Zobacz opis Zobacz opis sztuki: DZIKIE SERCE
Kategoria BTL Nowa Dramaturgia
KATEGORIA WIEKOWA Dla rodziny
CZAS TRWANIA 75 min.

DZIKIE SERCE

OPIS

DZIKIE SERCE

Jaś, odważny, trochę ciekawski sześcioletni chłopiec, odkrywa tajemnicze pudełko, które kryje w sobie wielką tajemnicę. Otwarcie pudełka daje mu wspaniałą moc, ale czy chłopiec poradzi sobie z odpowiedzialnością, która spada na jego barki? Czy będzie w stanie pomóc sobie i swojej rodzinie?

Dzikie serce to wielopoziomowa opowieść o rodzinie, zaufaniu, odpowiedzialności i miłości, wypełniona wartką akcją i widowiskowymi sekwencjami, które zachwycą młodszych i starszych widzów.

3 października 2019
Konferencja prasowa przed premierą spektaklu "Dzikie serce"
Zobacz
5 października 2019
Premiera spektaklu "Dzikie serce"
Zobacz

TWÓRCY

autor
Janni Younge (RPA)
reżyseria i scenografia
Janni Younge (RPA)
muzyka
Michał Łaszewicz
przekład tekstu
Katarzyna Siergiej
asystenci reżysera
Anita Piotrowska (ATB), Małgorzata Dębska (ATB)
konsultacja choreograficzna
Katarzyna Wiktorko
światło
Mariusz Iwańczyk
dźwięk
Wojciech Żukowski

OBSADA

ZAPOWIEDZI PRASOWE

Premiera spektaklu "Dzikie serce"

e-teatr.pl, 4.10.2019

ROZWIŃ

Jaś jest małym rozrabiaką, który uważa, że nie zasługuje na miłość. Jan tęskni za wolnością, za przestrzenią, w której dałby upust swojej dzikiej naturze. Jaś kradnie serce, dzięki czemu poznaje drogę, która ujawni otaczającą go magię, piękno ale też gniew. Jan pragnie wolności, ale w pogoni za nią, rani tych, których kocha najbardziej. Bez Jasia Jan nie może znaleźć swojego serca, ale Jaś potrzebuje siły Jana, aby stawić czoła gniewowi, który zabrał mu miłość.

"Dzikie Serce" to wspólne twórcze dzieło Janni Younge i aktorów Białostockiego Teatru Lalek. Skoncentrowany na idei miłości spektakl rodzi pytanie o to, co otwiera i zamyka ludzkie serce.

"Dzikie serce" u lalkarzy. Artystka z RPA reżyseruje premierowy spektakl

Monika Żmijewska, "Gazeta Wyborcza", 4.10.2019

ROZWIŃ

Każdy z nas ma w sobie dzikość. Nasze serca otwierają się i zamykają - mówi Janni Younge z RPA. Wraz z aktorami Białostockiego Teatru Lalek kończy przygotowywać spektakl "Dzikie serce". Premiera - w sobotę, 5 października, o godz. 17.

Janni Younge z RPA to wielokrotnie nagradzana artystka, współpracująca z teatrami w Afryce, Europie i Ameryce. W Białymstoku reżyseruje spektakl specjalnie napisany dla białostockiego teatru.

Rozmowa o spektaklu

MONIKA ŻMIJEWSKA: O czym chcecie opowiedzieć w "Dzikim sercu"?

JANNI YOUNGE: Nasza historia opowiada o relacjach. O tym, co się dzieje, gdy zamykamy serce. I o tym, w jaki sposób możemy je otworzyć i tym samym otworzyć się na innych. Nasze serce otwiera się i zamyka, w zależności od tego, czego doświadczamy i różne relacje, które dzieją się w naszym życiu, też mają na to wpływ. O tym jest właśnie nasz spektakl - o różnych zdarzeniach, które wpływają na to, czy jesteśmy otwarci na innych ludzi. Ta historia, w warstwie fabularnej, jest także o małym chłopcu, który nie wierzy, że jest wystarczająco dobry. Nie wierzy, że zasługuje na miłość, więc decyduje się ją ukraść. Ponosi konsekwencje swojego czynu, które prowadzą do tego, że ostatecznie w jakiś sposób serce będzie musiał otworzyć.

