Zobacz opis Zobacz opis sztuki: ŚLIMAK
Kategoria BTL Scena Propozycji
KATEGORIA WIEKOWA Dla rodziny
CZAS TRWANIA 45 min.

ŚLIMAK

OPIS / OVERVIEW

ŚLIMAK

Był sobie Ślimak. Z muszelką taki…
Ślimak, jak wszystkie inne Ślimaki
Z małą różnicą: On jeden bowiem
Zechciał pożyczyć nam swą opowieść…

Mieszkał ów Ślimak – szczęśliwy wielce
W swojej ślimaczej, małej muszelce… 

Jakby nie mówić – żadne to dziwy,
Że był w swej muszli taki szczęśliwy:
Po to ma Ślimak muszlę na grzbiecie,
By najszczęśliwszym być w niej, na Świecie!

Jak ktoś sprzeciwić chce się naturze,
To już szczęśliwy nie będzie dłużej…

Główny bohater – Ślimak,  czy to z dobroci, czy z dobrego wychowania nie potrafi wystarczająco wyraźnie odmawiać innym. Daje namówić się przez nachalną agentkę nieruchomości – Bobrzycę, do zmiany swego domu – muszli na inny. Niestety, szybko okazuje się, że wszędzie poza nią jest mu niewygodnie i niekomfortowo… Historia mówiąca o tym, jak ważne jest rozpoznanie własnej natury, życie w zgodzie ze sobą, a także o tym,  jak bardzo liczy się asertywność w odnalezieniu własnej, prywatnej oazy spokoju.  Zawsze bowiem może pojawić się obok nas ktoś, kto zechce namówić nas na zmiany, które niekoniecznie muszą współgrać z naszym wnętrzem… choć z wierzchu mogą wydawać się atrakcyjnymi czy wręcz modnymi.

 

Spektakl bierze udział w 29. Ogólnopolskim Konkursie na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej.

6 października 2022
Konferencja prasowa przed premierą spektaklu "Ślimak"
Zobacz
8 października 2022
Premiera spektaklu "Ślimak"
Zobacz
13 grudnia 2022
"Ślimak" bierze udział w 29. Ogólnopolskim Konkursie na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej
Zobacz

TWÓRCY / CREATORS

autor / author
reżyseria / direction
scenografia / scenography
Michał Wyszkowski
muzyka / music
video
Katarzyna Zabłocka
zdjęcia / photos
Krzysztof Bieliński

OBSADA / CAST

Łucja Grzeszczyk, Magdalena Ołdziejewska, Agata Stasiulewicz, Iwona Szczęsna, Błażej Piotrowski

Łucja Grzeszczyk, Magdalena Ołdziejewska, Agata Stasiulewicz, Iwona Szczęsna, Błażej Piotrowski

nagranie audio

ZAPOWIEDZI PRASOWE / PRESS ANNOUNCEMENTS

„Ślimak” – premiera w Białostockim Teatrze Lalek

(at), Radio Akadera, 6.10.2022

ROZWIŃ
Już w sobotę (8.10) premiera w Białostockim Teatrze Lalek. To „Ślimak” wg Marty Guśniowskiej, w reżyserii Jacka Malinowskiego. To historia w klimacie reggae o tym, jak ważne jest życie w zgodzie ze sobą,  jak bardzo liczy się asertywność w odnalezieniu własnej, prywatnej oazy spokoju.

Ślimak – główny bohater – zachęcony przez agentkę nieruchomości – obrotną Bobrzycę – zaczyna poszukiwać nowego lokum. Szybko okazuje się, że nie dla niego dziupla z widokiem, podziemne labirynty kreciej nory, ani nawet sąsiedztwo towarzyskich mrówek… BTL zaprasza najmłodszych widzów (już od 5 lat) na pogodną i rozkołysaną rytmami reggae opowiastkę o tym, że warto żyć w zgodzie z własną naturą, a opinie innych odsunąć na bok. Spektakl to dobra zabawa i dla dzieci, i dla rodziców.

Dlaczego aktualną historię o asertywności opowiadają zwierzęta?  – O problemach i wadach najlepiej mówić o zwierzętach, wtedy nikt się nie obrazi. Poza tym dzieci lubią zwierzęta i zawsze taka bajka jest fajniejsza dla dzieci do przyjęcia. Bardzo często inni wiedzą lepiej, czego my chcemy, a to my powinniśmy wsłuchać się w siebie, szczególnie w tym pędzącym świecie i zobaczyć co nas uszczęśliwi – tłumaczy przesłanie spektaklu autorka „Ślimaka” Marta Guśniowska.

