Zobacz opis Zobacz opis sztuki: PALKO
Kategoria BTL Nowa Dramaturgia
KATEGORIA WIEKOWA Dla najmłodszych
CZAS TRWANIA 45 minut

PALKO

OPIS

PALKO

Czy znacie Palko? A może pamiętacie go ze spektaklu „Lenka”? Jeśli nie, na pewno chętnie go poznacie – to chłopiec ciekawy świata, który odkrywa go jeżdżąc na swojej ulubionej hulajnodze. Ma bogatą wyobraźnię, którą rozwija czytając mnóstwo książek. Jest bardzo podobny do swoich rówieśników – wesoły, pomocny, koleżeński – z jedną różnicą. Jest odrobinkę nieporadny...

Czy mimo tego uda mu się odnaleźć prawdziwą przyjaźń? By się o tym przekonać – wystarczy przyjść na „Palko”.

Zapraszamy na kameralne, uczące tolerancji oraz akceptacji przedstawienie dla najmłodszych widzów.

23 września 2015
Konferencja prasowa przed premierą Palka
Zobacz
27 września 2015
Premiera spektaklu Palko
Zobacz
20 października 2017
"Palko" z nagrodami!
Zobacz

TWÓRCY

autor
Katalin Szegedi
reżyseria
Kata Csato (Węgry)
scenografia
Matravolgyi Akos (Węgry)

OBSADA

ZAPOWIEDZI PRASOWE

Premiera Palko już w niedzielę

(uk), Kurier Poranny, 23.09.2015

ROZWIŃ

„Palko” to kolejna po „Lence” książka Katalin Szegedi, którą przenosimy na deski Białostockiego Teatru Lalek - mówi Jacek Malinowski, dyrektor BTL.

Spektakl podobnie jak poprzedni wyreżyserowała Kata Csato z Węgier. Skierowany jest do maluchów, nie pada w nim żadne słowo, jest za to dużo muzyki i przepiękne lalki. Dzieci poznają historię Palko, chłopca ciekawego świata, który odkrywa go jeżdżąc na swojej ulubionej hulajnodze. Ma bogatą wyobraźnię, którą rozwija czytając mnóstwo książek. Przypomina swoich rówieśników - jest wesoły, pomocny, koleżeński, a przy tym trochę nieporadny. Czy mimo to uda mu się znaleźć przyjaciela? Warto przyjść na spektakl i się przekonać. Premiera odbędzie się w niedzielę o godz. 16 w BTL, w piątek i sobotę będą spektakle przedpremierowe. (ul. Kalinowskiego 1).

Palko szuka przyjaciół i akceptacji. W BTL bez słów

Monika Żmijewska, "Gazeta Wyborcza", 24.09.2015

ROZWIŃ

Grzywa włosów, okulary, nieporadność w ruchach. Oto Palko - chłopiec żyjący we własnym świecie, powołany do życia na scenie przez twórców z Węgier i Białostocki Teatr Lalek. Jego historię zobaczymy w maleńkiej przestrzeni, prawie w pudełku. Premiera spektaklu "Palko" - w niedzielę (27.09).

Dwa lata temu w tej samej przestrzeni pojawiła się Lenka - rezolutna dziewczynka o rudej czuprynie, bardzo samotna i tęskniąca za przyjaźnią. Wtedy w jej życiu pojawił się Palko - również samotny chłopiec. Historię Lenki, wymyśloną przez Katalin Szegedi, autorkę sztuki, na zaproszenie Białostockiego Teatru Lalek, przywołała w 2013 roku węgierska reżyserka - Kata Csato. Spektakl cieszył się dużym zainteresowaniem, zdążył pojeździć po festiwalach, nadal jest w repertuarze BTL. A tymczasem autorka sztuki napisała kolejną część opowieści.

Chłopcy mają w sobie inne impulsy

- Gdy dowiedziałam się, że jest druga część tej historii, od razu postanowiłam ją przenieść do teatru lalek. Jacek Malinowski [dyrektor BTL - red.] był za. I tak powstał spektakl, tym razem o koledze Lenki, którego Lenka spotkała na podwórku, a który ma przecież swoją własną historię - opowiada Kata Csato. - To jednak, co było poetyckie i eleganckie - w sensie inscenizacji - w "Lence", tu będzie zupełnie inaczej potraktowane. Palko to chłopiec, musimy więc traktować całą tę historię z innego punktu wyjścia. W chłopcach są zupełnie inne impulsy, chłopcy mają w sobie inną ciekawość. Postanowiliśmy to pokazać. Palko uwielbia czytać. Na początku dzieci nie akceptują tego, że jest trochę inny od nich. Choć jest otwarty, koleżeński, to żyje w swoim świecie, ucieka w krainę fantazji, jest trochę nieporadny - opowiada reżyserka. Węgierka mówi świetnie po polsku, w Białymstoku parę lat temu kończyła wydział reżyserii Akademii Teatralnej.

