Zobacz opis Zobacz opis sztuki: PIASKOWNICA
Kategoria BTL Nowa Dramaturgia
KATEGORIA WIEKOWA Dla młodzieży i dorosłych
CZAS TRWANIA 80 min.

PIASKOWNICA

OPIS

PIASKOWNICA

To historia o niedojrzałości przebranej za dojrzałość.
To historia o nieustannym mijaniu się w relacjach, w związkach.
To historia o braku komunikacji nie tylko z drugim człowiekiem, ale także z samym sobą.

Czy umiemy odkryć własne potrzeby i pragnienia, czy umiemy je rozpoznać, nazwać, zrozumieć?
Czy umiemy je pogodzić z potrzebami drugiej osoby.

Człowiek to tykająca bomba. Czy spustoszy to co dookoła, czy raczej wybuchnie wewnątrz?
A może ta bomba okaże się niewypałem i ogarnie nas niewysłowiony smutek.

16 września 2020
Konferencja prasowa przed premierą spektaklu "Piaskownica"
Zobacz
19 września 2020
Premiera spektaklu "Piaskownica"
Zobacz

TWÓRCY

autor
Michał Walczak
reżyseria
Mateusz Tymura
scenografia i multimedia
Sebastian Łukaszuk
muzyka
Adam Frankiewicz

OBSADA

ZAPOWIEDZI PRASOWE

"Piaskownica". Premiera w Białostockim Teatrze Lalek

Anna Dycha, bialystokonline.pl, 17.09.2020

ROZWIŃ

"Piaskownica" w reżyserii Mateusza Tymury - oto kolejna premierowa propozycja Białostockiego Teatru Lalek.

Tekst Michała Walczaka to opowieść o 30-letnich singlach. Historia o niedojrzałości przebranej za dojrzałość, o nieustannym mijaniu się w relacjach, w związkach, o braku komunikacji nie tylko z drugim człowiekiem, ale także z samym sobą.

Przed kilkoma laty "Piaskownicę" mogliśmy obejrzeć w nieistniejącym Teatrze Trzyrzecze. Teraz spektakl na podstawie tekstu Walczaka będzie wystawiony w Białostockim Teatrze Lalek. Reżyseruje Mateusz Tymura.

W rolę Miłki wciela się Agata Soboczyńska, a Protazka - Błażej Piotrowski. Za scenografię odpowiada Sebastian Łukaszuk, a muzykę - Adam Frankiewicz.

Premiera przedstawienia odbędzie się w sobotę (19.09) o godz. 18.00 na scenie kameralnej. Kolejne pokazy zaplanowane są w niedzielę (20.09) o godz. 18.00, w sobotę (26.09) o godz. 18.00 i w niedzielę (27.09) o godz. 18.00.

BTL zaprasza do "Piaskownicy"

Jerzy Doroszkiewicz, "Kurier Poranny", 16.09.2020

ROZWIŃ

Opowieść o 30-letnich singlach dała przepustkę do sławy Michałowi Walczakowi. W 2012 roku spektakl "Piaskownica" pokazał w Białymstoku nieistniejący już Teatr Trzyrzecze, teraz na warsztat ten tekst wziął Mateusz Tymura - tym razem na zaproszenie Białostockiego Teatru Lalek.

- Czerpiemy i wychodzimy z lalek, nie chcieliśmy od teatru lalek uciekać – mówi Mateusz Tymura, reżyser spektaklu „Piaskownica”, debiutanckiego dramatu Michała Walczaka o 30-letnich singlach. - Sama scenografia momentami ogrywana jest w sposób „lalkowy” i lalki pojawiają się na scenie. Tworzymy współczesny teatr, który operuje różnymi formami, adekwatnymi do konkretnej sceny i próbując jak najbardziej oddziaływać na widza. Mieszamy tu kilka światów.

Bo „Piaskownica” to historia o niedojrzałości przebranej za dojrzałość, nieustannym mijaniu się w relacjach, w związkach, czy o braku komunikacji nie tylko z drugim człowiekiem, ale także z samym sobą. Tekst pochodzi z 2001 roku. Mateusz Tymura przyznaje, że jeszcze jako student chciał się z nim zmierzyć, teraz skorzystał z zaproszenia Białostockiego Teatru Lalek. - Ten tekst opowiada o blaskach i cieniach ludzkich relacji – mówi Tymura. Przeznaczony jest dla widzów dorosłych i, zdaniem reżysera, ponadczasowy. - To mijanie się, rozchodzenie, nieumiejętność wyrażania swoich emocji, odczytywania własnych potrzeb i komunikowania ich innym osobom to pewien teatr, w który się z różnych powodów w życiu bawimy – tłumaczy Tymura. - Próbujemy to uchwycić i przełożyć przez własną wrażliwość.

(...)

Nowość na deskach BTL-u. „Piaskownica” w reż. Mateusza Tymury

Radio Akadera, 17.09.2020

ROZWIŃ

W Białostockim Teatrze Lalek trwają ostatnie próby przed sobotnią (19.09) premierą spektaklu „Piaskownica”. Sztukę na podstawie dramatu Michała Walczaka reżyseruje Mateusz Tymura.

