Zobacz opis Zobacz opis sztuki: FAUST 5000
Kategoria BTL Nowa Dramaturgia
KATEGORIA WIEKOWA Dla młodzieży i dorosłych
CZAS TRWANIA 90 minut

FAUST 5000

OPIS

FAUST 5000

„Faust 5000” to spektakl muzyczny, w którym z „przymrużeniem oka” podglądamy zmagania twórcy – pisarza z jego nieokiełznanym natchnieniem. Kontrakt na napisanie nowego utworu determinuje prywatne i zawodowe życie. W końcu tyle już „Faustów” powstało… O czym on miałby go napisać ?

Kiedy w końcu udaje się postawić ostatnią literę, pech chce, że dzieci autora wyrzucają dzieło rozpisane na kartkach za okno… Co z tego wyniknie? Odpowiedź znajdziecie na scenie BTL.

19 kwietnia 2017
Premiera "Fausta 5000"
Zobacz
18 kwietnia 2017
Konferencja prasowa przed premierą "Fausta 5000"
Zobacz

TWÓRCY

autor
Tomasz Man
reżyseria, muzyka
Tomasz Man
scenografia
Anetta Piekarska - Man
konsultant planu maskowego
Jacek Dojlidko

OBSADA

ZAPOWIEDZI PRASOWE

"Faust 5000" - najnowszy spektakl BTL-u

PAP, 18.04.2017

ROZWIŃ

Spektakl muzyczny o zmaganiach pisarza tworzącego dzieło - "Faust 5000" w reżyserii Tomasza Mana to najnowsza propozycja Białostockiego Teatru Lalek. Premiera w środę wieczorem.

To bardzo rockandrollowa propozycja - powiedział we wtorek na konferencji prasowej dyrektor Białostockiego Teatru Lalek Jacek Malinowski. Dodał, że to spektakl "z dużą dawką poczucia humoru", który odkrywa kulisy życia każdego artysty.

Reżyser przedstawienia Tomasz Man jest jednocześnie autorem tekstu "Faust 5000". Białostocka realizacja jest teatralną prapremierą tekstu.

Jak powiedział reżyser, przedstawieniem opowiada historię, jak artysta "męczy się" ze swoim dziełem. Dodał, że jest tu oczywiście zawarcie paktu z "diabłem", bo pisarz myśli, że dzięki temu stworzy coś dobrego. Bohater zmaga się z napisaniem "Fausta", za którego ma dostać 5 tys. zł...

Ważną częścią spektaklu jest muzyka, która jest grana na żywo. Rockowy zespół tworzą aktorzy teatru, a gościnnie występuje z nimi Mirosław Wiechnik z bluesowego zespołu Kasa Chorych. "To diabelski band, tworzący diabelską muzykę" - mówił Man.

Spektakl grany jest w maskach. To duże, płaskie maski przypominające komiksowe postaci. Man powiedział, że maski wprowadzają do przedstawienia element komiksu i karykatury.

Przedstawienie - jak mówi reżyser - przeznaczone jest dla widza "wesołego i rockowego". Trwa ponad godzinę.

Faust za 5000. Rockowy, komiksowy i bez oglądania widzów

Monika Żmijewska, "Gazeta Wyborcza", 18.04.2017

ROZWIŃ

W maskach, z humorem, na rockowo i w komiksowym klimacie. Najnowszy spektakl Białostockiego Teatru Lalek to nieobliczalna wariacja na temat "Fausta". Dodatkowy smaczek to fakt, że aktorzy na scenie przez blisko godzinę... nic nie widzą. Premiera - nietypowo - bo w środę (19.04). Kolejne spektakle - w weekend (21-23.04)

Dlaczego nic nie widzą? Przez cały niemal spektakl twarze przysłaniają im maski. Nie są to jednak maski nałożone, nie ma też w nich otworów na oczy – to maski, które aktorzy trzymają cały czas przed twarzą. A to wprowadza dodatkową trudność i oznacza, że aktorzy zupełnie inaczej muszą pracować ciałem. Takie ustawienie postaci nadaje całości nieco komiksowy płaski sznyt. A o to chodziło Tomaszowi Manowi (znany reżyser, który właśnie w Białymstoku debiutował reżysersko przed prawie dwiema dekadami – w Teatrze Dramatycznym przygotował „Balladynę” i „ Zbrodnię i karę”).