Spektakl uczy tolerancji i akceptacji, również, podobnie jak "Lenka", odgrywany jest bez słów.

Dlatego tak ważna jest muzyka. - Ona nie tylko dodaje klimatu, musi dać z siebie o wiele więcej - mówi reżyserka. - Bardzo się cieszę, że zgodził się współpracować z nami Krzysztof Dzierma.

Podobnie jak w "Lence", autorem scenografii będzie Matravolgyi Akos. Ale przestrzeń, w której opowiedziana jest historia chłopca, ma być już nieco inna, choć to nadal maleńka salka z drugiej strony budynku teatru (wejście od strony opery).

- Długo rozmawiałam ze scenografem i uznaliśmy, że o ile w przypadku "Lenki" przestrzeń była półpłaska, aktorzy byli poukrywani, a Lenka w sumie dość samotna w scenicznym pudełku, o tyle tu aktorzy są na scenie cały czas - mówi reżyserka.

Uruchomienie fantazji

Kiedy Kata Csato pierwszy raz przygotowywała spektakl w BTL była mamą dwóch malców (19 i 3 miesiące). I poniekąd właśnie ta sytuacja wygenerowała "Lenkę".

- Szukałam książki dla swoich dzieci, takiej, w której akcja może dziać się bez słów. I tak właśnie było w "Lence" - mówi Kata Csato. - Poza tym jestem za minimalizmem, myślę, że im mniej słów, tym więcej można powiedzieć o wartościach i o człowieku. Współczesne dzieci dostają dziś wszystko gotowe, nie muszą uruchamiać własnej fantazji. A ja myślę, że warto. Brak słów i w "Lence", i w "Palko"- na to pozwala. To spektakle o dzieciach, które mają swoje wewnętrzne światy, ale są bardzo samotne i tęsknią za przyjaźnią. Spektakl porusza problem tolerancji i akceptacji siebie, uczy, by odnajdywać w sobie talenty i je eksponować. Lenka uwielbiała rysować, Palko uwielbia czytać i jeździć na hulajnodze.

Spektakl grany będzie w najmniejszej sali BTL, tzw. sali prób - tam gdzie odbywały się wszystkie przedstawienia dla najmłodszych (1-4 lata) dzieci. Przestrzeń jest nieduża, naraz zmieści się ledwie kilkadziesiąt osób. Maluchy będą mogły siedzieć na podłodze i obserwować akcję z bardzo bliska.

O tolerancji w BTL - premiera "Palko"

PAP,26.09.2015

ROZWIŃ

O tolerancji, gdy nie od razu rozumieją nas inni, opowiada najnowszy spektakl dla dzieci i rodziców - przygotowany przez Białostocki Teatr Lalek we współpracy z artystami z Węgier. Premiera odbędzie się w niedzielę.

Sztuka powstała na podstawie książki węgierskiej autorki Katalin Szegedi. Przygotowywane jest jej polskie wydanie.

"Palko" to drugie przedstawienie przygotowane w Białostockim Teatrze Lalek we współpracy z Węgrami. Pierwszym w 2013 r. była "Lenka", bohaterka tej samej autorki co Palko - przypomniał dyrektor Białostockiego Teatru Lalek Jacek Malinowski. Autorem scenografii do "Palko" jest Akos Matravolgyi, muzykę napisał Krzysztof Dzierma.

Reżyserka Kata Csato tłumaczy, że "Palko" jest historią chłopca o bujnej wyobraźni, żyjącego w świecie różnych fantazji, własnej wyobraźni, który przez to nie jest rozumiany przez rówieśników. Uczy tolerancji, mówi o poszukiwaniu przyjaciela i wyjaśnia, że nie od razu rozumiemy innych, bo ich nie znamy.