„Piaskownica” to historia o niedojrzałości przebranej za dojrzałość. To historia o nieustannym mijaniu się w relacjach, w związkach. To historia o braku komunikacji nie tylko z drugim człowiekiem, ale także z samym sobą.

– Poznajemy pewnego rodzaju trudności w relacjach, w byciu ze sobą, w budowaniu wspólnego związku, ale to jest taki wielki ogólnik, jeśli chodzi o ten spektakl  – mówi reżyser Mateusz Tymura. – Mamy Protazka – chłopaka, który bawi się w piaskownicy. Już samo imię mówi, że może czegoś mu brakuje, że jest jakiś brak w nim. I mamy Miłkę, która jest może za miła na początku, z jakiegoś powodu. Te dwa światy się spotykają, dzieje się ta wielka burza. Ktoś jest gotowy na to, żeby pójść dalej w tym związku, ktoś nie jest na to gotowy. I w zasadzie spektakl kończy się tragedią osobistą bohaterów – dodaje Tymura.

W roli Miłki zobaczymy Agatę Soboczyńską, a Protazka – Błażeja Piotrowskiego.

Premiera przedstawienia się w najbliższą sobotę (19.09) o godz. 18.00 na scenie kameralnej. Kolejne pokazy zaplanowane są w niedzielę (20.09) o godz. 18.00 i w kolejny weekend (26-27.09). (mt/mc)

Premierowy pokaz spektaklu "Piaskownica" w Białostockim Teatrze Lalek

Olga Gordiejew, Polskie Radio Białystok, 19.09.2020

ROZWIŃ

W Białostockim Teatrze Lalek w sobotę (19.09) premiera "Piaskownicy". Tekst Michała Walczaka wziął na warsztat Mateusz Tymura - twórca Teatru Latarnia.

"Piaskownica" to opowieść o 30-letnich singlach. Historia o niedojrzałości przebranej za dojrzałość, nieustannym mijaniu się w relacjach, w związkach, czy o braku komunikacji nie tylko z drugim człowiekiem, ale także z samym sobą.

Reżyser spektaklu podkreśla, że to tekst adresowany do widzów dorosłych. Opowiada o blaskach i cieniach ludzkich relacji. To mijanie się, rozchodzenie, nieumiejętność wyrażania swoich emocji, odczytywania własnych potrzeb i komunikowania ich. To pewien teatr, w który z różnych powodów bawimy się w życiu.

Premierowe przedstawienie "Piaskownicy" w sobotę (19.09) o 18:00.

W niedzielę (19.09) kolejna szansa, by zobaczyć ten spektakl, również o 18:00.

GALERIA

RECENZJE

Dorośli, wyjdźcie z piaskownicy

Jerzy Doroszkiewicz, "Kurier Poranny", 21.09.2020

ROZWIŃ

(...)

Michał Walczak stara się pokazać dojrzewanie młodzieńca, mężczyzny do miłości, ale jego bohater zwyczajnie nie umie ani wsłuchać się w siebie, ani powiedzieć wprost „kocham cię”. Jest nieuważny, może być zazdrosny, ale szybciej zniszczy cudzą zabawkę i zrani dziewczynę, niż zdobędzie się na szczerość. Jedynym wyznaniem, w obliczu rozstania jest, że jak będzie duży, to zbuduje im dwojgu ogromną piaskownicę. Ale nie wspomina, że nie wyznaczy granic. Granic do swojego wnętrza, do siebie, do uczuć. U Michała Walczaka granice przekracza Miłka, prowokuje czułość, ba, jak w starej piosence Czerwonych Gitar, niechcący prowokuje chłopaka do zjedzenia czegoś niekoniecznie jadalnego. Ale nie spodziewa się, że usłyszy w jego głosie pretensję, bo „go w ogóle nie podziwia”.

Tym facetem z pretensjami, jakimś współczesnym Piotrusiem Panem w spektaklu Mateusza Tymury jest Błażej Piotrowski. Aktor Białostockiego Teatru Lalek o wszechstronnych zdolnościach, świadomy swego ciała, fantastycznie ogrywający scenografię. Zresztą zdaje się, że reżyser z Sebastianem Łukaszukiem, autorem tejże, musiał długo dyskutować, zanim w intrygującą konstrukcję, a może też labirynt, czy elektrokardiogram, wprowadził swoich aktorów. Piotrowski fantastycznie gra zidiociałego singla, wciąż zafascynowanego komiksami, który w świecie symbolicznej piaskownicy jest całkowicie bezradny. A kiedy mierzy się – zresztą celowo niezwykle rzadko – twarzą w twarz z kobietą – ucieka, tchórzy, cały rozedrgany.

Ową kobietą jest młoda aktorka BTL-u, niedawna Wendy ze spektaklu w Akademii Teatralnej – Agata Soboczyńska. To ona musi wysłuchiwać tyrad autokreacji scenicznego partnera, ciałem, mimiką ukazywać całą gamę uczuć. Bo przecież zależy jej na tym facecie. To ona przekracza granice, kusi ciałem. