Zobacz opis Zobacz opis sztuki: SŁOWIK
Kategoria BTL Nowa Dramaturgia
KATEGORIA WIEKOWA Dla rodziny
CZAS TRWANIA 75 min.

SŁOWIK

OPIS / OVERVIEW

SŁOWIK

sztuka na motywach baśni Hansa Christiana Andersena

Hans Christian Andersen w swojej opowieści o Słowiku i Cesarzu Chin prowokuje do zadawania pytań o naturę bogactwa. Konfrontuje bogactwo materialne i władzę z doświadczaniem piękna i bogactwem duchowym. Tytułowy Słowik słynie z wyjątkowego śpiewu, który cechuje się tym, że nigdy nie powtarza raz zaśpiewanej melodii. Jego pieśni wciąż ulegają przemianom i za każdym razem na nowo rozpalają serca słuchaczy.

Sztuka Roberta Jarosza podejmuje oryginalne andersenowskie tematy i umieszcza je we współczesności bliskiej percepcji młodego odbiorcy. Funduje widzom możliwość doświadczenia podróży przez strukturę baśni z bagażem własnych, bieżących doświadczeń. Uniwersalne pytania, zderzone z dobrze znanymi dziś schematami zachowań, skłaniają do stawiania pytań o naturę tego, co nas motywuje i z czego czerpiemy witalną radość.

Inscenizacja spektaklu odwołuje się zarówno do kultury Chin, jak i współczesnej Europy. Spektakl o charakterze familijnym.

23 kwietnia 2026
Konferencja prasowa przed premierą spektaklu "Słowik"
Zobacz
26 kwietnia 2026
Premiera spektaklu "Słowik"
Zobacz

NAJBLIŻSZE POKAZY:

ZOBACZ WSZYSTKIE POKAZY

TWÓRCY / CREATORS

autor / author
Robert Jarosz
reżyseria / direction
Robert Jarosz
scenografia / scenography
Pavel Hubička
muzyka / music
Choreografia / choreography
Marta Bury
asystentka reżysera / director's assistant
Emma Kováčová (ATB)

OBSADA / CAST

ZAPOWIEDZI PRASOWE / PRESS ANNOUNCEMENTS

Słowik w BTL. Będzie o pięknie, władzy i szczęściu

Urszula Śleszyńska, „Gazeta Współczesna”, 24.04.2026

ROZWIŃ

(...)

Sztuka Roberta Jarosza podejmuje oryginalne andersenowskie tematy i umieszcza je we współczesności bliskiej percepcji młodego odbiorcy. Funduje widzom możliwość doświadczenia podróży przez strukturę baśni z bagażem własnych, bieżących doświadczeń. Uniwersalne pytania, zderzone z dobrze znanymi dziś schematami zachowań, skłaniają do stawiania pytań o naturę tego, co nas motywuje i z czego czerpiemy witalną radość.

– Cesarz jest klasycznym przykładem autokraty, z domieszką narcyzmu i dziecięcych zachowań – dodaje Artur Dwulit, który wciela się w rolę cesarza. – To najgorszy rodzaj autokracji, którą możemy spotkać w dzisiejszym świecie. Ale chyba nie o tym to jest. To jest opowieść o człowieku, który poszukuje. I może przez przypadek, przez jakiś rodzaj koincydencji, która się wokół niego dzieje, doznaje jakiegoś rodzaju olśnienia. Ta jego skorupa, to złoto, które na nim jest, gdzieś pęka. A cesarz doznaje stanu równowagi między swoją formą, treścią, którą niesie, duszą i ciałem. Jest to opowieść o człowieku i o tym, jak piękno kształtuje nasze osobowości.

(...)

GALERIA / GALLERY

RECENZJE / REVIEWS

„Słowik” w Białostockim Teatrze Lalek. Wielowarstwowa baśń o wolności i władzy

Diana Rusiłowicz, bialystokonline.pl, 27.04.2026

ROZWIŃ

W niedzielę (26 kwietnia) na scenie Białostockiego Teatru Lalek odbyła się premiera przedstawienia „Słowik” w reżyserii Roberta Jarosza. Spektakl przyciągnął pełną widownię i pokazał znaną baśń Hansa Christiana Andersena w nowoczesnej, wielowarstwowej interpretacji, która łączy temat władzy, piękna oraz wartości niematerialnych.

Już sama frekwencja pokazała, że „Słowik” był jedną z bardziej wyczekiwanych premier. Sala Białostockiego Teatru Lalek w całości wypełniła się widzami, którzy przyszli sprawdzić, jak klasyczna baśń Andersena została przełożona na język współczesnego teatru.

Historia pozostaje znana: cesarz Chin, dwór pełen ceremoniału i słowik, którego śpiew nie daje się zamknąć w schemacie. To właśnie ta niepowtarzalność głosu ptaka staje się osią opowieści – kontrastem dla świata uporządkowanego, kontrolowanego i skupionego na władzy oraz materialnym bogactwie.

Robert Jarosz nie próbuje tej historii jedynie odtworzyć. Przenosi ją w przestrzeń, która rezonuje ze współczesnym odbiorcą. Baśń staje się tu punktem wyjścia do rozmowy o tym, co dziś uznaje się za wartość – czy jest nią status, kontrola i zasoby, czy raczej doświadczenie, emocje i kontakt ze sztuką, której nie da się powtórzyć ani zatrzymać.

W inscenizacji widać zestawienie różnych estetyk i kultur. Motywy inspirowane Chinami przeplatają się z europejskim sposobem opowiadania historii, tworząc przestrzeń symboliczną, ale nadal czytelną także dla młodszego widza. Spektakl nie rezygnuje z baśniowego charakteru, lecz też nie ogranicza się do ilustracyjności – raczej zostawia miejsce na dopowiedzenia oraz własne interpretacje.

Dużą rolę odgrywa też warstwa muzyczna i wizualna, które wspólnie budują rytm i podkreślają zmienność tytułowego motywu – śpiewu słowika, który nigdy nie brzmi tak samo. Ten element spina całość oraz konsekwentnie przypomina o idei nieuchwytności piękna.

Za reżyserię i adaptację „Słowika” odpowiada Robert Jarosz. Scenografię przygotował Pavel Hubička, muzykę skomponował Marcin Nagnajewicz, a choreografię Marta Bury. Na scenie występują m.in. Agata Stasiulewicz, Iwona Szczęsna, Michał Jarmoszuk, Artur Dwulit, Grażyna Kozłowska i Jacek Dojlidko.

„Słowik” wpisuje się w nurt spektakli familijnych, które nie upraszczają przekazu, tylko pozwalają różnym widzom wyciągnąć z niego własne znaczenia. W tym przypadku siła premiery wynika nie tylko z klasycznego materiału, ale też z jego świadomego przeniesienia w dzisiejszy kontekst.

Robert Jarosz i jego „Słowik” Andersena w XXI wieku

Jerzy Doroszkiewicz, geekstok.pl, 28.04.2026

ROZWIŃ

Robert Jarosz, absolwent reżyserii filii białostockiej Akademii Teatralnej, czerpiąc z motywów Hansa Christiana Andersena na scenie Białostockiego Teatru Lalek zamienił „Słowika” w rozśpiewaną i barwną baśń o ułudzie władzy absolutnej i zwodniczym blichtrze salonów tejże fałszywej super mocy.

Tu cesarz nie jest schorowanym starcem, tylko zapatrzonym w siebie zidiociałym tyranem. Odziany w purpurowy garnitur z ozłoconym obliczem Artur Dwulit fantastycznie grymasi i wybrzydza, a spod warstwy pozłotka wyziera aktorski kunszt w iście bizantyjskiej oprawie.

Minister, a jednocześnie błazen przy władzy i korycie, bezwzględnie wykorzystuje ubogi lud uosabiany przez właścicielkę ulicznej garkuchni z wielkimi marzeniami i aspiracjami. Jacek Dojlidko przyodziany podobnie jak Słowik i owa kucharka Pumei w ubranie będące skrzyżowaniem street wearu z chińską pstrokacizną rodem z platform z tanią odzieżą myśli tylko o tym, jak zdobyć ucho cesarza. I ma na to sposób godny XXI wieku – nowoczesne zabawki.

A Robert Jarosz nie ostatni raz mruga do rodziców i małych Dżeków, którzy nie chcieliby zbankrutować, przypominając ustami cesarza, jak opakować tandetę i zmaksymalizować zyski. I niech fabryki zalewają świat swoimi produktami – w świecie dworu liczy się tylko łaskawe oko i ponadczasowe lizusostwo. Jacek Dojlidko pysznie bawi się swoją postacią, ale Robert Jarosz od początku buduje też wyraziste postaci czyhającego nad wszystkim fatum. Znakomicie śpiewająca Grażyna Kozłowska jako Yin i jej wierne dopełnienie – obdarzona iście bajkowym głosem Iwona Szczęsna jako Yang to duet, który zmusza co i rusz do refleksji.