Tytułowe "Dzikie serce" to właśnie ów chłopiec?

- Tak. Ale też każdy z nas ma tę dzikość w sobie. Staramy się opowiedzieć o łączeniu się z naszą naturą, naszą naturalną wolnością, którą mamy w sobie. A dzikość jest po prostu metaforą wolności, uwolnienia uczuć, nie bania się ich.

To spektakl dla?

- Dorosłych i dla dzieci. Jest wielopoziomowy. Główna postać może być odbierana na różne sposoby, są tu w sumie dwie historie. Dla dzieci to rzecz o chłopcu, ziarenku i rodzinie. Dorośli znajdą tu opowieść o relacjach międzyludzkich.

W swoich spektaklach jesteś też zazwyczaj autorką scenografii i lalek i scenografii. Jakie zobaczymy tutaj?

- Lalki, których używamy w tym przedstawieniu, wywodzą się z tradycji bunraku. Ale nie są to dosłownie lalki bunraku, ponieważ w japońskiej tradycji lalki są animowane przez kilku, zazwyczaj trzech animatorów, z których jeden odpowiada za głowę i korpus, drugi za ręce, trzeci za nogi, co oczywiście wymaga ogromnej koordynacji między animatorami i pewnego rodzaju wrażliwości i współodczuwania. Animując taką lalką aktorzy odbywają pewnego rodzaju taniec. U nas lalki nie mają aż tylu animatorów, czasem animuje je jeden aktor, czasem kilku. Ale owa koordynacja i współodczuwanie też jest ważne w naszym spektaklu. Również dlatego, że opowiada on o relacjach i łączeniu się.

Jakie materiały wykorzystujesz?

- Ta produkcja dotyczy też związków z lasem, dlatego też lalki są drewniane.

Drewno jest wrażliwe, na drewnie widać ekspresję lalki, rzeźbienie dobrze też "bierze światło".

Z drewna głównie zrobione są głowy i ręce, szkielet zaś obszywa gąbka, niczym skóra u człowieka. Nasze lalki są tylko odrobinę mniejsze niż przeciętni ludzie. Największa liczy 1,60 metrów, są też lalki wielkości dziecka, ale mamy też lalkę wilka.

[Są ciężkie, ale też na bieżąco wspólnie znaleźliśmy sposoby - poprzez system podczepów i smyczy - jak się z nimi obchodzić i ułatwić sobie pracę - dodaje uczestnicząca w rozmowie Izabela Maria Wilczewska, aktorka BTL, która gra również w spektaklu. - Te lalki są jak ludzie, szczerze mówiąc, nie widziałam jeszcze, by lalka tej wielkości jeździła na desce, czegoś takiego w teatrze lalkowym w Polsce chyba jeszcze nie było].

Jak wyglądał proces tworzenia spektaklu?

- Przyjechałam tu najpierw w czerwcu, by spotkać się i popracować z aktorami. Zaczęliśmy wymyślać różne historie, o tym, jak na nas wpływają pewne sytuacje. Rozmawialiśmy o różnych rodzajach miłości, o lesie, o tym, jak jesteśmy połączeni ze środowiskiem. To wszystko stało się później częścią spektaklu. Dramaturgia rodziła się z tych rozmów, z doświadczeń, które wynikały z kolektywnej pracy.

Podobno, pracując nad spektaklem, odwiedzałaś z aktorami Puszczę Białowieską?

- Tak, to było wspaniałe doświadczenie. Polski las jest kompletnie inny niż w RPA. Był zielony, błyszczący światłem, jak klejnot, pełen magicznych motyli, naprawdę niezwykły.