- Palko jest chłopczykiem, który uwielbia czytać (...) Jest typem człowieka, który żyje w swoim świecie. Buduje ten świat wokół siebie, ze swojego punktu widzenia. Bardzo często ucieka do krainy fantazji. Te fantazje mu przeszkadzają, bo inne dzieci tego nie tolerują i nie akceptują, że on jest troszeczkę inny, jest dziwakiem. A jednak są osoby, które też mają swój świat, swoje potrzeby i mogą bawić się razem - powiedziała reżyserka.

Jacek Malinowski podkreśla, że "Palko" to sztuka, która oprócz swej treści pokazuje również "jak różnymi językami mówi teatr". - Świat i rzeczywistość jest tak polifoniczna, że jest właśnie ciekawe, żeby te języki teatralne tutaj pokazywać - mówił dziennikarzom Malinowski. Spektakl obywa się bez słów. Historia - różne historyjki opowiadana jest grą aktorską, grą lalkami teatralnymi, dźwiękami oraz muzyką. Reżyserka dodaje, że w ten sposób szukano sposobu na zbudowanie bliskiej relacji z widzem.

"Lenka" zrealizowana przed "Palko" będzie w dniach 1-5 października prezentowana przez teatr w Rosji podczas festiwalu "Gavroche" w ramach trwającego w Rosji roku kultury polskiej. Białostocki Teatr Lalek pokaże się tam razem z innymi siedmioma polskimi teatrami m.in. z Poznania, Warszawy i Wrocławia - poinformował Malinowski.

Białostocki Teatr Lalek przygotowuje się również m.in. do październikowej premiery książki dla dzieci "Alfabet teatru", która w przystępny sposób będzie wyjaśniać najmłodszym wszystkie słowa i terminy związane z teatrem, np. inspicjent. Książka to efekt grantu z ministerstwa kultury. Wydawnictwo będzie bogato ilustrowane, znajdą się w nim wierszyki, rebusy, łamigłówki, a nawet gra.

GALERIA

RECENZJE

Palko – chłopak, który czytał w wannie

Jerzy Doroszkiewicz, "Kurier Poranny", 27.09.2015

ROZWIŃ

Czworo aktorów, kilka szmacianych lalek, świetny scenariusz i perfekcyjna reżyseria składają się na 40-minutowy reportaż z życia pewnego wrażliwego uczniaka.

Któż z widzów i czytelników nie lubi sobie pospać? Szczególnie, kiedy trzeba iść do pracy lub na jakiś wykład, bądź – o zgrozo – do szkoły. Nic dziwnego, że zwijający się w kłębuszek Palko, którego poznajemy na początku spektaklu od razu budzi sympatię. Zwłaszcza że na niewielkiej scenie właściwie początkowo nie ma konkurencji. Aktorzy lalkarze odziani są w jednakowe uniformy mające ich upodobnić chyba do otoczenia, a przy okazji nie krępować ruchów.

Szczególnie, że bez przerwy są na widoku i doskonale zdają sobie z tego sprawę. Z pięciu kartonowych sześcianów tworzą przestrzeń, która zmienia się a to w łazienkę, a to ruchliwą ulicę, salę gimnastyczną pełną skomplikowanych przyrządów, czy wreszcie podwórko na którym można pograć w klasy, pobawić się piłką czy poszaleć na hulajnodze.

Tymczasem Palko, po przebudzeniu - jak każde grzeczne dziecko wchodzi do łazienki. Swoje chude ciałko okrył tylko niewielkim ręczniczkiem i sprawdza temperaturę wody w wannie, która w międzyczasie wyłoniła się z jednego z kolorowych sześcianów. Aj – za gorąca! Ale jak się podmucha, będzie dobra. Chłopczyk zrzuca ręcznik tak sprytnie, że nie gorsząc nikogo już jest w wannie. Ale co tam kąpiel. Obok leży jakaś fascynująca książka. Gdyby ktoś miał wątpliwości, czy lubi czytać, Matravolgyi Akos odpowiedzialny za scenografię oprócz obfitej czupryny pozwalającej przypuszczać, że jest węgierskim Romem, założył mu nas grube szkła. Chłopczyk zażywając kąpieli zatapia się w lekturze, a przy okazji zatapia łazienkę. Nie wiemy, co jest fikcją, a co jego grą wyobraźni, być może wynikającą z lektury. Efekt wizualny, uzyskany najprostszymi środkami w rodzaju arkusza folii bąbelkowej i baniek mydlanych jest oszałamiający. O takiej przygodzie marzył w dzieciństwie chyba każdy. Malutkie dzieci na widowni też są zachwycone, żywo komentują pięknie zagraną i wykoncypowaną przygodę w łazience, w dodatku wzmocnioną nastrojową, odwołującą się do Erika Satie, muzyką Krzysztofa Dziermy. Reżyserka Kata Csato puściła wodze fantazji, a odpowiadający za kukiełkę Palko Jacek Dojlidko wraz z Grażyną Kozłowską, Agnieszką Sobolewską i Iwoną Szczęsną, zamieniają scenę w groźne odmęty oceanu. A to zaledwie kilka minut przedstawienia. I już wiemy, że autorka sztuki Katalin Szegedi w Palko widzi takiego właśnie miłośnika lektury, chłopca obdarzonego fantazją i poczuciem humoru. Drobniutki epizod z niedomykającym się tornistrem jeszcze dobitniej charakteryzuje młodzieńca.