– Opowiadamy historię o tym, że ludzie którzy nas otaczają próbują na siłę nas uszczęśliwić, tak jak z naszym tytułowym bohaterem. A najważniejsze jest życie w zgodzie ze sobą i naturą. Zapraszamy na ciepłe przedstawienie w kilmacie reggae – zachęca reżyser Jacek Malinowski.

Muzykę do spektaklu stworzył Marcin Nagnajewicz. – To bajka z muzyką reggae, muzyką ilustracyjną. Korzystam z instrumentów charakterystycznych dla tej muzyki, sa też dwie piosenki. Mam nadzieję, że będą wpadać w ucho najmłodszych widzów. To prosta, przyjemna muzyka, koresponduje z tematyką natury – mówił podczas konferencji przed premierą kompozytor.

Odtwórcy głównych ról – Sylwia Janowicz-Dobrwolska (Bobrzyca) i Wiesław Czołpiński (Śłimak) przyznają:  – To co najważniejsze w przesłaniu spektaklu „Ślimak” to uświadomienie sobie na końcu historii przez głównego bohatera, że oto wszystko co miał najlepszego, to właśnie ma. Ważne, by szanować siebie, własne wybory, a często próbujemy zmienić na siłę innych, nie szanując ich natury.

Historia mówi o tym, jak ważne jest żyć w zgodzie ze sobą

Jakub Wróblewski, "Kurier Poranny", 6.10.2022

ROZWIŃ

(...)

Reżyserem spektaklu jest Jacek Malinowski dyrektor Białostockiego Teatru Lalek.

Chciałem opowiedzieć historię o tym, jak otaczający nas ludzie próbują na siłę nas zadowolić. Myślę, że historia jest bardzo aktualna. Poprzez spektakl chcemy pokazać dzieciom, jak ważna w życiu jest asertywność. Zawsze bowiem może pojawić się obok nas ktoś, kto zechce namówić nas na zmiany, które niekoniecznie muszą współgrać z naszym wnętrzem. Z wierzchu mogą wydawać się atrakcyjnymi czy wręcz modnymi.- przekazał Jacek Malinowski. Reżyser wskazał, że spektakl ma konwencję teatru w teatrze.

(...)

O asertywności, szacunku i docenieniu siebie, czyli premiera spektaklu "Ślimak" w BTL-u

Anna Kulikowska, bialystokonline.pl, 6.10.2022

ROZWIŃ
"Ślimak" to najnowsza propozycja Białostockiego Teatru Lalek dla najmłodszych i ich rodziców. Premiera spektaklu już w sobotę (8.10).

Spektakl "Ślimak" opowiada historię pewnego...ślimaka i bobrzycy. Autorką tekstu jest Marta Guśniowska, przedstawienie reżyseruje Jacek Malinowski, a występują w nim Wiesław Czołpiński oraz Sylwia Janowicz-Dobrowolska.

- Mam nadzieję, że udało nam się wspólnie stworzyć ciepłe, fajne przedstawienie w klimacie reggae. Chciałem dzięki niemu opowiedzieć, jak to często ludzie, którzy nas otaczają, próbują na siłę nas uszczęśliwić. Trochę jest tak z tym tytułowym bohaterem, który mieszka sobie spokojnie w swojej muszli, wśród natury. Nagle pojawia się Bobrzyca, agentka nieruchomości, która próbuje namówić Ślimaka do zmiany mieszkania. I on czy to z dobroci czy z grzeczności na to przystaje. Wędruje z nią po różnych lokalizacjach i nagle okazuje się, że żadna z nich mu nie pasuje i wracamy do punktu wyjścia. Bowiem najważniejsze się życie w zgodzie ze sobą, z własną naturą. I ta muszla, z której on wychodzi, okazuje się tym najlepszym domem. Bohater dopiero w drodze uświadamia swoją własną naturę - podkreślał Jacek Malinowski, reżyser.

Bobrzyca także sobie uświadamia, że nie należy dawać gotowych propozycji na siłę. Trzeba wysłuchać ludzi i podążać za ich naturą. Historia jest niezwykle aktualna, bowiem nie zawsze to, co zobaczymy np. w reklamie jest nam niezbędne. Spektakl uczy swego rodzaju asertywności.