Rockowo i komiksowo

„Faust 5000” powstał na bazie jego autorskiego tekstu.

– Będzie to spektakl mocno rock’n’rollowy, ze sporą dawką humoru, zagrany w szybkim tempie i odkrywający kulisy życia artysty – zapowiada Jacek Malinowski, dyrektor BTL.

– Opowiadamy historię jak artysta męczy się ze swoim dziełem. Podglądamy zmagania pisarza, który dostaje zlecenie, by napisać o Fauście. Musi się wywiązać z kontraktu, wędruje po mieście. Pokazujemy to wszystko z przymrużeniem oka, ale oczywiście jest też przesłanie – o tym, że warto się zastanowić nad swoimi czynami – mówi Tomasz Man. – Nasz spektakl jest trochę jak komiks, a trochę jak spektakl rockowy. Na scenie pojawia się szatański band. Aktorzy wspomagani też przez muzyka niedawno rozwiązanej Kasy Chorych – Mirosława Wiechnika grają na instrumentach – perkusji, gitarze, diabelskich skrzypcach. Oczywiście też śpiewają.

Zespół zainstalował się na antresoli, na pierwszy planie zaś rozgrywa się historia odgrywana niemal w całości w maskach.

– Nic nie widzieć przez godzinę to ogromna trudność. Taka sytuacja wiele zmienia – inaczej porusza się ciało, szerszy jest gest, inny jest też sposób mówienia – mówi reżyser.

5000 za kontrakt

Aktor, który gra głównego bohatera – Michał Jarmoszuk mówi:

– Jestem fanem komiksów, ale nigdy nie grałem w spektaklu, który miałby taką komiksową formę. To faktycznie trudne – emocje trzeba oddawać całym ciałem, sięgamy po inne środki.

Skąd liczba 5000? – Tyle twórca dostał za napisanie „Fausta” – żartuje reżyser. Do napisania sztuki zainspirował go znany dramatopisarz, Tadeusz Słobodzianek. – Zaraz po premierze „Naszej Klasy” Tadeusz Słobodzianek rzucił taką przynętę: „Wiesz co? Teraz ty powinieneś napisać coś o Fauście. Długo nosiłem się z tą myślą, czym i jak by tu napisać. O tym też mówi bohater przedstawienia. No i napisałem – o niemożliwości napisania „Fausta” – mówi reżyser. Jego zdaniem to spektakl dla widza wesołego, z dużą wrażliwością i z dystansem, widza również rockowego. – Mój synek ma 12 lat. Myślę, że to wiek, od którego spektakl można oglądać. Przedstawienie trwa nieco ponad godzinę.

Rockowa premiera w BTL-u. Aktorzy zaśpiewają i zagrają w maskach

Anna Dycha, bialystokonline.pl, 18.04.2017

ROZWIŃ

Dużo muzyki i piosenek, ciekawa scenografia i aktorzy w maskach. "Faust 5000" to najnowsza propozycja Białostockiego Teatru Lalek. Jej premiera w środę (19.04).

Spektakl "Faust 5000" w Białostockim Teatrze Lalek powstaje na podstawie tekstu Tomasza Mana, który zmierzył się z mitem Fausta. Opowiedział o zmaganiach pisarza z tekstem o Fauście. Jest to propozycja muzyczna, w której z "przymrużeniem oka" widzowie podglądać będą perypetie twórcy - pisarza z jego nieokiełznanym natchnieniem. Kontrakt na napisanie nowego utworu determinuje prywatne i zawodowe życie artysty. W końcu tyle już "Faustów" powstało... O czym miałby powstać kolejny? Kiedy w końcu udaje się postawić ostatnią literę, pech chce, że dzieci autora wyrzucają dzieło rozpisane na kartkach za okno... Co z tego wyniknie?

Zespół na scenie, aktorzy w maskach

- To bardzo muzyczny spektakl, zagrany w planie maskowym - zapowiada Jacek Malinowski, dyrektor Białostockiego Teatru Lalek. - Odkrywa kulisy życia każdego artysty i pokazuje je bardzo współcześnie.

Tomasz Man, który reżyseruje przedstawienie i odpowiada za muzykę, dodaje:
- Przygotowujemy rockowy spektakl. Na scenie występuje zespół, który tworzą sami aktorzy. Gościnnie zagra Mirosław Wiechnik, perkusista Kasy Chorych. Będzie też dużo śpiewu.

