Zobacz opis Zobacz opis sztuki: GARDEROBIANY
Kategoria BTL Nowa Dramaturgia
KATEGORIA WIEKOWA Dla młodzieży i dorosłych
CZAS TRWANIA 130 min.

GARDEROBIANY

OPIS

GARDEROBIANY

Aktor i szef teatralnej grupy, tytułowany przez swoich współpracowników jako „Sir”, zamierza po raz kolejny odegrać rolę w Szekspirowskim dramacie. Niestety coraz bardziej brakuje mu sił… W jego codziennych rytuałach i rozterkach towarzyszy mu tytułowy garderobiany.

Przedstawienie oparte na znanej ze scen światowych (m.in. Broadway)  i sfilmowanej sztuce teatralnej „Garderobiany” podejmującej tematykę lojalności, artystycznego spełnienia oraz ulotności sztuki.

24 listopada 2021
Konferencja prasowa przed premierą spektaklu "Garderobiany"
Zobacz
28 listopada 2021
Premiera spektaklu "Garderobiany"
Zobacz

NAJBLIŻSZE POKAZY:

ZOBACZ WSZYSTKIE POKAZY

TWÓRCY

autor
Ronald Harwood
przekład
Michał Ronikier
reżyseria
Paweł Aigner
asystent reżysera
scenografia
Magdalena Gajewska
kostiumy
Zofia de Ines
muzyka
Piotr Klimek
choreografia
Karolina Garbacik

OBSADA

ZAPOWIEDZI PRASOWE

„Garderobiany” – najnowszy spektakl Białostockiego Teatru Lalek

(ea), Radio Akadera, 25.11.2021

ROZWIŃ

To komediodramat o nas, i o tym jak wiele potrafi zatuszować makijaż, nie tylko w życiu aktorów. W niedzielę (28.11) na scenie Białostockiego Teatru Lalek premierę będzie miał spektakl pod tytułem „Garderobiany” w reżyserii Pawła Aignera.

To historia aktora i szefa teatralnej grupy, który zamierza po raz kolejny odegrać rolę w Szekspirowskim dramacie. Niestety, coraz częściej brakuje mu sił. W jego codziennych rytuałach i rozterkach towarzyszy mu tytułowy garderobiany.

– Tekst napisał wrażliwy człowiek, który był prawdziwym garderobianym i umiał podpatrywać aktorów. Świetne role, dzięki Ryszardowi Dolińskiemu i Krzysztofowi Bitdorfowi. Aktorzy są taką emanacją ludzi, a w spektaklu pada wiele pytań o kondycję aktorów, ale głównie jako człowieka-aktora, który zakłada różne maski i w pewnym momencie pyta o sens swojego życia. Oglądając przedstawienia często nie zauważamy, że pod scenicznym pudrem i makijażem rozgrywają się dramaty – mówi Paweł Aigner.

W garderobianego wciela się Krzysztof Bitdorf.

– W ogóle ten spektakl jest niesamowity, ponieważ opowiada o naszym życiu teatralnym, które nie jest ani proste, ani łatwe. To, co publiczność widzi na scenie, to jest składowa wielu ludzi, którzy wykonują swoją pracę z pasji, a których bardzo często nie widać, jak np. garderobianego czy całej obsługi spektaklu. Sztuka jest o naszym życiu w teatrze, ciężkim, katorżniczym życiu teatralnym – dodawał aktor.

Na scenie pojawią się również Barbara Muszyńska-Piecka, Krzysztof Pilat oraz Adam Zieleniecki. Premiera „Garderobianego” odbędzie się w niedzielę (28.11), choć przedpremierowo spektakl zostanie zaprezentowany w piątek (26.11) i w sobotę (27.11).

"Garderobiany". Nowy spektakl BTL ukazuje kulisy pracy w teatrze

Alicja Olchanowska, "Kurier Poranny", 26.11.2021

ROZWIŃ

(...)

- To spektakl autotematyczny. Oglądamy zmagania trupy teatralnej podczas II wojny światowej. Tekst napisał bardzo wrażliwy człowiek, który był prawdziwym garderobianym, więc umiał podpatrywać aktorów i skomplikowane relacje między członkami zespołu teatralnego - opowiada Paweł Aigner, reżyser.