Czego najbardziej może obawiać się w szkole przysłowiowy mól książkowy? No jasne – lekcji wychowania fizycznego. A kolegów i koleżanki ma całkiem, całkiem. Z zapałem skaczą, stają na rękach, dziewczynki tańczą piruety, chłopcy wspinają się po linie, wystarczy, że nauczycielka tylko da sygnał gwizdkiem. Ale nie wszyscy są tacy wysportowani. Jest też dziewczynka, która boi się przeszkód i jest wreszcie Palko. Tu znów reżyserka przy pomocy kawałka grubego sznura i poprowadzenia aktorek stworzyła prawdziwą choreograficzną perełkę z przejścia po linie. Z groźnego węża zamienia się ona w obłaskawioną, jakże lubiana przez dzieci huśtawkę. I tylko dlaczego, kiedy zadzwoni dzwonek, a nasz Palko zaplącze się w linę, dzieciaki się z niego śmieją? Otóż – samo życie, proszę państwa, samo życie. Po dzwonku sprytnie przestawione sześciany zamieniają się w klasę, a na lekcji rysunków każde z dzieci pokaże, co narysowało. Od bazgroł, przez „Słoneczniki” Van Gogha – tu scenografia mruga okiem do rodziców, a ci słusznie reagują szczerym śmiechem.

Po szkole Palko pójdzie się pobawić na podwórku. I znów kartony zamieniają niewielką przestrzeń sceniczną w plac zabaw, na którym można choćby pograć w piłkę. Aktorki animują swoje szmaciane lalki – dziewczynki i chłopców, animują też piłkę – a wszystko z taką gracją i uśmiechem, że aż trudno od nich oderwać oczy. A przecież podglądamy życie lalek, przepraszam, zabawy dzieciaków po szkole. A że stłuką czasem szybę? Zdarza się. Gdzieś w zamieszaniu, ginie mały jamniczek jednej z koleżanek Palko. Chłopak wskakuje na hulajnogę i niemal fruwając nad dachami domów znajduje zgubę i oddaje uradowanej właścicielce. A my znów nie wiemy, czy bardziej cieszyć się z świetnej animacji kukiełki zwierzęcia, czy onomatopeicznych dźwięków, jakie wydaje animująca nim Agnieszka Sobolewska. Radości nie ma końca. Gdzieś tam spadnie parę kropli deszczu z pomysłowej chmurki, wreszcie szczęśliwe dzieciaki wypuszczą się w rajd na hulajnodze dookoła podwórka, a może i dookoła świata. Prosty zabieg z trącaniem lampionów mówi więcej o ich stanie ducha niż dziesiątki wypowiedzianych słów. A to spektakl bez jednego słowa. 40 minut mija błyskawicznie. Chciałoby się więcej i więcej. Jak to dobrze, że Palko czyta, dzięki temu jego przygody w mikrokosmosie szkoły czy podwórka nabierają baśniowych kształtów. A świetnie poprowadzony spektakl staje się tą magiczną enklawą, w której teatr – także ten dla najmłodszych - stwarza ułudę pięknego życia.

Od takich spotkań z teatrem warto zaczynać przygodę ze sztuką mając te cztery czy sześć lat. Rodzicom i dziadkom też przyda się przypomnienie dzieciństwa, kiedy, mam nadzieję, wierzyli, że tylko niebo może ograniczać ich możliwości, aspiracje, wyobraźnię. Wydaje się, że „Palko” pójdzie w ślady „lenki” i lada miesiąc zacznie zbierać na festiwalach rozliczne nagrody i wyróżnienia. Dziś wyróżniona może czuć się białostocka publiczność. BTL w międzynarodowej kooperatywie przygotował po prostu piękny spektakl.

Palko, czyli mała wielka opowieść w sześcianie

Anna Kopeć, "Kurier Poranny", 29.09.2015

ROZWIŃ

Aktorzy wtapiając się w przestrzeń fantastycznie ożywiają świat szmacianych kukiełek. "Palko" to świetnie przemyślane, bardzo melodyjne przedstawienie, które urzeka niesłychaną animacją.

Uroczy koleżka małej Lenki, podobnie jak ona. czaruje widzów. Nie tylko najmłodszych. Ciepły spektakl o przyjaźni to kolejna świetna produkcja BTL.

Chłopiec w okularach szalejący na hulajnodze to postać znana już publiczności Białostockiego Teatru Lalek. Nie tylko tej miejscowej. Widzieliśmy go już w uroczym przedstawieniu "Lenka". Tym razem polsko-węgierska ekipa uczyniła go głównym bohaterem. "Palko" w reżyserii Katy Csato to kolejna propozycja naszych lalkarzy dla najmłodszych widzów przygotowana w sprawdzonej formule. W niewielkiej sali, siedząc lub leżąc na kolorowych poduchach oglądamy prościutką, uroczą bajkę o pewnym chłopcu. Palko od początku wzbudza sympatię. Ma ufną buzię i burzę loków na głowie, a przede wszystkim niezwykłą wyobraźnię. W dużej mierze rozwijają czytając książki. W lekturze potrafi zupełnie się zatracić i zalać łazienkę.

Palko to radosny i uczynny chłopak mimo, że nieco nieporadny. Lekcja WF jest tego najlepszym przykładem. Ale od czego jest wyobraźnia! Gimnastyczna lina może przecież zamienić się w huśtawkę, a niewdzięczne ćwiczenie w bujanie - także w obłokach. Niestety, dźwięk gwizdka wyrywa Palko ze świata marzeń. W efekcie jego gimnastyczne akrobacje kończą się zaplątaniem w linę, wywołując u kolegów i koleżanek salwy śmiechu.

Na lekcji plastyki Palko znów nie bardzo ma się czym pochwalić. Kiedy inne dzieci rysują a to pięknego pieska, a to niemal identyczne jak u Van Gogha "Słoneczniki", Palko prezentuje swoje raczej bezkształtne dzieło. Dzieciaki znów wybuchają śmiechem. Ale już na placu zabaw Palko odważnie śmiga na swojej hulajnodze niemal w przestworzach i dookoła globu, wprawiając w zachwyt pewną rudowłosą dziewczynkę... Tak, tak - tę samą, znaną już Lenkę.

Wszystkie światy, w rytm melodyjnej muzyki Krzysztofa Dzienny za pomocą kilku tekturowych kartonów (scenografia Matravolgyi Akos), na oczach widzów buduje czwórka aktorów: Jacek Dojlidko, Grażyna Kozłowska, Iwona Szczęsna i Agnieszka Sobolewska. Ten fantastycznie zgrany kwartet dzięki niezwykle precyzyjnej animacji tworzy opowieść, od której trudno się oderwać. Każdy powinien zobaczyć z jaką gracją Palko zrzuca ręczniczek wchodząc do wanny, czy z jakim poświęceniem wkłada do plecaczka książkę. To prawdziwe sceniczne perełki, które głośno komentują rozkoszni mali widzowie. I właściwie tylko od nich usłyszymy jakiekolwiek słowa. Bowiem "Palko" to historia opowiedziana tylko gestem i obrazem. A mimo to tak czytelna, jasna i uniwersalna.

Folia pączkuje i atakuje, czyli perypetie pewnego wrażliwca

Monika Żmijewska, "Gazeta Wyborcza", 15.10.2015

ROZWIŃ

Ani jednego słowa, a jakie emocje! Kąpiel w wannie, zdjęcie ręcznika czy lekcja WF-u to prawdziwy majstersztyk, oczarowany jest i duży, i mały. Bo "Palko" to spektakl dla małych, ale z gatunku tych, na które i mama, i tata czy babcia patrzą z zachwytem.

A wszystko to w maleńkiej przestrzeni Sali Prób Białostockiego Teatru Lalek, gdzie dzieci siedzą na podłodze (starsi pod ścianą), a przed nimi, na wyciągnięcie ręki, białostoccy lalkarze wyjęte z pudeł lalki animują tak, że stają się żywymi postaciami.

Cóż to była za kąpiel...