- O naszych wadach, problemach najlepiej mówić, mówiąc o zwierzętach. Wtedy nikt się nie obrazi, bo ślimaki tak mają. A niektórzy mogą sobie pomyśleć, że to jest o nas. Taka bajka jest też bardziej przystępna dla dzieci - mówiła Marta Guśniowska.- Bardzo często inni wiedzą lepiej, czego my chcemy. A my powinniśmy wiedzieć to najlepiej i nie słuchać tego, co jest dookoła, wsłuchać się w siebie. Jeśli będziemy robić coś wbrew swojej naturze, aby się komuś przypodobać, to nigdy nie wyjdzie nam to na dobre. Szczególnie w tym pędzącym świecie.

Spektakl "Ślimak" jest pewnym teatrem drogi. Jak twierdzi Guśniowska, dzięki podróży możemy doświadczyć więcej i czegoś się nauczyć. Motyw drogi jest także obecny w większości baśni.

Muzykę w gatunku reggae stworzył Marcin Nagnajewicz.

- Muzyka jest prosta i przyjemna, koresponduje z tematyką natury i życie w zgodzie z nią - powiedział Nagnajewicz.

- Wydaje mi się, że to, co najważniejsze to uświadomienie sobie przez głównego bohatera na końcu tej wędrówki, że to co miał najlepszego - już miał. A właściwie ma. O tym, że jego dom jest dla niego najwspanialszy i najpiękniejszy (to nic że jest stary) - dowiaduje się na koniec - opowiadał Wiesław Czołpiński, odtwórca roli Ślimaka. - Należy szanować siebie, swoje wybory i należy przy tym po prostu myśleć.

Spektakl opiera się na grze dwojga aktorów. Jest to pewnego rodzaju popis ich umiejętności. To także zabawa dźwiękiem, gra umownymi formami.

- Bardzo często próbujemy zmienić kogoś na siłę, nie szanując jego natury. Wyobrażamy sobie, że możemy kogoś ulepszyć i w ten sposób go unieszczęśliwiamy. Nie uznajemy też inności, nie tolerujemy tego, że ktoś różni się od nas. On musi się zmienić! Musi być taki, jak ja. Właśnie tak nie jest. Skoro żyjemy wspólnie na świecie, w tym naszym wspólnym domu, to nie możemy z góry zakładać, że jest on za mały dla wszystkich, którzy chcą być szczęśliwi na swój sposób - dodała Sylwia Janowicz-Dobrowolska.

Premiera eko-bajki „Ślimak" w Białostockim Teatrze Lalek

Izabela Próchnicka, PAP, 8.10.2022

ROZWIŃ

O tym jak nie dawać się innym uszczęśliwiać na siłę i być wiernym samemu sobie opowiada eko-bajka dla najmłodszych i nie tylko pt. "Ślimak" autorstwa Marty Guśniowskiej, której premiera odbędzie się w sobotę po południu w Białostockim Teatrze Lalek (BTL).

Reżyser przedstawienia, dyrektor BTL Jacek Malinowski mówił w czwartek na przedpremierowej konferencji prasowej, że spektakl ma pozwolić nam zatrzymać się w pędzącym, pełnym reklamy świecie i uświadomić sobie co jest dla nas najważniejsze.

"Chciałem (...) opowiedzieć historię o tym, jak często ludzie, którzy nas otaczają, próbują na siłę nas uszczęśliwić. I tak trochę jest z tym tytułowym bohaterem, który mieszka sobie spokojnie w swojej muszli wśród natury i nagle pojawia się Bobrzyca, agentka nieruchomości, która próbuje namówić Ślimaka do zmiany mieszkania" - mówił reżyser. Dodał, że na koniec całej wędrówki w poszukiwaniu nowego lokum Ślimak dochodzi do wniosku, że jego pierwotny dom, muszla to jego najlepszy dom. "Okazuje się, że najważniejsze jest życie w zgodzie ze sobą, z własną naturą" - dodał.

Malinowski wskazał także, że również Bobrzyca uświadamia sobie, że "nie należy ludziom na siłę dawać gotowych propozycji" i wsłuchać się w to, co naprawdę jest dla nich szczęściem. "Myślę, że tej asertywności należy dzieci uczyć, że nie zawsze to, co reklamują, nam wpychają, jest niezbędne do szczęścia" - dodał.