Historia pokazuje, jak artysta potrafi się męczyć ze swoim dziełem. Żeby stworzyć coś ciekawego, idzie na współpracę z diabłem. Jak na "Fausta" przystało, pojawia się też motyw kontraktu, który artysta musi zrealizować. Pisarz wędruje po mieście, by wywiązać się z umowy. Wszystko będzie miało jednak pozytywny finał.

Aktorzy zagrają w maskach. Nie będą to jednak maski typowe, ale takie, które nie mają otworów na oczy. Jest to więc dla grających dodatkowe wyzwanie - nie widzą swojego partnera ani sceny.

- Chodzi o znalezienie figury do maski - tłumaczy ten realizacyjny zabieg reżyser. - Idziemy w nieco komiksową, współczesną estetykę. Dzięki temu aktorzy poszukują szerszego gestu, który czasem może być przerysowany.

Autorką scenografii i masek jest Anetta Piekarska-Man.

Było słuchowisko, teraz teatralna prapremiera

A skąd pomysł na oryginalny tytuł spektaklu?

Reżyser wyjaśnia:
- Ta historia jest związana z Tadeuszem Słobodziankiem. Po premierze "Naszej klasy" powiedział mi, że muszę napisać "Fausta". To był początek, by stworzyć historię współczesnego Fausta. A 5000? Tyle miał dostać pisarz za swoje dzieło.

Spektakl jest teatralną prapremierą. Jako autorskie słuchowisko, można było usłyszeć projekt w radiowej Trójce.

W białostockim przedstawieniu wystąpią: Alicja Bach, Izabela Maria Wilczewska, Krzysztof Bitdorf, Jacek Dojlidko, Michał Jarmoszuk, Krzysztof Pilat, Paweł S. Szymański i Mirosław Wiechnik (gościnnie).

Premierę spektaklu "Faust 5000" zaplanowano wyjątkowo na środę (19.04) o godz. 18.00. Jest to związane z wyjazdami ekipy Białostockiego Teatru Lalek na festiwale i pokazy gościnne. Kolejne spektakle odbędą się 21, 23, 28 i 30 kwietnia oraz 5 i 7 maja. Przedstawienie trwa 1 godz. 10 min (bez przerwy).

Sztuka o niemożności. Rock i zamaskowani aktorzy w BTL-u

Jerzy Doroszkiewicz, "Kurier Poranny", 19.04.2017

ROZWIŃ

To będzie spektakl pełen muzyki, zaś aktorzy skryją twarze za płaskimi maskami. Premiera „Fausta 5000” już dziś w Białostockim Teatrze Lalek.

Reżyserią i oprawą muzyczną zajął się autor tekstu –Tomasz Man. Opowiada historię o mękach twórczych artysty ze swoim dziełem. – Myśli, że jak się skuma z diabłem, to wyjdzie mu coś fajnego – uśmiecha się Tomasz Man, który na spotkanie z dziennikarzami założył koszulkę z zespołem Metallica. Jego sceniczna wizja przedstawienia ma przypominać współczesny komiks. – To karykatura ludzi i rzeczywistości – podpowiada autor. (...)

GALERIA

RECENZJE

Faust - Komiksowa śpiewogra

Jerzy Doroszkiewicz, "Kurier Poranny", 25.04.2017

ROZWIŃ

Nowa premiera to umowne postaci, kryjące się za maskami i parodie różnych konwencji muzycznych Opowieść o mękach twórczych zamieniła się w sprawnie zagrany na scenie komiks - śpiewogrę

Tomasz Man, reżyser "Fausta 5000", swój tekst potraktował w niecodzienny sposób. Wykorzystując przestrzeń sceny Białostockiego Teatru Lelek zamienił go w rozgrywające się na oczach widzów komiksowe scenki. Często bliskie życiu, wywołujące śmiech, ale też - jak to w komiksie bywa - opierające się na powszechnie znanych schematach bohaterów. Męki lenia czy nieudacznika Diabelska, jak sam ją określił reżyser, orkiestra na początku przedstawienia daje rockowy tusz, światła migają, a skręcający się konwulsyjnie nad biurkiem Michał Jarmoszuk w roli Pisarza jakby kończy dzieło i kryje twarz za maską. Skryty za ledwie naszkicowaną twarzą będzie musiał pozostać przez niemal godzinę. W tym czasie spotka się z korowodem postaci, sam ruszy w podróż po mieście, a wszystko po to, by wytłumaczyć sobie samemu dlaczego stracił rękopis. Kpi z niego pomysłowo przedstawiona trupa muzyków (umieszczeni na podeście wysoko w głębi sceny przemawiają jak istne wcielenia złego, sygnalizując swoje kwestie zapalającymi się przed nimi maskami) pytając dlaczego pisał swoje dzieło ręką, a nie plastikowymi klawiszami komputera. Ten niepojęty fakt braku kopii może podrzucać widzowi trop o niedojrzałości autora, który wszak za napisanie nowej wersji "Fausta" przyjął zaliczkę w formie uwzględnionych w tytule pięciu tysięcy, ale czterokrotnie nie dotrzymał terminu. Leń zatem z niego czy li tylko nieudacznik?