Oto Palko: chłopiec w okularach, z wielką niesforną czupryną. Wyciszony, nieporadny, troszkę wycofany, zaczytany. Chłopiec wrzucony w rzeczywistość: szkoła, przejście przez ulicę, podwórko, kąpiel, cudowny świat książek. Sprawy niby zwyczajne, a jednak niekoniecznie, i nie dla każdego. Wystarczy, że nie jest się orłem w sporcie, za to wrażliwcem, a lekcja WF-u już może być katorgą. Za to zwykła kąpiel może się zamienić w niesamowite przeżycie, wystarczy tylko uruchomić wyobraźnię, a tej Palko nie brakuje, oj nie.

I o tym jest ten spektakl - o kilku chwilach z życia wrażliwego chłopca i o tym, jakie mu owe chwile przynoszą emocje. O tym, że można to wszystko pokazać bez ani jednego słowa, za sprawą dłoni, a widzom zda się, że Palko jest prawdziwy, z krwi i kości. Białostoccy lalkarze (w nieinwazyjnych beżowych strojach) nienachalnie, wyraziście, a jednocześnie tak, jakby ich tam w ogóle nie było, fantastycznie wprowadzają nas w świat swego bohatera. Niektóre sceny to prawdziwe mistrzostwo animacji. Przy prościutkiej scenografii.

Choćby kąpiel. Prawdziwy rytuał. Najpierw sprawdzenie wody, ach! gorąca!, potem myk, ręcznik zdjęty tak, że nikt niepowołany niczego nie zobaczy; wreszcie mycie, ale co tam mycie, gdy właśnie książka wzięta do ręki pochłania całkowicie. Palko jest już w swoim świecie, a tymczasem piana zaczyna żyć własnym życiem, rozrasta się, pączkuje, szemrze, zakrywa Palko... A ten dalej czyta. I nagle znajduje się pod wodą, bo łazienka nie jest już łazienką, a jakąś podwodną krainą, w której unosi się chłopiec i obserwuje wszystko. Fantastycznie zagrana scena, każdego widza urzeknie, bo to, co lalkarze (Grażyna Kozłowska, Agnieszka Sobolewska, Iwona Szczęsna, Jacek Dojlidko) potrafią wyczarować nam przed oczami za sprawą folii bąbelkowej - to prawdziwy majstersztyk.

Ważne niuanse

Podobnie jak ukazanie emocji targających chłopcem, gdy czeka na swoją kolej na lekcji WF-u, by wykonać jakieś ćwiczenie gimnastyczne. Tylko jak je wykonać, gdy poprzednikami są sportowi mocarze, co to wszystko potrafią i to jeszcze z gracją. Palko się przygląda, już wie, że on tak nie potrafi, a my wiemy to wraz z nim. Te trzęsące się kolana, te zwieszone smutno ramiona...

Dłonie lalkarza potrafią wydobyć ze zwykłej lalki prawdziwe emocje. A życie z liny, bo gimnastyczna lina w przypadku tego niezwykłego chłopca to nie sportowy rekwizyt, a szalony, wierzgający koń, którego trudno okiełznać i który może wręcz atakować. Tak to jest, gdy jest się obdarzonym wyobraźnią.

Ale jest moment, kiedy Palko prostują się ramiona - jest bowiem doskonały w hulajnodze. Gdy tylko nań wsiądzie, to już nie ten chłopiec, to król przestworzy, a raczej król pochylni i zjazdów (w które nagle zamieniają się pudełka, jeszcze przed chwilą służące do czego innego).

Pudełka są tu istotne (scenografia - Matravolgyi Akos), za ich pomocą odbywa się czarowanie widza - już na początku - a to układanie napisu, a to wyjmowanie bezwładnych lalek, które chwilę później zyskują nowe życie, a to zamienianie ich w skatepark. Tu każdy niuans jest ważny - czy to w scenografii, czy w geście. Nie ma tu zbędnych rzeczy czy ruchów.

Wcześniej była Lenka

Cała opowieść zaś wzbudza czułość i uśmiech - ileż jest takich Palko wokół nas, i jak wielu z nas takim Palko kiedyś było? Scena (jakże znajoma), gdy chłopiec pakuje tornister i wpycha doń książkę, która za nic nie chce wejść - budzi przyjazne uczucia chyba w każdym.

Gdzieś między kameralnie zagranymi scenami przemyka refleksja o szukaniu przyjaciół i akceptacji, myśl o wszystkich tych dzieciach, które mają swoje wewnętrzne światy, są bardzo samotne i tęsknią za przyjaźnią.