Autorka tekstu Marta Guśniowska powiedziała, że najprościej jest mówić o sprawach ludzi wybierając bohaterów ze świata zwierząt, bo ludziom łatwiej jest patrzeć na swoje wady i problemy właśnie z innej perspektywy. "Bo wtedy nikt się nie obrazi" - mówiła dziennikarzom. Dodała, że chodzi też o to, że dzieci po prostu lubią zwierzęta.

"Bardzo często inni wiedzą lepiej czego my chcemy, a my tak naprawdę powinniśmy chyba wiedzieć najlepiej i nie słuchać tego wszystkiego co jest dookoła i wsłuchać się w siebie czego byśmy chcieli. A inna sprawa to jest właśnie natura. Jeżeli będziemy coś robić wbrew swojej naturze, żeby się komuś przypodobać czy z jakichś innych pomysłów, to nigdy nam nie wyjdzie na dobre. Powinniśmy się w siebie wsłuchać, szczególnie w tym pędzącym świecie" - podkreśliła Guśniowska.

Aktorka Sylwia Janowicz-Dobrowolska (w spektaklu Bobrzyca) zwróciła uwagę, że narzucanie nam zdania innych, przyjmowanie go wbrew sobie sprawia, że jesteśmy nieszczęśliwi.

"Dlatego bardzo często jest tak, że nie uznajemy też inności, nie tolerujemy tego, że ktoś jest inny, różni się od nas, musimy go zmienić, on musi być taki jak ja, bo tylko co ja uważam za słuszne, jest słuszne. No więc właśnie tak nie jest. Myślę że skoro żyjemy sobie wspólnie na świecie, w tym naszym wspólnym domu, to nie możemy z góry zakładać, że on jest za mały, żeby pomieścić wszystkich, którzy chcą być szczęśliwi na swój sposób" - mówiła Janowicz-Dobrowolska.

Ślimak" - premiera spektaklu w Białostockim Teatrze Lalek

Olga Gordiejew, Polskie Radio Białystok, 9.10.2022

ROZWIŃ

To ma być opowieść o tym, że warto żyć w zgodzie z własną naturą, a opinie innych odsunąć na bok. W sobotę (8.10) w Białostockim Teatrze Lalek premiera spektaklu „Ślimak” w reżyserii Jacka Malinowskiego.

Tytułowy bohater - zachęcony przez agentkę nieruchomości, obrotną Bobrzycę - zaczyna poszukiwać nowego lokum. Szybko okaże się jednak, że nie dla niego dziupla z widokiem, podziemne labirynty kreciej nory, ani nawet sąsiedztwo towarzyskich mrówek...

Po długiej wyprawie z towarzystwem Ślimaka i Bobrzycy odkryjemy, że to co najlepsze często mamy najbliżej i wcale tego nie widzimy. A bajka Marty Guśniowskiej ma o tym przypomnieć. Znana dramatopisarka lubi ludzkie cechy przypisywać zwierzakom. Lubi też wyprawiać swoich bohaterów w drogę, bo podróże i zdobyte podczas nich doświadczenia uczą nas najwięcej.

"Ślimak" to propozycja dla najmłodszych widzów już od piątego roku życia. Muzycznie kołysać nas będą rytmy reggae.

GALERIA / GALLERY

RECENZJE / REVIEWS

Pogodny i rozkołysany rytmami reggae

Anna Dycha, dziennikteatralny.pl, 13.10.2022

ROZWIŃ

Warto żyć w zgodzie z własną naturą, a opinie innych odsunąć na bok – taki morał płynie z najnowszego spektaklu Białostockiego Teatru Lalek „Ślimak". Przedstawienie wyreżyserował Jacek Malinowski.

Białostocki Teatr Lalek rozpoczął sezon teatralny 2022/2023 spektaklem dla najmłodszych „Ślimak" na podstawie tekstu Marty Guśniowskiej. To pogodna historyjka, która gwarantuje dobrą zabawę zarówno dzieciom, jak i dorosłym.

Ślimak, który nie umie odmawiać

Główny bohater Żytomir Ślimak (Wiesław Czołpiński) to zafascynowany przyrodą radiowiec, który nie potrafi odmawiać innym. Dredy, bandamka, wytarte dżinsy. Wyluzowany osobnik sączy yerba mate i mieszka w swojej muszli. Na jego drodze staje apodyktyczna agentka nieruchomości Jagoda Bobrzyca (Sylwia Janowicz-Dobrowolska). „Dom to wizytówka. Mówi wszystko o swoim właścicielu" – oznajmia. Żytomir daje się namówić przez nachalną Bobrzycę do zmiany swego domu muszli na inny.