I wreszcie główni bohaterowie – marząca o sławie w świetle jupiterów, a może właśnie w blasku ociekającego złotem podstarzałego cesarza kuchareczka Pumei – znakomicie wystylizowana Agata Stasiulewicz i tytułowy Słowik – Michał Jarmoszuk. Ona – bez wahania zdradzi super śpiewaka, by być bliżej władzy – on – uwiedziony zaproszeniem da się zamknąć w złotej klatce. Ale najpierw zaśpiewa. I robi to na granicy niemożliwego. Marcin Nagnajewicz, który idealnie wyważył proporcje pomiędzy współcześnie brzmiącymi piosenkami, jakie są w stanie znieść dzieciaki, a liczbą orientalnie brzmiących ingrediencji, napisał Słowikowi wyjątkowo trudne partie. Nic dziwnego, że obsypany brokatem parkowy szansonista daje sobie prawo do dystansu pokazując, że równie dobrze jak rolę kastratów na królewskich dworach rozumie rolę, jaką w pop kulturze odegrali Bee Gees.

Tak, kluczem do wszystkich ról jest niesamowity dystans. Aktorzy pamiętają o choreograficznych pomysłach Marty Bury, ale pozwalają sobie na mruganie okiem do widza już od chwili prologu do zaskakującego zakończenia. Czy wszyscy byliśmy uczestnikami komputerowej gry, w której dostaniemy drugie, pozbawione fałszu i bizantyjskiego blichtru życie? Czy ujdzie nam płazem ledwo akceptowalny „suchar” o liczbie pompek, jakie potrafi wykonać Chińczyk w ciągu minuty?

Przed oczami na długo pozostanie niezwykle pomysłowa, szkatułkowo-pudełkowo-klatkowa scenografia, jaką wykreował na scenie Białostockiego Teatru Lalek Pavel Hubička. Jego trudna do okiełznania fantazja zamienia teatr a to w chinatown, a to w cesarską komnatę nie wspominając o kluczowej bohaterce spektaklu – olbrzymiej klatce. Słowik, jak u Andersena, może z niej uciec – dyktator, satrapa – nie ma szans, chyba że załadujemy tę grę od początku. Bo tylko elektroniczny słowik-robot może „mieć ciasteczko i zjeść ciasteczko” – w życiu tak nie ma. Czy dzieciaki zrozumieją morał? Nie wiadomo, ale te wybrane,  które rodzice zabrali na premierowy pokaz nuciły ową frazę z podejrzanie dziką pasją. Zaiste – to „Słowik” ery gier wideo i iluzji błyskawicznych sukcesów. Ten na scenie jest na szczęście jako całość autentyczny i oryginalny. Znajomość dworskich obyczajów też się przydaje.

O słowiku, co śpiewał i tańczył

Anna Dycha, dziennikteatralny.pl, 30.04.2026

ROZWIŃ

Uniwersalne pytania, klasyka łącząca się ze współczesnością, zapadające w pamięć kreacje aktorskie, urzekająca scenografia i piosenki. Białostocki Teatr Lalek proponuje familijny spektakl „Słowik" na motywach baśni Hansa Christiana Andersena według sztuki i w reżyserii Roberta Jarosza. To polska prapremiera.

Andersenowska XIX-wieczna baśń zyskała na białostockiej scenie nową formę. Chiny, rządzący nimi cesarz i marzenie o pięknie śpiewającym słowiku – te tematy zostały twórczo przetworzone przez autora sztuki i reżysera Roberta Jarosza. Zainspirowały go do napisania tekstu, w którym Chiny to mocarstwo masowo wysyłające swoje towary w świat, a cesarz wybiera opakowania paczek.

Spektakl ma atrakcyjną dla młodego widza warstwę wizualną pełną współczesnych nawiązań, ale nie stracił oryginalnego przesłania. Konsekwentnie zrealizowane, oryginalne, a zarazem spójne przedstawienie może się podobać i niewątpliwie stanie się hitem Białostockiego Teatru Lalek.

Cesarz w złocie i czerwieni

Czerwień i złoto – oto kolory cesarza Chin (Artur Dwulit). Rządzi mocną ręką i jak każdy despota nie znosi sprzeciwu. Do pełni szczęścia brakuje mu jednego – słowika, którego śpiewu chciałby posłuchać.

Artur Dwulit po mistrzowsku kreuje postać cesarza. Stanowczy, bezwzględny, nieobliczalny. Tutaj gra nawet jego physis (głowa pokryta złotą powłoką). To jednak osoba, która przechodzi przemianę. Poszukuje równowagi między ciałem a duszą. Odrzuci złoto na rzecz rozmowy i bliskich relacji.