Nasze lasy przy polskich wyglądają jak przybrudzone. A tu wszystko mocno pachnie, jest wilgotne, miękkie, aksamitne. Fantastyczne.

W którym momencie tworzysz lalki do spektaklu?

- Podczas mojej pracy w Polsce rysowałam wcześniej projekty, wysyłałam i po moim przyjeździe zazwyczaj były gotowe. Natomiast normalnie robię projekt i potem pracuję razem z konstruktorami. Za każdym razem jest inaczej, bo to, że coś zaplanowałam, nie oznacza, że działa od razu, albo działa tak jak chcę. Tutaj załoga techniczna jest fantastyczna, znajduje rozwiązania na bieżąco. Każda lalka jest dopasowana, co wymaga precyzji. Lalka, jeśli ma chodzić, to ma chodzić, a nie "trochę" chodzić. Wszystko jest więc w procesie. Zawsze jest coś do zrobienia - poprawki, dorzeźbianie twarzy. Bardzo ważne w tym wszystkim jest to, by nasza praca łączyła lalki z ludźmi, by widownia poczuła energię.

Oczywiście jest ciągle dużo wyzwań, wynikających z innego systemu pracy. Tam, gdzie zwykle pracuję, aktorów mam na wyłączność, tu musiałam się dopasować do innych realiów. Białostoccy aktorzy są wielofunkcyjni, w trakcie naszej pracy mają inne projekty, grają w innych spektaklach. Ale pracują intensywnie na wysokim poziomie skupienia, dlatego możemy zrobić spektakl w tak krótkim czasie.

W Białymstoku, w Akademii Teatralnej miałaś też zajęcia ze studentami. Czego chciałaś ich nauczyć w tak krótkim czasie?

- Próbowałam dać im poczucie własnej mocy jako twórców. Specjalizowanie się w jednym kierunku jest dobre, z drugiej strony w teatrze lalek dobrze jest mieć poczucie mocy. Każdy ma swoją historię, może ją opowiedzieć, może stworzyć scenariusz, ważne jest też jak zdobyć do tego narzędzia. Dlatego rozmawialiśmy i o naszych historiach, i o dramaturgii, i o budowaniu lalek, i wreszcie o tym, jak ważne jest poczucie bycia stwórcą.

Zbliża się premiera spektaklu "Dzikie serce" w Białostockim Teatrze Lalek

Olga Gordiejew, Polskie Radio Białystok, 3.10.2019

ROZWIŃ

To opowieść o rodzinie, odpowiedzialności i miłości. W Białostockim Teatrze Lalek w najbliższą sobotę (5.10) premiera spektaklu "Dzikie serce" w reżyserii Janni Younge.

Zobaczymy historię w której będą mogli przejrzeć się zarówno młodsi jak i starsi widzowie. Głównym bohaterem jest Jaś, odważny, trochę ciekawski sześcioletni chłopiec, który odkrywa magiczne pudełko z wielką tajemnicą. To daje mu wspaniałą moc, ale czy chłopiec poradzi sobie z odpowiedzialnością, która spadnie na jego barki? Czy będzie w stanie pomóc sobie i swojej rodzinie?

W spektaklu zobaczymy również lalki autorstwa Janni Younge - artystki z RPA.

Ważną częścią spektaklu jest muzyka, którą skomponował pochodzący z Białegostoku Michał Łaszewicz. Dźwięki prowadzą widza przez całą sceniczną historię. Będą czarodziejskim towarzyszem. Nie zabraknie piosenek.

Premierowe przedstawienie "Dzikiego serca" zobaczymy w sobotę o 17:00. Spektakl pokazywany będzie też w niedzielę o 15:00.