Jedną z tych skomplikowanych relacji łączy Garderobianego z dyrektorem trupy teatralnej zwanego "Sir".

- To miłość, ale i nienawiść. Pojawia się też zazdrość o sukces i uznanie, na które garderobiany nie może liczyć, a mimo wszystko wciąż jest wierny swojemu szefowi i trwa przy nim. Norman zna Sira na wylot, spędza z nim całe życie. To dwa połączone naczynia - tłumaczy Krzysztof Bitdorf wcielający się w Garderobianego Normana.

(...)

Bardzo trudna miłość. Rzadko grany "Garderobiany" premierowo w Białostockim Teatrze Lalek

Monika Żmijewska, "Gazeta Wyborcza", 27.11.2021

ROZWIŃ

Co się dzieje za kulisami na godziny, minuty, sekundy przed tym, co zobaczą widzowie? To podskórne życie teatru samo zasługuje na spektakl. Jedną z takich odsłon teatralnej kuchni zobaczymy już w weekend (27-28 listopada) w Białostockim Teatrze Lalek. Szykuje się prawdziwa teatralna gratka: przedstawienie oparte na słynnej, sfilmowanej i bardzo rzadko wystawianej sztuce "Garderobiany" Harwooda.

- To znakomity tekst, ze świetnie napisanymi postaciami. Kameralny kolos i wyzwanie inscenizacyjne. Są tu trudne sceny wymagające prawdziwego teatru, który można zrobić tylko w dobrym teatrze z prawdziwego zdarzenia - mówi reżyser Paweł Aigner.

Znany jest ze znakomitych wielkoobsadowych przedstawień, bardzo dynamicznych, kipiących od rozmaitych wątków i realizowanych w autorski sposób (w BTL tak wyreżyserował m.in. spektakle: „Texas Jim", „Kandyd czyli optymizm" czy „Słomkowy kapelusz"). W najnowszej produkcji, sięgając po znaną, choć bardzo rzadko wystawianą angielską sztukę, wraz z zespołem opowiada o świecie mu bliskim (choć zawieszonym w realiach sprzed ponad 70 lat): o teatrze od kuchni.

Białostocki Teatr Lalek. Teatr od kuchni, gorzka puenta

Londyn, lata 40., trwa wojna. W teatrach grają już tylko aktorzy z różnych powodów niepowołani do wojska. Najlepsi najmłodsi poszli na wojnę i zginęli, została tylko garstka. Jeden z podupadłych teatrów wystawia „Króla Leara". Jego szef, stary aktor, nazywany „Sir" (Ryszard Doliński), zamierza po raz kolejny zagrać główną rolę, jednak brakuje mu sił. W codziennym teatralnym życiu od kuchni towarzyszy mu wieloletni garderobiany (Krzysztof Bitdorf), który - ze złością, bezradnością i miłością - mimo wszystko walczy, by staremu aktorowi udało się spełnić plan.

- To sztuka autotematyczna, o teatrze. W spektaklu robię analizę tego, co się dzieje w głowie aktorów w trudnym czasie. Tekst sztuki napisał wrażliwy człowiek, który był także garderobianym, więc tego typu historie znał od podszewki. Ronald Harwood stworzył świetne postaci i świetne sceny, choć trudne inscenizacyjnie - opowiada reżyser Paweł Aigner. - Tak naprawdę to spektakl nie tylko o aktorach, ale w ogóle o nas, ludziach. Bo choć teatr to hermetyczna przestrzeń, to aktorzy są emanacją ludzi. Stawiamy tu pytanie o kondycję aktorów, głównie człowieka, który nakłada maskę, a tymczasem pod pudrem i makijażem dzieją się różne dramaty. W tym świecie absurdu próbuje się jakoś odnaleźć Norman, garderobiany. Świetna, ambitna rola Krzysztofa Bitdorfa - mówi reżyser.

Dodaje: - Nasz spektakl to czysty, klarowny komediodramat o życiu, z gorzką, choć dowcipną puentą, bo w końcu ta bezradność jest zabawna. Sztuka właściwie kameralna, ale jednak z uderzeniem, poczujemy tę obsadę [11 osób - red.] na scenie.