Na pierwszy ogień idzie dziupla dzięcioła z widokiem. „Takie lokalizacje schodzą na pniu" – zaznacza Bobrzyca. Ślimak nie jest jednak specjalnie zachwycony: „Nie dojdę (tam – przyp. aut.) prędzej niż w przyszły czwartek". Kolejna propozycja to krecia nora. Również nietrafiona. „Kto by polubił dom, w którym co dzień by się gubił" – stwierdza główny bohater. Może do gustu przypadnie więc mu sąsiedztwo towarzyskich mrówek? Te okazują się bardzo męczące, nieustannie pożyczając przeróżne wiktuały.

Ślimak ogląda jeszcze dom Bobrzycy – willę Żeremię (to w rzeczywistości rower z zamontowaną balią, z wiecznie spadającym łańcuchem). W końcu agentka proponuje, że zaprojektuje wymarzony dom Ślimakowi – „mały, lekki, by nosić go na plecach, spiralnie skręcony". Gdy pokazuje swój projekt, okazuje się, że to przecież muszla, w której na co dzień Żytomir mieszka.

„Ślimak, ślimak, pokaż rogi"

Wielkim atutem spektaklu jest tekst Marty Guśniowskiej – dramaturżki Białostockiego Teatru Lalek. Historyjka jest atrakcyjna dla dzieci, ale i u rodziców wywoła uśmiech na twarzy.

Marta Guśniowska w swoim tekście przygląda się problemowi nachalnego, często agresywnego marketingu serwowanego przez deweloperów. Apartamentem nazywane są 30-metrowe kawalerki, a apartamentowcem – bloki. Z kolei mieszkanie na peryferiach jest reklamowane jako te położone „tylko" 10 minut drogi od centrum.

Fani autorki przyzwyczaili się już zapewne do zabaw językiem polskim – znanymi powiedzeniami, związkami frazeologicznymi i wierszami dla dzieci. Tu dostają solidną porcję znakomitych tekstów. „Panie Ślimak, co się pan tak ślimaczysz?" – popędza radiowca agentka. Żytomir nie pozostaje dłużny. „Proszę nie łkać jak bóbr" – zwraca się do agentki, która ciągle przekręca jego imię np. na „Żytomiru". W finale widzowie dowiadują się, że Bobrzyca lubi pierogi z serem (nawiązanie do wierszyka „Ślimak" Jana Brzechwy), a Ślimak – pierogi z jagodami.

Nie wszystkie fragmenty bajki najmłodsze dzieci (spektakl adresowany jest już nawet do 5-latków) przyjmują z wystarczającym zrozumieniem. Dla niektórych małych widzów atrakcyjniejsze będą z pewnością spadające w pewnym momencie bańki mydlane. Nie brakuje też interakcji z widownią. Na początku Ślimak zwraca się do widzów: „A co tu robicie? Wy nie w domu? A, przyszliście z ciekawości."

Kołysani w rytmach reggae

Scenografia Michała Wyszkowskiego przenosi widzów w wakacyjne klimaty – leżak, rozkładany daszek, podświetlane, kolorowe parasole. Panuje intrygujący półmrok. Twórcy z powodzeniem wykorzystują również projekcje autorstwa Katarzyny Zabłockiej.

Ciekawie wykreowani zostali bohaterowie. Aktorzy wykorzystują do ich stworzenia swoje dłonie i drobne rekwizyty. Na Ślimaka Wiesław Czołpiński patrzy przez podświetlaną lupę. Z kolei Sylwia Janowicz-Dobrowolska tworzy Bobrzycę z wykorzystaniem torby, okularów przeciwsłonecznych i małej punktowej lampki.

Muzyka Marcina Nagnajewicza świetnie kołysze w rytmach reggae. Kompozytor korzysta z instrumentów charakterystycznych dla tego gatunku – gitary, basu, perkusji czy klawiszy Hammonda, pojawiają się też charakterystyczne chórki. Są też radosne piosenki wpadające w ucho, a w warstwie ilustracyjnej – dźwięki natury. Dodatkowo w spektaklu wykorzystano nagranie audio (scena z mrówkami), w którym wzięli udział: Łucja Grzeszczyk, Magdalena Ołdziejewska, Agata Stasiulewicz, Iwona Szczęsna i Błażej Piotrowski.

