Zobacz opis Zobacz opis sztuki: JEST KRÓLIK NA KSIĘŻYCU
Kategoria BTL Scena Propozycji
KATEGORIA WIEKOWA Dla rodziny
CZAS TRWANIA 70 minut

JEST KRÓLIK NA KSIĘŻYCU

OPIS

JEST KRÓLIK NA KSIĘŻYCU

Dawno, dawno temu, pewnej mrocznej nocy narodził się Thomas Snout. Od tamtej pory kolekcjonuje noce, chwytając je gołymi rękami, co nie jest łatwym zadaniem, ponieważ ciemność jest czarna, brudzi i zostawia plamy. Zajęcie to jest także niebezpieczne, gdyż – podobnie jak ryby w morzu – w mrokach nocy żyją przeróżne strachy.

Przez lata Thomas Snout zgromadził 3845 nocy, większych i mniejszych, rozświetlonych księżycem bądź bezksiężycowych, rozgwieżdżonych i pozbawionych gwiazd, swych własnych nocy, nocy należących do innych oraz mu wypożyczonych...

Spektakl przeznaczony jest dla najmłodszych widzów. Jego twórcy z niezwykłą troską o delikatność i wrażliwość psychiki dziecka starają się oswoić je z problemem strachu, ciemnością i tajemnicą nocy. 

16 maja 2007
Konferencja prasowa przed premierą spektaklu Jest królik na księżycu
Zobacz
19 maja 2007
Premiera spektaklu Jest królik na księżycu
Zobacz

TWÓRCY

koncepcja, scenariusz i realizacja spektaklu
Tania Castaing, Francesca Bettini, Charlot Lemoine
współpraca
Maria Żynel
przekład
Marek Waszkiel

OBSADA

GALERIA

RECENZJE

Zdaj się na uszy królika

Monika Żmijewska, "Gazeta Wyborcza", 21.05.2007

ROZWIŃ

(...) Taka dziwaczna bajka to wyzwanie zarówno dla aktorów, jak i widzów przyzwyczajonych do prostych, gładkich fabułek. W sposób zabawny próbuje zmierzyć się z tematem wcale niezabawnym: dziecięcymi lękami, które bywają lekceważone. Surrealistyczna układanka i rekonstrukcja w wykonaniu pana Snauta ma głębszy sens: jest wstępem do porządkowania świata i oswajania tego, co niemiłe. A to najlepszy sposób na lęki: nieprzyjemne oswojone staje się wszak mniej nieprzyjemne.

Snaut zadanie spełnił. W finale niektóre dzieciaki już nie boją się same przejść przez szafę. Grunt to sposób. Snaut zdał się na uszy królika. Ale trzeba to zobaczyć samemu. 

Teatr na nocne strachy

Jerzy Szerszunowicz, „Kurier Poranny”, 23.05.2007

ROZWIŃ

(...) „Jest królik na księżycu” to widowisko nastawione w całości na widza. Nie ma tu artystowskich popisów, nie ma dyktatury twórców realizujących swoje koncepcje artystyczne, nie ma prób pouczania. Nie odczujemy w tym widowisku ani twórczej protekcji, ani dydaktycznego smrodku. Zamiast tego jest pokora. Najważniejszym zadaniem aktorskim jest zaciekawienie publiczności, nawiązanie z nią kontaktu, zaintrygowanie historią kolekcjonera Thomasa Snouta, posiadacza 3845 nocy... 

(...) To przedstawienie do tego stopnia nakierowane na dziecięcą publiczność, że dorośli bawią się najlepiej nie samą akcją sceniczną, lecz tym, jak na opowiadaną historię reagują dzieci. I to jest chyba najlepsze świadectwo tego, dla kogo i jak bardzo udany jest to spektakl.

BTL na zakończenie Biennale Sztuki dla Dziecka

Marta Kaźmierska, "Gazeta Wyborcza", 04.06.2009

ROZWIŃ

Jak oswoić noc? Czy ciemność jest rzeczywiście czarna, brudzi i zostawia plamy na rękach? O tym będą mieli okazję przekonać się mali widzowie spektaklu "Jest królik na księżycu" [na zdjęciu] Białostockiego Teatr Lalek we współpracy z Vélo Théâtre - Apt z Francji.

«Przedstawienie zobaczymy w piątek, 5 czerwca dwukrotnie (o godz. 9.30 i 11.30) w Malarni Teatru Polskiego w ramach 17. Biennale Sztuki dla Dziecka.

Ten największy w Polsce festiwal teatru, plastyki, muzyki, filmu i zabawy rozpoczął się 31 maja i potrwa do jutra. Kolejna okazja, by pójść na biennale, nadarzy się dopiero za dwa lata.»

Jest królik na księżycu

"Opole dla dzieci cz. 2", Alicja Morawska-Rubczak, 23.10.2009

ROZWIŃ

(...) Co do “Królika”, który jest na Księżycu, to po prostu się zakochałam! Widziałam to przedstawienie drugi raz i była to kolejna podróż w nieznane do onirycznego świata, a jednocześnie wyprawa do zakątków teatru dla dzieci, które polscy twórcy odwiedzają nieczęsto.