Minister budzi respekt

Takiej zmiany nie przejdzie Minister (Jacek Dojlidko), który każdą nieobecność cesarza wykorzystuje, by zasiąść na jego tronie. Ministrem Pypciem – jak zwykł go nazywać cesarz – zawładnie marzenie o władzy. Przebiegły i wyrachowany. Jacek Dojlidko konsekwentnie buduje postać. Od zaufanego współpracownika cesarza po osobę, która pragnie zająć jego miejsce.

Cesarzową miałaby zostać Pumei (Agata Stasiulewicz) – kucharka, którą Minister wypatrzył na ulicy i sprowadził do cesarskiej kuchni. Pumei również przejdzie przemianę. Od skromnej dziewczyny po żądną władzy pewną siebie kobietę pragnącą zastąpić... słowika. Godna uwagi jest również Śmierć przychodząca po cesarza odtwarzana przez Agatę Stasiulewicz. Oglądamy również wielce udany śpiewający duet: Grażyna Kozłowska (Yin) oraz Iwona Szczęsna (Yang).

„Wciąż śpiewam i tańczę i tyle"

Kto tak pięknie śpiewa i tańczy? Oczywiście tytułowy Słowik (porywający Michał Jarmoszuk). Autor tekstu i reżyser ma pomysł na tytułową postać. Z pozoru szary, niepozorny (dres i adidasy), Słowik zachwyca jednak swoim śpiewem.

Robert Jarosz podjął świetne decyzje obsadowe. Jarmoszuk może wykorzystać swoje wokalne umiejętności (choreograficzne też są zresztą niczego sobie). Jego Słowik to uosobienie czystego piękna, talentu i skromności. Pokazuje się też w innej, nieco wydumanej i sztucznej wersji jako Mechaniczny Słowik. „Ten tata wcale nie oszalał" – parafrazując syna odtwórcy głównej roli podczas premiery spektaklu.  Złoto i klejnoty z oryginału zastąpiła ogłupiająca zabawka, która wcale nie wygląda lepiej niż oryginalny Słowik.

W pałacu czy w klatce?

Pałac czy klatka? W pierwszej części spektaklu oglądamy cesarza w czerwonej komnacie otoczonej... złotą ramą. Niczym pełny przepychu obraz. Gdy czerwony wystrój opada,    komnata staje się klatką, w której cesarz czuje się jak w więzieniu. Ten scenograficzny pomysł Pavla Hubički powoduje, że po konstrukcji można się też wspinać (dużej urody scena z udziałem Ministra i Pumei).

Autor scenografii zadbał o to, by widzowie poczuli się jak w Chinach – mamy neon z napisem „China Town", lampiony, chińskie jedzenie, orientalne wachlarze, smoka czy ruch sceniczny nawiązujący do sztuki tai chi. To inspirujące spotkanie z kulturą i tradycją Chin.

Są też ciekawe lalki, a tekst roi się od współczesnych inspiracji, w których autor mruga do widza okiem (czy wiecie, „ile pompek w ciągu minuty robi Chińczyk?").

„Mieć ciasteczko i zjeść ciasteczko"

Złota charakteryzacja, czerwone szaty, sygnety, lakierki – wykreowana przez Artura Dwulita postać budzi odrazę. Luźniejszy kostium przypadł w udziale Jackowi Dojlidko. Bluza, koszulka z napisem „Respect", adidasy. W podobnym stylu prezentuje się Słowik, który ma jedynie brokatową oprawę oczu.

W familijnej propozycji nie brakuje też różnorodnych stylistycznie piosenek (autorem muzyki jest Marcin Nagnajewicz), w które wpleść można nawet fragment utworu Bee Gees („Stayin' Alive"). Udane sceny muzyczno-taneczne (autorką choreografii jest Marta Bury) będą atrakcyjne nie tylko dla młodego widza.

„Mieć ciasteczko i zjeść ciasteczko" – czy to jest możliwe? Widzowie znają odpowiedź. Naturalne piękno, wolność i szczere uczucia biorą górę nad sztucznością i materialnymi dobrami. Przemyślany, pięknie wizualny, zachwycający mocnymi kreacjami „Słowik" przypomina te uniwersalne prawdy.

MULTIMEDIA

materiał Polskiego Radia Białystok
Premierowy pokaz spektaklu na motywach baśni Hansa Christiana Andersena "Słowik" - relacja Olgi Gordiejew

Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

Korzystając z serwisu internetowego Białostockiego Teatru Lalek akceptują Państwo zasady Polityki prywatności, wyrażają zgodę na zbieranie danych niezbędnych do administrowania stroną i prowadzenia statystyk oraz wyrażają zgodę na używanie plików cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów na stronie.

Do góry btl kształt