"Palko" to też poniekąd odnoga historii, którą Białostocki Teatr Lalek ma już w swoim repertuarze. Spektakl "Lenka" według baśni Katalin Szegedi dwa lata temu wyreżyserowała Kata Csato, węgierska reżyserka, która kończyła studia w białostockiej Akademii Teatralnej. Autorka sztuki napisała kolejny rozdział tej historii, tym razem głównym bohaterem czyniąc właśnie Palko, nieporadnego chłopca z grzywą włosów. A Csato wyreżyserowała. Spektakl ma podobny klimat jak "Lenka", a i sama Lenka na chwilę w najnowszej produkcji BTL się pojawia.

Zobaczyć trzeba koniecznie.

Opowieść o wannie, hulajnodze, książce i poszukiwaniu przyjaciela

Anna Czajkowska, teatrdlawas.pl, 20.04.2016

ROZWIŃ

Podczas tegorocznych Małych WST najmłodsi wielbiciele teatru mieli okazję spotkać się z aktorami Białostockiego Teatru Lalek, którzy przedstawili im małego, sympatycznego chłopca, wielbiciela książek i jazdy na hulajnodze. Aby go poznać, dzieci skorzystały z zaproszenia do obejrzenia spektaklu opowiadającego o sprawach ważnych i bardzo ważnych, o samotności, przyjaźni i akceptacji. Wcześniej, w 2013 roku w białostockim teatrze pojawiła się Lenka, bohaterka książki Katalin Szegedi. Opowieść o niej zainspirowała Katę Csato, reżyserkę z Węgier, która postanowiła przekształcić pisany tekst w kolejną sceniczną przygodę. „Gdy dowiedziałam się, że jest druga część tej historii, od razu postanowiłam ją przenieść do teatru lalek” – mówi Kata Csato. I tak powstał „Palko”, niezwykły, kameralny spektakl bez słów, animowany jedynie lalkami, pozbawiony zbędnych obrazów oraz bogatej, wyszukanej scenografii. „Jestem za minimalizmem, myślę, że im mniej słów, tym więcej można powiedzieć o wartościach i o człowieku. Współczesne dzieci dostają dziś wszystko gotowe, nie muszą uruchamiać własnej fantazji” – wyjaśnia Kata Csato.

Widownia została przygotowana tak, by najmłodsi czuli się na niej wygodnie i swobodnie. Miękkie poduchy na podłodze od razu wprowadzają atmosferę ciepła i czynią przestrzeń teatru bliską. Znika dystans, a aktorzy są na wyciągnięcie ręki. Autorka inscenizacji, która parę lat temu ukończyła wydział reżyserii Akademii Teatralnej w Białymstoku, nie boi się pokazywania „inności’. Palko (po polsku Paweł) – jak można się domyślać – jest węgierskim Romem. Ma wielką czuprynę i zabawne okulary. Niezdarny, trochę śmieszny, wrażliwy i nieśmiały, nie różni się zbytnio od swoich rówieśników. Jest zwyczajnym chłopcem, może trochę słabszym od innych, „lęka się” i „nie umie”. Chodzi do szkoły, a tam musi zmierzyć się z tym, czego wolałby uniknąć. Nie lubi zajęć wychowania fizycznego. Poza tym nie chce, by inni śmiali się z jego nieporadności, jego rysunków, z niego samego. Kata Csato prosto i zarazem celnie mówi o dziecięcych zachowaniach, marzeniach, obawach i smutkach, a także o malutkich pragnieniach. I nie ma w tym krztyny nudnego moralizatorstwa, zamiast tego jest humor i zrozumienie. Skromna scenografia doskonale wprowadza w nastrój sztuki, budzi wyobraźnię i cieszy oko. Jej autorem jest Matravolgyi Akos, projektant lalek, scenograf i kostiumograf.