Na pytanie, czy w spektaklu odnaleźć można jakieś wątki współczesne, nawiązania do teraźniejszości, Aigner odpowiada:

- Przeraża mnie obecna rzeczywistość. Sam dramat jest o wojnie, gdzieś blisko giną ludzie, mówi o bezradności. Myślę jednak, że każdy, jak sobie tak na spektakl popatrzy, to pomyśli, że może nie tylko o ten Londyn tu chodzi.

Białostocki Teatr Lalek. Miłość i nienawiść

Krzysztof Bitdorf, aktor wyrazisty w większości ról, choć często drugoplanowych, tu wreszcie ma okazję być absolutnie na planie pierwszym - gra rolę tytułową.

- Udział w tym spektaklu to wspaniałe przeżycie. Po pierwsze: bardzo lubię pracować z Pawłem Aignerem, potrafi wyciągnąć z nas wszystko, choć w sposób nieinwazyjny. Po drugie: spektakl jest niesamowity, opowiada o naszym, teatralnym, zespołowym życiu. O tym, że to, co widać na scenie, to składowa pracy wielu ludzi, których nie widać. Ludzi obsługujących scenę i widownię, ludzi takich jak choćby garderobiany, i ich katorżniczej pracy - mówi Krzysztof Bitdorf. - Pokazujemy takie the making of. Spektakl, który widzą widzowie, to nie jest lekka godzina na scenie, to też godziny przed wejściem na scenę. Jesteśmy tylko ludźmi, z rozmaitymi bagażami, który przychodzą do teatru i starają się dać z siebie wszystko, by ludzi zachwycić.

Co było najtrudniejsze podczas przygotowywania się do spektaklu?

- Powierzono mi główną rolę, co jest fantastyczne, ale i niełatwe. Norman to postać niezwykle gadatliwa, co oznacza masę tekstu. Podołanie temu zadaniu jest trudne. Ale to niesamowite doświadczenie.

O emocjach towarzyszących duetowi: stary aktor i jego garderobiany, Bitdorf opowiada: - Myślę, że to głównie miłość. Ogromna trudna miłość, jaka towarzyszy dwojgu ludziom znającym się na wylot. Są jak naczynia połączone, w których przelewa się na przemian miłość i nienawiść. Garderobiany czeka, by został pogłaskany. Bywa bardzo źle traktowany, wścieka się, ale mimo wszystko trwa przy aktorze wiernie. To rzecz o trudnej miłości, do aktora, do teatru w ogóle.

Wszystko to, o czym mówi Krzysztof Bitdorf, widać choćby we fragmencie poruszającej sceny, którą na spotkaniu przedpremierowym twórcy pokazali dziennikarzom. Oto garderobiany błaga, motywuje na różne sposoby, krzyczy, prosi, płacze, słowem robi wszystko, byleby tylko „Sir", zamykający się w sobie, tracący kontakt z rzeczywistością, niemający siły, zechciał wstać z fotela, wspiąć się na schody i wyjść na scenę do widzów. I w końcu wstaje, wdrapuje się ciężko na schody, i…

Białostocki Teatr Lalek. Audiosfera wojenna

Autorem muzyki do spektaklu jest Piotr Klimek. Pytany o to, czy fakt, iż spektakl o teatrze w teatrze, utrudnia komponowanie muzyki, odpowiada:

- Wątek autotematyczny jest dużym przeżyciem dla nas, twórców, dotykamy w końcu osobistych strun. Ale ostatecznie nie przekłada się na warstwę muzyczną. Spektakl dzieje się w czasie, gdy Londyn jest pod ostrzałem. Audiosfera jest więc wojenna. Staramy się nadać spektaklowi ówczesny klimat, są więc ówczesne standardy muzyczne - opowiada kompozytor.

Autorką scenografii jest Magdalena Gajewska, kostiumów - Zofia de Ines, choreografii - Karolina Garbacik.

Na scenie obok Dolińskiego i Bitdorfa zobaczymy: Łucję Grzeszczyk, Sylwię Janowicz-Dobrowolską, Barbarę Muszyńską-Pieckę (również asystent reżysera), Wiesława Czołpińskiego, Zbigniewa Litwińczuka, Krzysztofa Pilata, Adama Zielenieckiego, Piotra Damulewicza i Mirosława Janczuka (inspicjent). Autorem przekładu jest Michał Ronikier.

