczna muzyka (Fernando Rodrigues), a absurdalny efekt potęguje wideo. Czarny humor, zabawa, a przede wszystkim pytania o granice naukowych eksperymentów – to wszystko odnajdziemy w tej oryginalnej propozycji. W międzynarodowym projekcie językiem roboczym jest angielski (w spektaklu pojawiają się polskie napisy).

„Rzadkie gatunki" to nieczęste teatralne science-fiction z wykorzystaniem lalek. Pozostawia wrażenie udanego eksperymentu utrzymanego w estetyce absurdu, w którym to nie historia jest najważniejsza, ale właśnie eksploracja prowadząca do refleksji.

Grzyb halucynuje i uwielbia ludzi. Rzadkie gatunki w pewnym laboratorium

Monika Żmijewska, bialystokonline.pl, 7.04.2026

ROZWIŃ

W oparach absurdu, w tajemniczej pracowni, troje naukowców transmituje na cały świat niecodzienny eksperyment: rozmowę z niejakim Miscaro. Ten się łatwo wzrusza, w pewnej chwili nawet zapłacze, z radości i zachwytu: tak właśnie reaguje na kontakt z człowiekiem. Sam Miscaro człowiekiem nie jest. Kim więc jest?

Już choćby dla momentu, w którym ów rozanielony i gadatliwy rzadki gatunek mówi, co myśli o ludziach - warto zobaczyć najnowszy spektakl Białostockiego Teatru Lalek. Ale nie tylko dla tej sceny - w premierowym przedstawieniu pod tytułem „Rzadkie gatunki” („Rare species”) scen intrygujących, zabawnych, ale i skłaniających do refleksji jest zdecydowanie więcej.

Desant z Porto

Spektakl to wspólny projekt BTL-u i Teatro de Ferro z Porto: białostoccy aktorzy w spektaklu grają (w języku angielskim, tłumaczenie na język polski wyświetla się na ekranach), natomiast za koncepcję i inne kwestie odpowiada ekipa twórców z Portugalii pod wodzą reżysera Igora Gandry. Portugalscy artyści do Białegostoku jechali z głowami pełnymi filozofii Stanisława Lema. Z czasem jednak pomysł na spektakl - inspirowany twórczością tego najwybitniejszego polskiego autora literatury science fiction - ewoluował i stał się samodzielnym i autorskim projektem Gandry. Główna myśl, nurtująca futurologów od lat, w spektaklu jednak została: czy tylko my obserwujemy wszechświat, szukając w nim śladu życia? Czy może jednak to ktoś obserwuje nas? I to my - dla kogoś z zewnątrz - jesteśmy rzadkim gatunkiem?

W pytaniu o status obserwatora - kto obserwuje kogo, kto jest obserwowanym - można też pójść dalej: skoro żyjemy w czasie algorytmów, internetu, wszechobecnych botów i doskonalącej się sztucznej inteligencji - czym staje się technologia? Czy jesteśmy/stajemy się dla niej obiektem? I czy narzędzie może stać się samodzielnym bytem?

Spektakl nie daje jasnych odpowiedzi - jest wielopiętrową metaforą, w której jak w soczewce odbijają się współczesne niepokoje dręczące ludzkość. To metafora jednak sprytnie skonstruowana, kasandryczne migawki są chytrze ukryte, na plan pierwszy wysuwa się ironia i humor. Konwencja łagodnego absurdu spowija spektakl niczym miękki welon i tej relaksującej otoczce łatwo można się poddać. Nie dajcie się jednak zwieść!

Pierwszy sygnał i trop interpretacyjny zapowiadać może już świetny plakat spektaklu: oto trzy postaci pochylone nad szklaną gablotą coś w niej obserwują, tymczasem same znajdują się w większej szklanej gablocie, a ta jeszcze - niczym szklana matrioszka - opasana jest kolejną… szklaną gablotą. Może tak właśnie jest: wydaje się nam, że to my analizujemy, badamy i prowadzimy eksperymenty, w rzeczywistości może jesteśmy tylko jego częścią? Kto wie.

Niepoprawni lokatorzy

Eksperyment to w spektaklu słowo klucz - odmieniane przez wszystkie przypadki, traktowane na przemian ze śmiertelną powagą i z humorem. Czasem granica między naukową powściągliwością a emocjami się zaciera i w zasadzie już nie wiadomo, czy eksperyment jeszcze trwa, czy już dawno minął. Bo co widownia ma zrobić z absurdalnym poleceniem, które otrzymuje od krążących po scenie badaczy: „Teraz przeprowadzimy eksperyment, który polega na nicnierobieniu. Proszę, byście zrobili to samo”? Szybko okazuje się jednak, że polecenie ma sens, brak reakcji wywołuje spektakularną reakcję, a kto konkretnie i jak zareaguje - tu już odsyłamy do spektaklu.

Zadziwiających reakcji zresztą nie zabraknie - w końcu jesteśmy w laboratorium. Czas tu płynie innym rytmem, a „rzadkich gatunków”, dostarczających emocji swoim opiekunom, jest tu cały dostatek. A to umkną naukowcom z gabloty, a to ich mocno przestraszą, a to do ramienia badaczy przylgną łapczywie i kończy się to, nawet jeśli chwilowo, powstaniem kolejnej gatunkowej krzyżówki. Czasem rzadkie gatunki potrafią zamienić się w gawędziarzy, a czasem ich w ogóle nie widać, wtedy musimy wierzyć naukowcom na słowo.