Co kryje tajemnicze pudełko? "Dzikie serce" w Białostockim Teatrze Lalek

Anna Dycha, bialystokonline.pl, 4.10.2019

ROZWIŃ

Opowieść o rodzinie, zaufaniu i miłości, pełna piosenek i widowiskowych sekwencji. Takie będzie "Dzikie serce" w reżyserii Janni Younge - nowa premiera Białostockiego Teatru Lalek.

Spektakl "Dzikie serce" jest wspólnym twórczym dziełem pochodzącej z Republiki Południowej Afryki Janni Younge i aktorów Białostockiego Teatru Lalek. Skoncentrowane na idei miłości przedstawienie rodzi pytanie o to, co otwiera i zamyka ludzkie serce.

- Było wiele inspiracji do stworzeniu spektaklu - opowiada Janni Younge, reżyserka spektaklu. - Pierwszą z nich było pytanie, co oznacza dla nas miłość. Mogłam rozwijać temat spektaklu z obsadą przedstawienia. Kiedy się tu zjawiłam, miałam też okazję odwiedzić polskie lasy. Te inspiracje także będą widoczne w spektaklu.

Jaś kradnie serce, Jan chce wolności

Jaka będzie historia, którą widzowie obejrzą na dużej scenie BTL-u? Jaś jest małym rozrabiaką, który uważa, że nie zasługuje na miłość. Z kolei Jan tęskni za wolnością, za przestrzenią, w której dałby upust swojej dzikiej naturze. Jaś kradnie serce, dzięki czemu poznaje drogę, która ujawni otaczającą go magię, piękno, ale też gniew. Jan pragnie wolności, ale w pogoni za nią rani tych, których kocha najbardziej. Bez Jasia Jan nie może znaleźć swojego serca, ale Jaś potrzebuje siły Jana, aby stawić czoła gniewowi, który zabrał mu miłość.

Spektakl jest wielopoziomowy.

- Faktycznie jest tu kilka historii na wielu poziomach. Podobnie jak z człowiekiem - wiele rzeczy się z nim dzieje. Można czytać ten spektakl jako historię o rodzinie, ale też z punktu widzenia bohaterów - Jana i Zofii - wyjaśnia Janni Younge.

Reżyserka jest także autorką scenografii. W spektaklu pojawia się teatr cieni oraz formy z wyrzeźbionymi twarzami.

- Kiedy pracuję z takimi realistycznymi tematami, lubię przybliżyć naturalizm. To pozwala nawiązać bliższy kontakt z postaciami. Moje lalki są bardzo bliskie naturalnemu rozmiarowi człowieka. Zdecydowałam się na wyrzeźbienie twarzy i dłoni z drewna. Drewno jest pięknym i szlachetnym materiałem - dzięki pracy z nim, można wydobyć emocje - twierdzi reżyserka.

Autorem muzyki jest Michał Łaszewicz. Warstwę muzyczną wypełnią piosenki i muzyka ilustracyjna.

- Każda z postaci ma coś do powiedzenia w warstwie śpiewanej. Janni chciała, by postaci oddychały muzyką, śpiewem - mówi kompozytor.

Łaszewicz jest białostoczaninem, współpracuje ze scenami poznańskimi. Przyznaje, że praca w Białostockim Teatrze Lalek była spełnieniem jego marzeń.

Jak jeden organizm

W spektaklu występują: Agata Soboczyńska, Iwona Szczęsna, Izabela Maria Wilczewska, Mateusz Smaczny, Piotr Wiktorko i Maciej Zalewski.

Jest scena, w której Mateusz Smaczny, Piotr Wiktorko i Maciej Zalewski we trzech animują jedną lalkę.

- Podstawowa trudność była taka, że we trzech musieliśmy działać jak jeden organizm. Cały czas musimy współpracować - wyjaśnia Mateusz Smaczny.

Piotr Wiktorko dodaje, że wciela się w postać Jana.

- Jan jest dorosłym człowiekiem, który zagubił swoją dziką naturę. Tęskni za nią, szuka jej. Czy uda mu się ją odnaleźć? - pyta aktor.