Na maleńkiej scenie ląduje pięć kartonowych pudełek i czworo aktorów. Wystarczy, by stworzyć ciekawą, kolorową przestrzeń, w której mały chłopiec będzie przeżywał swe przygody. Ponadto okazuje się, że z ogromnych klocków i wymalowanych na nich liter można ułożyć napis – imię Palko. To nie takie proste, ale w końcu się udaje. Ponadto kartony są magiczne, mogą zamieniać się raz w łazienkę z malutką wanną, innym razem w szkolną klasę, salę gimnastyczną, nawet plac zabaw czy park. W teatrze i w wyobraźni wszystko jest możliwe! Dorzućmy do tego jeszcze kawałek grubego sznura i już lalki są znakomicie animowane przez aktorów, ćwiczą na nim jak na prawdziwym, sportowym sprzęcie. A potem używają go jako huśtawki. Ten dziecięcy mikroświat, który tak cudnie kreśli na scenie Kata Csato, pełen jest radości, czasem z odrobiną goryczy, bo przecież nikt – ani mały, ani duży człowiek – nie chce być obiektem żartów. A Palko musi im stawić czoła. Autorka pokazuje wzruszenia i wewnętrzną wrażliwość chłopca, który próbuje odnaleźć swoje miejsce wśród rówieśników. Szuka bratniej duszy. To prawdziwe i piękne.

Niezwykły, trochę nierealny klimat, który przenosi dorosłych w czas dzieciństwa, a kilkulatkom ułatwia poznanie magii teatru, współtworzy muzyka Krzysztofa Dziermy. Aktorzy w swych jednobarwnych kostiumach cały czas pozostają na scenie, wtopieni w tło scenografii. Nie przeszkadza to dzieciom, nie zakłóca odbioru, na pierwszym planie zawsze jest bowiem mały, lalkowy bohater i jego problemy. W sprawnych rękach artystów białostockiego teatru lalki ożywają, realny staje się cały tyci świat. Z chmurki-gąbki kapie deszcz, a zewsząd dobiegają dźwięki (brawo dla dźwiękonaśladowczych umiejętności aktorów!). Tylko nie ma słów. Czy można rezygnując z tradycyjnego dialogu, powiedzieć aż tyle? Reakcja dzieci pokazuje, iż pozawerbalne opowieści, malowane światłem, obrazem, emocjami, piękną muzyką, są równie czytelne, silnie pobudzają zmysły i trafiają do serc widzów. Potrafią kreować magiczną przestrzeń, której czarowi nie można się oprzeć i we wnętrzu której znajdzie się miejsce dla każdego, kto posiada fantazję oraz wrażliwość dziecka. Po spektaklu aktorzy zapraszają wszystkich do bliższego poznania lalek. Można dotknąć małego Palko, spróbować poruszyć jego rączkami, pogłaskać po czuprynie. I zadać pytanie aktorom (tu główną aktywność wykazują zazwyczaj rodzice i dziadkowie).

Brawo dla reżyserki, poważnie i z szacunkiem traktującej swoją dziecięcą publiczność. Ukłony dla wykonawców, którzy opowiedzieli maluchom tak urokliwą, ciepłą i zabawną historyjkę oraz pokazali kawał solidnej, wypracowanej sztuki aktorskiej.

MULTIMEDIA

odtwórz Trailer spektaklu "Palko"
Trailer spektaklu "Palko"

HISTORIA

Udział w festiwalach, przeglądach, nagrody

ROZWIŃ

2016 r. Małe Warszawskie Spotkania Teatralne

2016 r. Międzynarodowy Festiwal Teatrów Ożywionej Formy MASKARADA w Rzeszowie

2017 r. 19. edycja Międzynarodowego Festiwalu Lalkarskiego "Golden Sparkle" w Kragujevacu (Serbia)

  • Grand Prix dla Najlepszego Spektaklu Festiwalu,
  • Nagroda za Najlepszą Dramaturgię,
  • Nagroda dla Najlepszego Zespołu (Grażyna Kozłowska, Agnieszka Sobolewska, Iwona Szczęsna, Jacek Dojlidko).

2017 r. występy w Ełckim Centrum Kultury w ramach Programu Kultura - Interwencje 2017

2017 r. Międzynarodowy Festiwal Teatrów Lalek i Przedmiotu "Osthafen VII" we Frankfurcie (Niemcy)

2017 r. XVI International Festival of Children's Theatres Banja Luka 2017 (Bośnia i Hercegowina) 

  • nagroda za najlepszą reżyserię dla Katy Csato,
  • nagroda dla najlepszego zespołu (Grażyna Kozłowska, Agnieszka Sobolewska, Iwona Szczęsna, Jacek Dojlidko).

Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

Korzystając z serwisu internetowego Białostockiego Teatru Lalek akceptują Państwo zasady Polityki prywatności, wyrażają zgodę na zbieranie danych niezbędnych do administrowania stroną i prowadzenia statystyk oraz wyrażają zgodę na używanie plików cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów na stronie.

Do góry btl kształt