Reżyser Igor Gandra (jednocześnie autor scenariusza i scenografii) zamienia przestrzeń teatralną w naukową pracownię - z gablotami, ekranami, menzurkami, kamerami i obrazami wyświetlanymi na nich w czasie rzeczywistym (wideo Carlota Gandra). Laboratoryjny chłód to jednak tylko pozór, niezwykłość lokatorów sprawia, że pracownia staje się na swój sposób gabinetem osobliwości, istnym panoptikum. Gdzieś wyświetlają się napisy: Advanced Biologies Special Unit - Research and Development, a że napis jest długi, dostajemy też skrót nazwy: ABSU-RD. I przy okazji sugestię, czego możemy się w tej Specjalnej Jednostce Zaawansowanych Biotechnologii - Badania i Rozwój - spodziewać.

Poważni i nieporadni

I rzeczywiście, absurd dostajemy, i to w dużych ilościach - za sprawą dialogów, inscenizacyjnych zabiegów i zachowań naukowców, czasem uroczo nieporadnych, za to przejętych swoją misją. Jest ich troje (Mateusz Smaczny, Urszula Chrzanowska i Maciej Zalewski), laboratoryjna przestrzeń wydaje się być ich całym światem. Starają się zachować profesjonalizm, nie zawsze jednak się im to udaje - czasem wydają się być zagubieni, czasem pozbawieni emocji, a czasem odwrotnie - dają ponieść się ekscytacji albo nawet smutkowi, gdy przejmą się losem podopiecznego. Troje aktorów odgrywa cały ten wachlarz emocji na delikatnej nucie, bez specjalnych fajerwerków, powściągliwie, a jednak sugestywnie. Twórcy próbują nas przekonać, że ich podopieczni to absolutnie niezwykłe osobniki, i cóż, można przyjąć ich argumentację… do momentu pierwszego parsknięcia śmiechem.

Aktorzy wcielający się w naukowców próbują opanować i pobudzić do reakcji to unikalne towarzystwo - co oznacza, że jednocześnie obserwujemy ich w podwójnej roli - badaczy i animatorów tytułowych „rzadkich gatunków”. To rozmaite formy wymyślone i skonstruowane przez Eduardo Mendesa: dziwolągi bardziej i mniej kształtne, często niezdyscyplinowane i buntownicze, a czasem zachowujące się jak przysłowiowe przylepy. Są też gatunki tak rzadkie i unikalne, że aż niewidzialne.

Iluzja i niespodzianki

Obserwowanie, jak ekipa badaczy radzi sobie w tym ascetycznym, na pozór wypranym z emocji mikroświecie, jak śledzi, analizuje, animuje swoich podopiecznych - to jedna z większych przyjemności oglądania spektaklu. Dużo tu pomysłów inscenizacyjnych działających na wyobraźnię, mrugnięć okiem do widowni, autoironicznych wtrętów, filozoficznych uwag, świetnej muzyki i efektów dźwiękowych w postaci intrygujących szumów, zgrzytów, stuknięć, którymi Fernando Rodrigues precyzyjnie buduje przewrotny klimat spektaklu.

W tym przekładańcu, łączącym różne stylistyki, filmowe i muzyczne tropy czy też nawiązania do popkultury, sporo jest też teatru przedmiotu, teatralnych trików i efektów specjalnych (Julio Alves). Balansują na granicy iluzji, dają efekt niespodzianki i radość doświadczania teatru. Nawet dorośli (a spektakl przeznaczony jest dla dorosłych i starszej młodzieży) dadzą się nabrać tu na niejedną sztuczkę - choćby tę z szukaniem gatunku, którego nie widać, a który zostawia po sobie ślady. Czy tę, w której badacze prowadzą transmisję ekskluzywnej (pod względem medialnym i badawczym) unikalnej rozmowy z „gadającym grzybem doświadczającym halucynacji”.

Podróż z człowiekiem

Cóż to jest za scena! Przezabawna, relaksująca, zmieniająca perspektywę. Co sądzi (i mówi) gatunek ludzki o/i po konsumpcji grzybów, to raczej sprawa powszechnie znana, wykorzystywana teatralnie i filmowo. A gdyby tak odwrócić sytuację? Gdyby tak posłuchać, co mógłby po takim spotkaniu rzec ów rzadki gatunek - grzyb, którego perspektywy nikt jak dotąd nie brał pod uwagę? Efekt? Humorystyczna scena. Jej wydźwięk jednak się szybko zmieni, o ile w miejscu gadatliwego przedstawiciela mykologicznej wspólnoty umieścimy kogoś zupełnie innego, kogo perspektywa też nikogo nie interesuje: na co dzień niesłyszanego, lekceważonego, spychanego na margines, choćby kogoś z mniejszości albo kogoś obcego, kogo jeszcze nie znamy, a już chcemy negatywnie ocenić. Wsłuchujmy się więc w cudze perspektywy, wyciągajmy wnioski, uczmy się na błędach - zdają się mówić twórcy spektaklu.

A jako postscriptum, niczym przestroga, niech zabrzmią słowa halucynującego Miscaro, który zapytany o pierwsze wrażenia po kontakcie z człowiekiem, zdumiewająco trzeźwo odpowiedział: „Och, doświadczam uczuć najradośniejszych, wyjątkowych. Ale podróże z ludźmi czasem mogą być też bardzo złe, a ludzkość może zaprowadzić do miejsc niewyobrażalnych okropności”.

MULTIMEDIA

materiał Polskiego Radia Białystok
Premiera "Rzadkich gatunków" w BTL-u - relacja Olgi Gordiejew

Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

Korzystając z serwisu internetowego Białostockiego Teatru Lalek akceptują Państwo zasady Polityki prywatności, wyrażają zgodę na zbieranie danych niezbędnych do administrowania stroną i prowadzenia statystyk oraz wyrażają zgodę na używanie plików cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów na stronie.

Do góry btl kształt