Ten pogodny spektakl przypomina, że warto wsłuchać się w siebie i znaleźć swoją własną, prywatną oazę spokoju. Często trzeba przy tym wykazać się asertywnością. Zawsze bowiem obok nas może pojawić się ktoś, kto namówi nas na zmiany, które nie będą współgrały z naszym wnętrzem. Po prostu warto być sobą. Twórcy spektaklu niosą też pacyfistyczne przesłanie. „Make art, not war" – taki napis pojawił na finał premierowego przedstawienia w Białostockim Teatrze Lalek.

Trzeba słuchać siebie, "Ślimak" już to wie. Relaksacyjna historyjka u lalkarzy w rytmie reggae. Dla całej rodziny

Monika Żmijewska, "Gazeta Wyborcza", 15.10.2022

ROZWIŃ

Niecałe 50 minut, a rozkołysze, rozbawi, dzieci czegoś nauczy, dorosłych odpręży. Opowiastka w rytmie reggae w Białostockim Teatrze Lalek działa jak regeneracyjny plaster. Najnowszy spektakl lalkarzy - "Ślimak" - to dobry pomysł na familijne przedpołudnie.

Pierwsza w tym sezonie premiera w BTL to bajka Marty Guśniowskiej w reż. Jacka Malinowskiego, skierowana do najmłodszych widzów (5+). Ale tak to już ze spektaklami dla maluchów w BTL bywa, że całkiem często dobrze się na nich bawią również dorośli. Może oderwani od codziennych problemów sami na chwilę zamieniają się w duże dzieci. Może dlatego, że w BTL sporo familijnych spektakli ma podwójną narrację i twórcy puszczają też, gdzieś między wierszami, oko do dorosłych. Może to kwestia uniwersalnych bajek dramaturżki Marty Guśniowskiej, które mają w sobie to coś: trochę czułej kpiny, żartobliwe przymrużenie oka, a jednocześnie głęboką refleksję.

Zwykle Guśniowska wysyła swych bohaterów w podróż, bo przecież tylko podczas podróży możemy się czegoś nauczyć. Często o ludziach opowiada za pomocą zwierzęcych bohaterów, bo to oni tak świetnie pod jej piórem (i w rękach aktorów BTL) ożywają i prezentują cechy ludzkie.

Klimaty reggae

I taki jest też „Ślimak" z „guśniowskim" klimatem: to historyjka pogodna, mądra, w której edukacyjne przesłanie jest tak nienachalne, że właściwie niezauważalne. Ale jak działa! Zarówno na maluchy, jak i na dorosłych. Każdy sobie w bajce odnajdzie coś swojego, ale generalnie chodzi o to: bądź asertywny, żyj w zgodzie z własną naturą, słuchaj własnego wnętrza, daj przestrzeń innym i innych też na siłę nie uszczęśliwiaj.

Jak to przekazać w sposób niewymuszony i żartobliwy? To lalkarze akurat, mając dobry tekst w ręku i pomysł na inscenizację, potrafią. W spektaklu w reż. Jacka Malinowskiego dobrym konceptem jest wyeksponowanie kontrastu między dwojgiem bohaterów, rozkołysany klimat i dobór muzyki, który może kojarzyć się z głównym bohaterem. Skoro mamy niespieszącego się ślimaka, żyjącego we własnym rytmie, to i muzyka by się przydała niespieszna i wyjątkowo rytmiczna. Tym tropem poszedł kompozytor Marcin Nagnajewicz, nasycając spektakl muzyką reggae, tym tropem poszli reżyser Jacek Malinowski i scenograf Michał Wyszkowski, stylizując głównego bohatera na dojrzałego rastamana w stylu choćby Malejonka. I tak wcielający się w Ślimaka Wiesław Czołpiński na kilkadziesiąt minut staje się miłośnikiem muzyki reggae z krwi i kości – w peruce z dreadami, w koszuli w palmy, z całym anturażem osobnika żyjącego w rytmie slow – tu nawet herbata nie jest zwykła, bo yerba mate.