Pod koniec czerwca aktorzy grający w spektaklu uczestniczyli w warsztatach z Janni Younge.

- To było przygotowanie do spektaklu - wspomina Izabela Maria Wilczewska. - Janni chciała poznać nas i naszą motorykę. Historie, które tam stworzyliśmy, zainspirowały do powstania tej opowieści.

Przedstawienie jest adresowane do widzów w różnym wieku. Można wybrać się na nie całą rodziną - każdy znajdzie w nim coś dla siebie. To właśnie zasługa wielopoziomowego charakteru produkcji.

GALERIA

RECENZJE

Janni Younge – Dzikie serce, czyli roztrojenie jaźni w imię miłości

Jerzy Doroszkiewicz, "Kurier Poranny", 12.10.2019

ROZWIŃ

(...)

Janni Younge w „Dzikim sercu” stawia niełatwe pytania na różnych poziomach. Rapowany song z brawurowo animowanym Jankiem jeżdżącym na deskorolce robi za to wyśmienite wrażenie.

Ale Janni Younge potrafi też wykorzystać teatr cieni, którym dzięki ziarenku zacznie sterować rozwydrzony nastolatek. I chyba uwierzy, że w taki sposób, bez wysiłku, może zdobyć miłość, której tak desperacko szuka w świecie dorosłych. Tymczasem dorosły Jan, z piłą mechaniczną wyrusza na wyrąb lasu. W ten sposób efekty dźwiękowe ze spotkania z Matką Naturą łączą się z tą częścią scenariusza. W obronie puszczy stanie wilk, ojciec zbliży się z synem i całą rodziną. Trzech Janów stanie obok siebie na jednej scenie, no i Zosie dwie. Przenikanie się ich życiorysów i postaci jest dość ryzykownym zabiegiem, ale jakoś udaje się to przełknąć. Las uratowany przed wycinką szumi, aktorzy śpiewają „otwieram swe serce, znów ufam ci, to miłość się rodzi, zaufaj mi”. Zatem była to opowieść o kryzysie zaufania?

(...)

"Dzikie serce" w BTL-u. Lalkowa opowieść o miłości

Anna Dycha, bialystokonline.pl, 4.11.2019

ROZWIŃ

Miała być wielopoziomowa, uniwersalna opowieść dla widzów w różnym wieku. Spektakl "Dzikie serce" budzi jednak mieszane emocje. Z pewnością atutem jest warstwa plastyczna, zwłaszcza lalki.

- Było wiele inspiracji do stworzeniu tego spektaklu - tłumaczyła Janni Younge, reżyserka przedstawienia "Dzikie serce". - Pierwszą z nich było pytanie, co oznacza dla nas miłość. Mogłam rozwijać temat spektaklu z obsadą.

Od lalek nie można oderwać oczu

Oczekiwania co do tego przedstawienia były duże. Zgodnie z zapowiedziami miała być to opowieść skoncentrowana na idei miłości, rodząca pytanie o to, co otwiera i zamyka ludzkie serce. A jaki mamy efekt?

Największą siłą tego spektaklu jest strona wizualna - a więc lalki, formy i teatr cieni. Janni Younge stworzyła naprawdę niezwykłe lalki, wywodzące się z tradycji bunraku. Po pierwsze zaskakuje ich rozmiar - są zbliżone do naturalnego rozmiaru człowieka. Po drugie twarze i dłonie lalek zostały wyrzeźbione z drewna - jak twierdzi ich autorka, ten szlachetny materiał pozwala wydobyć emocje. Z pewnością widzowie mają szansę nawiązać bliższy kontakt z postaciami. Po trzecie do animacji jednej lalki potrzeba aż trzech aktorów. Wykonują oni naprawdę imponującą pracę, by ożywić te lalkowe konstrukcje. Interesujący jest sposób, w jaki lalki poruszają się po scenie. W pierwszej części spektaklu płyną w powietrzu, unosząc się nad ziemią. W finale aktorzy przyczepiają sobie stopy lalki do swoich i w efekcie oglądamy postacie stąpające po scenie. Od tych lalkowych form naprawdę trudno oderwać oczy. Ze względu na lalki to przedstawienie naprawdę trzeba zobaczyć.