Spektakl "Garderobiany" w Białostockim Teatrze Lalek

Olga Gordiejew, Polskie Radio Białystok, 28.11.2021

ROZWIŃ

W Białostockim Teatrze Lalek w niedzielę (28.11) premiera przedstawienia opartego na znanej m.in. ze scen broadway'owskich sztuce teatralnej Ronalda Harwooda "Garderobiany".

To widowisko podejmujące temat artystycznego spełnienia. Zobaczymy teatr w teatrze - zapowiada reżyser Paweł Aigner.

- W czasie II wojny światowej w Londynie podupadający teatr gra "Króla Leara". Widzimy całe takie "bebechy" teatralne. Trochę taką analizę tego, co się dzieje w głowach aktorów, jak przetrwać w trudnych czasach. W tym sensie tekst jest aktualny, no bo pisał go bardzo wrażliwy człowiek, który był prawdziwym garderobianym i umiał podpatrywać aktorów, między innym te relacje skomplikowane. W sztuce pada wiele pytań o sens życia - mówi reżyser. 

Cała historia oparta jest na dialogu szefa teatralnej grupy i jego garderobianego. W tytułowej roli na scenie zobaczymy Krzysztofa Bitdorfa, który przyznaje, że trudno opisać relację, która łączy go z mistrzem.

- To są dwa naczynia połączone. To jest miłość, ogromna miłość do człowieka, z którym się spędza całe życie, którego zna się na wylot. I to jest nienawiść też, zazdrość, że ten biedny garderobiany nigdy nie zostanie tak doceniony jak on. Ale trwa przy nim, jest wierny jak pies, który czasami zostanie pogłaskany, a czasami dostanie laską przez grzbiet. Takie jest życie w teatrze - mówi Krzysztof Bitdorf. 

RECENZJE

Paweł Aigner i Krzysztof Bitdorf, czyli Garderobiany

Jerzy Doroszkiewicz, geekstok.pl, 28.11.2021

ROZWIŃ

Paweł Aigner, reżyser sukcesów spektakli „Texas Jim”, „Kandyd, czyli optymizm” albo ostatnio „Słomkowego kapelusza” tym razem wziął na warsztat komediodramat Ronalda Harwoda „Garderobiany”. Przygotował spektakl zawłaszczający całą dużą scenę Białostockiego Teatru Lalek.

O czym jest „Garderobiany” łatwo się domyślić. Przedstawień w Polsce było już bez liku, a główne role grały takie gwiazdy jak Wojciech Pszoniak i Zbigniew Zapasiewicz albo Jan Englert i Janusz Gajos. Paweł Aigner zaprosił na spotkanie, a właściwie konfrontację na scenie Ryszarda Dolińskiego i Krzysztofa Bitdorfa. I zdaje się, znakomicie współpracuje z kostiumolożką Zofią de Ines. Bo białostocki Garderobiany odziany jest raczej powściągliwie, wręcz z angielską klasyką znaną nam z serii filmów o Bridget Jones, chociaż rzecz dzieje się w Anglii czasu II wojny światowej. Zwykła koszula w prążki, pulower w romby, przyduże spodnie od garnituru, no może tylko buty świadczą o odrobinie szaleństwa. Bo przecież ten facet ma być w cieniu, ma być nie tylko garderobianym, ale wręcz służącym, gotowym na każde skinienie wielkiego aktora, a może swojego pana? Z jakąż miłością opowiada o nim, czyszcząc porzucony w błocie, na środku ulicy płaszcz raglanowy (choć zdaje się, że na scenie jednak ogrywany artefakt ma inaczej wszyte rękawy). Zatem związków i zależności jest tu wiele.

Bo wielki aktor, zwany w skrócie Sir (podobno nie chciał się rozwieść, bo liczył na tytuł szlachecki) starzejąc się odżywa, kiedy trafi do niego odpowiednia doza pochlebstw. Za nic ma krytyków, przekonany o własnej wielkości, wynosi pod niebiosa widownię, ale tak naprawdę chodzi mu o poklask, rodzaj uzależnienia od braw. A zatem teatr od kulis, zaś życie w całej swojej złożoności. Z tęsknotą starszych panów za młodymi spódniczkami, z brakiem szacunku dla bliskich, z walką o lepsze role nie zawsze w etyczny sposób. Z zawiedzionymi miłościami, niespełnionymi ambicjami i strachem przed wykorzystaniem możliwości. W epizodycznych rolach i ich przeżyciach można odnaleźć wiele z życia zwykłych ludzi – nie tylko aktorów.

Paweł Aigner doskonale zna zespół BTL-u zatem nie popełnił żadnego błędu obsadowego. Sir Ryszarda Dolińskiego zdaje się być stworzony przez Harwooda – odpychający, ale budzący litość, zadufany w sobie, ale rozumiejący upływ czasu, słabość starzejącego się umysłu. Można powiedzieć, że Ryszard Doliński wykorzystuje cały wachlarz swojego aktorstwa, by wzbudzić w widzach swoją postacią określone, niekoniecznie pozytywne, emocje. Odżywa, kiedy czuje że scena czeka na niego, słabnie, kiedy zaczyna rozumieć, że jego czas dobiega końca.

I choć nie byłoby Garderobianego bez jego Sira, to właśnie Krzysztof Bitdorf, ten nieborak w sweterku ma tu do odegrania iście makiaweliczną postać. Wzorem rasowego polityka mówi swojemu szefowi dokładnie to, co w danej chwili chce, lub wręcz powinien chcieć usłyszeć, jest też swego rodzaju „uchem prezesa”. To on chce decydować, kto z szefem może pogadać, ba, racjonuje nawet alkohol. Sam też lubi wypić, ale tak naprawdę niewiele o nim wiemy. Może tylko to, że jak aktor, kiedy przyjdzie mu pokazać się przed publicznością, wzorem innych z tej samej trupy, będzie nachalnie pytał jak wypadł. Trochę jak każdy z nas. Mnóstwo emocji, mnóstwo niuansów do wygrania i kolejne potwierdzenie, że Krzysztof Bitdorf nie przypadkiem znalazł się w zespole BTL-u.

Ale Pawel Aigner zadbał też o świetne epizody i mniejsze role. Sylwia Janowicz-Dobrowolska idealnie gra rolę kobiety silnej, która jednak podporządkowała swoje życie miłości, Adam Zieleniecki, nawet w silnym makijażu zdradza swój wielki talent komediowy, Łucja Grzeszczyk – najbardziej filigranowa z całego zespołu, świetnie bawi się swoją postacią. Zbigniew Litwińczuk ma szansę krótko zakląć, ale z jakimże wdziękiem. Publiczność śmieje się w głos. A ta pasja z jaką Krzysztof Pilat wali w taraban, Piotr Damulewicz z laseczką, Wiesław Czołpiński czy Mirosław Janczuk – każdy z nich wie, po co jest na scenie. Podobnie jak Barbara Muszyńska-Piecka – stara panna, dozgonnie zakochana w Sirze – panna pełna honoru, kiedy zwraca mu pierścionek, ale też … Na tę scenę też warto zwrócić uwagę, bo Paweł Aigner zadbał o każdą drobnostkę. Zadbał też o wizerunek sceniczny sztuki.

Piętrowa scenografia Magdaleny Gajewskiej wzbudza podziw, świetny jest też pomysł na ukazanie od kulis owego 227 spektaklu „Króla Leara”. A i na dwa epizody z lalkami też jest miejsce. Tak jak na kolejną dobrą sztukę dla dorosłych w Białostockim jakby nie było Teatrze Lalek. Scenie, która od lat uwodzi i dzieci i dorosłych. „Garderobiany” dzięki zmianom tonacji może wywołać u widzów sporo emocji. Bo mimo wojennego anturażu i widowiskowych nalotów, to opowieść o codziennym życiu, gdzie każdy z nas czasem nie z własnej woli musi być takim garderobianym. A czy musi – to już inna sprawa.

MULTIMEDIA

materiał Polskiego Radia Białystok
Z twórcami przedstawienia "Garderobiany" rozmawia Olga Gordiejew

Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

Korzystając z serwisu internetowego Białostockiego Teatru Lalek akceptują Państwo zasady Polityki prywatności, wyrażają zgodę na zbieranie danych niezbędnych do administrowania stroną i prowadzenia statystyk oraz wyrażają zgodę na używanie plików cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów na stronie.

Do góry btl kształt