Batalia z agentką

Żyje więc ów Ślimak spokojnie i beztrosko, wyśpiewuje songi o zaletach życia z własnym domkiem na plecach, gdy oto nagle do jego życia wdziera się Bobrzyca, niejaka Jagoda (Sylwia Janowicz-Dobrowolska). To agentka nieruchomości z Agencji Żeremie, postać głośna i apodyktyczna – chce udowodnić, że Ślimak żyje bez polotu, że mieszkanie ma niedobre, że koniecznie musi je zmienić. I rozpoczyna batalię, by sprzedać coś, czego właściwie jej klient nie potrzebuje (tu zapewne uśmiechną się dorośli, na różne sposoby, z różnych perspektyw takie sytuacje znający z autopsji). A Ślimak, choć próbuje gościa przekonać, że zainteresowany nie jest, to jednak, chyba nie chcąc mu sprawić przykrości, ulega.

Wędrują więc oboje po różnych potencjalnych miejscówkach, cóż z tego, że do Ślimaka niepasujących. Zdaniem agentki nieruchomości Ślimak mógłby przecież mieszkać w dziupli, mrowisku czy w norce kreta. Ślimak snuje się za agentką oraz bardziej zmęczony, spotyka po drodze różnych osobników i coraz bardziej jest przekonany, że tylko we własnym domku jest szczęśliwy. Czy jednak i kiedy – zrozumie to Bobrzyca Jagoda?

Trochę humoru, trochę iluzji

To kompletnie dwie różne osobowości, kompletnie dwa różne sposoby postrzegania świata: Ślimak spokojny i flegmatyczny, Bobrzyca – niespokojna i nerwowa. Aktorzy odgrywają ten kontrast wyraziście i w humorystyczny sposób, swoje postacie budując w planie żywym, jak i animacyjnym. W przypadku Ślimaka rastamański anturaż to jedno, ale jest też wariant lalkowy: Wiesław Czołpiński szuka ślimaka, sięga po lupę, znajduje muszelkę, wsuwa pod nią dłoń, wyprostowuje palce… i oto Ślimak jak żywy.

Z kolei Sylwia Janowicz-Dobrowolska, w eleganckiej garsonce i okularach, z nieodłączną torebką, wystarczy że odpowiednio torebkę ułoży, na niej dłoń w rękawiczce, na palcach tipsy… i oto pyszczek bobra gotowy.

Mamy w spektaklu trochę teatralnej iluzji i magii, zapraszającej do innego świata, z dala od komputerowych efektów specjalnych, za to pobudzających wyobraźnię. Mamy rodzaj słuchowiska w słuchowisku – w tle leci Radio Natura, a całość to na swój sposób też opowiastka eko. Mamy też kilka ciekawych rozwiązań inscenizacyjnych, bo jak w szybkim tempie na scenie z domku Ślimaka przeskoczyć do mrowiska i znaleźć się wśród biegających mrówek czy głęboko pod ziemią w korytarzach wydrążonych przez kreta? Od czegóż jednak teatr cieni, odpowiednie wykorzystanie laserowych światełek czy przepierzeń.

Dużo w spektaklu zabawy słowami, humorystycznych scen, ironii, choć w wymiarze pogodnym (nieustające problemy Bobrzycy z odmianą prawdziwego imienia Ślimaka, a brzmi ono: Żytomir). Dwójka głównych bohaterów to wyraziste postaci, które mimo różnic w końcu osiągną porozumienie i wzajemnie też się czegoś od siebie nauczą. Choć nauka będzie niełatwa i trwać będzie do końca – finałowa scena, w której zrelaksowany Ślimak zachęca sztywną Bobrzycę do tańca, a ta tak bardzo się stara, i już, już prawie się jej udaje, by tak sztywną nie być i tańcowi się poddać… Prawdziwy cymesik.

MULTIMEDIA

materiał Radia Akadera
O spektaklu "Ślimak” przed premierą opowiadają: reżyser Jacek Malinowski, autorka Marta Guśniowska, twórca muzyki Marcin Nagnajewicz i aktorzy – Sylwia Janowicz-Dobrwolska (Bobrzyca) i Wiesław Czołpiński (Ślimak)
materiał Polskiego Radia Białystok
"Ślimak" - premiera spektaklu w Białostockim Teatrze Lalek - relacja Olgi Gordiejew

Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

Korzystając z serwisu internetowego Białostockiego Teatru Lalek akceptują Państwo zasady Polityki prywatności, wyrażają zgodę na zbieranie danych niezbędnych do administrowania stroną i prowadzenia statystyk oraz wyrażają zgodę na używanie plików cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów na stronie.

Do góry btl kształt