Kłopot pojawia się w warstwie scenariuszowej przedstawienia. Najsłabiej wypada historia rodziny, która ma problemy w relacjach. Jan oddala się od Zofii. Matka z kolei wyładowuje frustracje na synu Jasiu. Niestety te problemy pokazane są w płaski, wręcz banalny sposób. Dlaczego matka tak denerwuje się na Jasia? Bo jest rozrabiaką i nie posprzątał? Dlaczego Janowi brakuje powietrza i przestrzeni? Przecież każdą wolną chwilę spędza poza domem. Żaden problem nie jest pogłębiony, autorka scenariusza ślizga się jedynie po powierzchni.

Spektakl ma wielopoziomowy charakter - jest tu kilka rozgrywających się historii. Można mieć jednak kłopot ze zrozumieniem tych opowieści. Kim jest pojawiający się Janek? Bratem Jasia, jego odpowiednikiem w przyszłości czy starszym kolegą chcącym wykraść magiczne pudełko? Widzowie gubią się w domysłach i interpretacjach.

Las jako magiczne miejsce

Zdecydowanie lepiej pokazane są fragmenty w lesie, do którego ucieka Jaś. Las jest tu magicznym miejscem, synonimem wolności, krainą marzeń i wytchnienia dla zmęczonych mieszczuchów. Świetnie wypadły wszystkie sekwencje teatru cieni z liśćmi, drzewami i spacerującymi postaciami.

Spektakl ma też mocno rozbudowane wątki ekologiczne. Wprawdzie nazwa Puszczy Białowieskiej nie pada, ale wydaje się, że o jej ochronę może chodzić (pochodząca z RPA reżyserka w czasie wizyty w Polsce odwiedziła właśnie ten prastary las). W dalszych fragmentach spektaklu okaże się, że mający problem z przestrzenią Jan jest pilarzem w lesie. Mamy też Matkę Naturę, która zastanawia się, o czym szumi las i wilka, który występuje w obronie Puszczy. Dodatkowo w kostiumach bohaterów dominuje zieleń.

Mimo wielu zbyt mało czytelnych fragmentów i banału dialogów kilka scen robi naprawdę duże wrażenie. Jedną jest ta, w której Jaś wybiera się do lasu i spotyka tam Zosię. Gdy pokazuje dziewczynce tajemnicze pudełko z magicznym ziarenkiem, unoszą się nad ziemię i zaczynają latać. Towarzyszą im robaczki świętojańskie (światełka na palcach). Urodę tej sceny podkreśla piosenka z wymownym fragmentem "Z tobą jestem sobą". Do zalet przedstawienia na pewno należy też muzyka Michała Łaszewicza i piosenki wykonywane przez aktorów, które podkreślają sceniczną akcję.

Drugim udanym fragmentem jest brawurowa scena, w której Janek wjeżdża na deskorolce. W pewnym momencie sunie też po rancie sceny. "Sam, ciągle sam; nie potrzebuje nikogo; sam pójdę własną drogą" - wykonuje hiphopowy utwór. Podczas premiery spektaklu Mateusz Smaczny zebrał za ten popis gromkie brawa.

MULTIMEDIA

relacja Olgi Gordiejew / Polskie Radio Białystok
Opowieść o rodzinie, odpowiedzialności i miłości - "Dzikie serce" na deskach BTL-u

Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

Korzystając z serwisu internetowego Białostockiego Teatru Lalek akceptują Państwo zasady Polityki prywatności, wyrażają zgodę na zbieranie danych niezbędnych do administrowania stroną i prowadzenia statystyk oraz wyrażają zgodę na używanie plików cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów na stronie.

Do góry btl kształt