Jest ciemno, ciasno, tłumnie, ale miło. Ktoś siedzi na szafie, ktoś inny się wygłupia. Otwiera się szafa pełna nocnych stroi… ja też dostaję swój – bordowy, jedwabny, naprawdę śliczny. Wszyscy je ubieramy. Małe, duże, w króliczki i kratki… a jakiś pan o bardzo głębokim głosie wspomina coś o Thomasie Snoucie, który kolekcjonuje noce, ale zaraz zaraz przecież to jest Thomas Snout, odklik odklik i… przechodzimy przez drzwi szafy do magicznej przestrzeni nocy… ja siadam na księżycu, razem z innymi dziećmi.

Pan Snout liczy noce, kolekcjonuje je i segreguje, właśnie złapał noc z 20 na 21 października 2009 roku. Zna sny, nawet po nich wędruje i ciągle przeszkadza mu Momo z akordeonem, ale dzięki temu jest nie tylko magicznie, ale również śmiesznie.

Odklik odklik, zaklik zaklik…

Jest Maria, Mercedes, Tiktaktiktak i Miau…

Jest też Ołowiany Żołnierzyk, którego serce bije bum bum w brzuchu wielkiej ryby. Dobrze, że jest Pan Snout, bo gdyby nie on, to nieskończona przez mamę dobranocna bajka dla Piotrusia, mogłaby uwięzić Żołnieżyka już na zawsze w rybie…

Jest Baletnica, Samochód srebrny metalik (dla mnie to kolor księżycowy…) Zegar i szklane oczy kota świecące w nocy.

Jest dużo święcących gwiazd i nut francuskiej piosenki, co ją śpiewa smutny Pan z bulgoczącym “r”.

Jest też królik na księżycu… tzn. to bęben podświetlony, ale ja na nim widzę królika.

O czym śnimy? Czego się boimy?

Sny zostały! A wszystkich strachów można się pozbyć, pogrzebać je, wrzucić do trumny niesionej przez Alfreda. Ja się trochę wstydzę powiedzieć czego się boję, ale inne dzieci robią to chętniej.

Strach przed wilkami – pogrzebany!

Strach przed lisami – pogrzebany!

Strach przed ciemnością – pogrzebany!

Strach przed strachami – pogrzebany!

I nawet Pani Strach już się mniej boi i nadal ślicznie gra na skrzypcach.

Dobrze, że jest Królik na Księzycu, bo to wyjątkowy spektakl!

Mogłam użyć trudnych słów, które przychodzą mi do głowy, kiedy jako badacz teatru dla dzieci myślę o tym przedstawieniu – postdramatyzm, anarracyjność, gra obrazem, rytmem, słowem, oczysczenie, katharsis… ale po co, skoro przede wszystkim poczułam się na tym przedstawieniu jak dziecko i w myślach pogrzebałam w sobie strach – krytyka przed byciem krytykowanym za infantylizm ;)

Chodź i zaanimuj mi świat!

Agnieszka Dziedzic, "Teatralia", 28.11.2012

ROZWIŃ

Ku mojemu zdziwieniu festiwal lalkowy, wbrew nazwie, wcale nie był zdominowany przez obecność lalek. W centrum zainteresowania twórców stała raczej szeroko pojęta animacja i kreowanie autorskich, niejednokrotnie olśniewających wizualnie światów. Na wnioski czy to dobrze wróży przyszłości festiwalu, chyba jeszcze za wcześnie, ale z całą pewnością trzeba przyznać, że – podążając w tym kierunku – ANIMA inspiruje i otwiera publiczność – zarówno dzieci, jak i dorosłych – na szeroko rozumiany teatr formy. Oby tak dalej!
(...)

Z wizytą u kolekcjonera nocy

„Oni już tu są!” – tymi słowami aktor w pasiastej pidżamie zawiadamia swoich towarzyszy drzemiących na szafie o przybyciu publiczności. Białostocki Jest królik na księżycu rozgrywa się w bardzo małej przestrzeni, niewiele ponad półtora metra dzieli aktorów od widzów. Przynajmniej na początku. W miarę rozwoju akcji dowiadujemy się, że znaleźliśmy się zaledwie w przedsionku do pracowni pana Thomasa Snouta – wielkiego kolekcjonera nocy, który w swoich zbiorach posiada już 3845 egzemplarzy, w tym noce bezsenne, bestialskie, ale i spokojne, a nawet poziomkowe, które każdemu z widzów mogą kojarzyć się z czymś innym. Poetycki język, ale zarazem bez artystowskiego nadęcia, będzie nam towarzyszył do końca. Na tle pozostałych festiwalowych prezentacji spektakl ten jest bardzo konsekwentnie poprowadzony, jeśli chodzi właśnie o język – wolny od naleciałości mowy potocznej, nieskrępowany anachronicznością, operujący barwnymi metaforami z jednoczesnym zachowaniem klarowności scenicznego komunikatu.