(...)

Nie ujmując niczego pozostałym aktorom na największe oklaski w przedstawieniu oprócz obydwu pań, zasługuje Michał Jarmoszuk. Niezwykle plastycznie operuje swoim ciałem, wciela się w postać komiksowego Pisarza z pełnym zaangażowaniem. Umie zastygnąć w bezruchu, poruszać się jak kobieta, rockowy muzyk, czy wspomniany na początku leniwy nieudacznik. Śpiewa, growluje, skowyczy, pamiętając, że głos to także narzędzie wyrazu aktora. Daje koncert gry z maską, pojmowania przestrzeni sceny, by jednocześnie w finale skupić na sobie uwagę, nieco trącącym tekstowym infantylizmem, monologiem. Ciekawe, jak odbiorą przedstawienie nastoletni fani komiksu, a jak całkiem dorośli widzowie. Jako śpiewogra, z pomysłową scenografią i choreografią wypada interesująco, ale w natłoku ekspresji ginie gdzieś wartość rodziny, która ratuje głównego bohatera przed śmiertelnymi podszeptami całego zespołu złych duchów.

Szatańsko - komiksowe igraszki z Faustem

Anna Czajkowska, teatrdlawas.pl, 3.05.2017

ROZWIŃ

Spektakle lalkowe, adresowane do widza dorosłego, obejmujące zarówno tradycyjne formy, jak i teatr nowatorski, nie są niczym nowym ani zaskakującym, zwłaszcza dla wytrawnych teatromanów. Jednak, mimo rosnącej popularności, to wciąż mało znana forma sceniczna. Dlatego z całą pewnością warto, przynajmniej od czasu do czasu, śledzić repertuar takich scen jak Białostocki Teatr Lalek, należący do najstarszych polskich teatrów, które powołały do życia lalkową scenę dla dorosłych. Grany od niedawna spektakl „Faust 5000”, w reżyserii Tomasza Mana, który jest również autorem tekstu i muzyki, to opowieść o artyście, jego życiu zawodowym i prywatnym. Nasz bohater męczy się i zmaga z niecodziennym zleceniem – ma napisać „Fausta”, choć temat przecież nienowy i w literaturze obecny od wieków. Cóż, jednak podpisany kontrakt, pakt iście diabelski i wzięta zaliczka zobowiązują.

Prezentowany na scenie Białostockiego Teatru Lalek spektakl to rodzaj współczesnej śpiewogry, z dużą dawką rocka, komiksowy w swej formie i pełen humoru. Inspiracją dla Tomasza Mana były słowa Tadeusza Słobodzianka: „Wiesz co? Teraz ty powinieneś napisać coś o Fauście. Długo nosiłem się z tą myślą, czym i jak by tu napisać. O tym też mówi bohater przedstawienia. No i napisałem – o niemożliwości napisania „Fausta” – wyjaśnia żartobliwie. Ale skąd owo intrygujące 5000? „Tyle twórca dostał za napisanie „Fausta” – mówi autor. Zanim poznamy historię nieszczęśliwego pisarza, na scenie, a konkretnie na antresoli pojawia się diabelski band. Muzycy grają i śpiewają, kuszą i zwodzą. A wszystko w ostrym, elektryzującym rytmie, jak na szatańskie instrumentarium przystało.

Główny bohater, Pisarz (w tej roli Michał Jarmoszuk), po długich mękach twórczych kończy swe dzieło. Migają światła, a nasz bohater skręca się konwulsyjnie, niczym w diabelskim tańcu, by w końcu postawić kropkę na końcu ostatniego zdania. Niestety, nie skorzystał z dobrodziejstw komputera, nie zadbał o przygotowanie kopii, a rękopis ulega zniszczeniu – jego własne dzieci zmieniły cenne karty w papierowe samolociki i wyrzuciły. Autor, jedyny żywiciel rodziny, kryjąc twarz za papierową maską, szuka rozwiązania – wszak przyjął zaliczkę, owe tytułowe 5000 i musi wywiązać się z kontraktu. Wtedy zjawia się Mefistofeles, a raczej jego głos, czy może tylko myśl o nim, i radzi, by pisarz udał się na pustynię, tam szukał natchnienia i rozpoczął pisanie od nowa. Zostawił uciążliwe obowiązki – żonę oraz dzieci, poświęcając się tworzeniu. Bohater rozpoczyna wędrówkę po mieście, podczas której spotyka różne postaci – znane i nieznane, a głosy szatańskiej orkiestry cały czas mu towarzyszą - kpiąc, judząc i podsuwając różne pomysły. Czy pisarz, wsłuchany w szatańskie podszepty, porzuci rodzinę, wyruszy „na pustynię” (która jest tu raczej metaforą), by poświęcić się sztuce, zapominając przy okazji o zobowiązaniach i bliskich osobach?

W tekście swego muzycznego przedstawienia Tomasz Man, dramaturg, reżyser, od lat blisko związany z Teatrem Polskiego Radia, wciąż nawiązuje do Goethego, do historii uczonego dręczonego przez poczucie niespełnienia. Oczywiście wszystko w nowoczesnej, komiksowej formie, często mocno przerysowanej, z umownymi bohaterami. Sporym wyzwaniem dla aktorów są płaskie, przypominające rysowane postaci maski – i to nie tradycyjne, z otworami na oczy, lecz przysłaniające całą twarz. „Nic nie widzieć przez godzinę to ogromna trudność. Taka sytuacja wiele zmienia – inaczej porusza się ciało, szerszy jest gest, inny jest też sposób mówienia” – podkreśla reżyser. Ale młodzi aktorzy radzą sobie doskonale. W dodatku każdy z nich gra kilka ról. I wszystko to w szalonym tempie, żartobliwie, czasem groteskowo. We współczesnej, przypominającej szybko kreślony rysunek estetyce znakomicie odnajduje się Michał Jarmoszuk, odtwórca głównej roli. Gra brawurowo, często z przesadą, lecz tego wymaga formuła i poetyka spektaklu. Reżyser raczy publiczność dowcipnymi dialogami, pomysłowymi rozwiązaniami inscenizacyjnymi, z humorem żonglując stylami muzycznymi. Czy widz dostrzeże, iż pod płaszczykiem zabawy kryje się nieco więcej – pytanie o artystyczne wybory, o odpowiedzialność za innych? Minimalistyczna, oszczędna scenografia dobrze współgra z całością. Do tego gra kolorowym światłem i głośna muzyka na żywo silnie podkreślają „komiksowo – młodzieżowy” klimat przedstawienia. Jednak najważniejsze są maski i kryjący się za nimi bohaterowie, wygłaszający i wyśpiewujący swe kwestie. Czasem maski zaczynają żyć własnym życiem, w oderwaniu od sylwetek postaci. Rzeczywistość miesza się z przemyśleniami, a może snami bohatera – iście „szatańskie” zagrania. Na koniec Pisarz wygłasza szczery, wzruszający monolog. Podsumowanie ku refleksji, może trochę zbyt schematyczne, trącające naiwnością.

Jeśli ktoś lubi rockową muzykę, ciekawe rozwiązania scenograficzne, tempo, humor i śmiech w teatrze, parodie różnorakich konwencji artystycznych i nie tylko, ceni dobre aktorstwo i sprawną reżyserię, to niech wybierze się do białostockiego teatru i obejrzy „Fausta 5000”. Będzie usatysfakcjonowany!

MULTIMEDIA

odtwórz Trailer spektaklu "Faust 5000"
Trailer spektaklu "Faust 5000"

Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

Korzystając z serwisu internetowego Białostockiego Teatru Lalek akceptują Państwo zasady Polityki prywatności, wyrażają zgodę na zbieranie danych niezbędnych do administrowania stroną i prowadzenia statystyk oraz wyrażają zgodę na używanie plików cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów na stronie.

Do góry btl kształt