Wróćmy jednak do akcji spektaklu: wspomniany aktor w pasiastej pidżamie – Momo wraz z pozostałymi dwoma służącymi pana Snouta – Strachem i Alfredem rozdają widzom stroje nocne. A kto będzie grymasił i nie założy pidżamy oferowanej przez aktorów nie przejdzie przez drzwi w szafie, aby móc oglądać dalszą część spektaklu, rozgrywaną już w większej przestrzeni. Duża interakcyjność spektaklu z kulminacyjną sceną zakopywania lęków, czyli zachęcania maluchów do wypowiadania na głos swoich obaw i strachów, aby je spektakularnie pogrzebać, pozwala utrzymać stan zaciekawienia u dzieci, a i od dorosłych wymaga pewnej czujności, bo nigdy nie wiadomo, co mogą zaimprowizować aktorzy (świetnie zresztą prowadzący swoje postaci sceniczne).

Jest królik na księżycu to spektakl bez lalek, ale za to z ogromną wrażliwością na przedmiot – jego materialność, dźwięki, jakie może wydawać, i przysługujący mu rodzaj ruchu. Potwierdzają to także niebanalna scenografia i pojawiające się w przedstawieniu oryginale maszynerie, choćby enigmatyczna konstrukcja Ostatniej Nocy.
(...)

Zamiast podsumowania, czyli punkty wspólne

Sześć prezentacji i sześć odmiennych, autorskich światów. Różne estetyki teatralne – od dosyć ascetycznego w formie Początku do spektaklu Jest królik na księżycu, oferującego frapujące konstrukcje i maszynerie. Zainteresowanie absurdem (Zielony smutek sąsiadów), eksplorowanie tematu kultury, która ogranicza i narzuca przyciasne formy (Kot w butach), teatr jako narzędzie do zwalczania dziecięcych lęków, szczególnie tych związanych z nocą i ciemnością (Jest królik na księżycu), wreszcie problematyka związana z dokonywaniem decyzji i ponoszeniem odpowiedzialności (Prawdziwe/ nieprawdziwe). W tym niejednorodnym zbiorze można wyznaczyć jednak punkty wspólne: specyficzną animację i wrażliwość na przedmiot. Wszystkie prezentacje łączy coś jeszcze – uśmiechnięte, zaciekawione, czasem nawet przejęte twarze dzieci wychodzących z teatru oraz wtórujące im zadowolone twarze dorosłych.

HISTORIA

Udział w festiwalach, przeglądach, nagrody

ROZWIŃ

2008 r. XII Międzynarodowy Festiwal Teatrów dla Dzieci i Młodzieży "KORCZAK 2008"

  • "Worek na kota" - nagroda jury festiwalowego
  • wyróżnienie jury dziecięcego za spektakl "Jest królik na księżycu" 

2008 r. Gościnne występy w Teatrze Małym w Warszawie na zaproszenie Impresariatu Teatru Narodowego

2009 r. 17. Biennale Sztuki dla Dziecka w Poznaniu 

2009 r. XXIV Ogólnopolski Festiwal Teatrów Lalek w Opolu 

  • jedna z trzech równorzędnych nagród za najwybitniejszy spektakl festiwalu  

2009 r. Występy gościnne w Elblągu

2010 r. XXIII Międzynarodowy Festiwal Teatralny WALIZKA w Łomży

  • nagroda za kreację aktorską przyznana Zbigniewowi Litwińczukowi
  • nagroda "Szarego Widza" dla spektaklu 

2010 r. VII Warszawski Pałac Teatralny 

2010 r. Gościnne występy w Czyżewie w ramach akcji Teatr Polska 

2010 r. Gościnne występy w Grannem w ramach akcji Teatr Polska

2010 r. Gościnne występy w Zbójnej w ramach akcji Teatr Polska

2010 r. Gościnne występy w Narwi w ramach akcji Teatr Polska

2010 r. Gościnne występy w Zawadach w ramach akcji Teatr Polska

ATEST - Świadectwo Wysokiej Jakości i Poziomu Artystycznego za 2009 rok przyznany przez Polski Ośrodek Międzynarodowego Stowarzyszenia Teatrów dla Dzieci i Młodzieży ASSITEJ

2012 r. XVI Olsztyński Tydzień Teatrów Lalkowych Anima w Olsztynie

  • honorowa Nagroda Anima "za przeniesienie do świata magii i snów, innowacyjny pomysł oraz aktywną relację z widzem" przyznana przez jury dziecięce festiwalu 

Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

Korzystając z serwisu internetowego Białostockiego Teatru Lalek akceptują Państwo zasady Polityki prywatności, wyrażają zgodę na zbieranie danych niezbędnych do administrowania stroną i prowadzenia statystyk oraz wyrażają zgodę na używanie plików cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów na stronie.

Do góry btl kształt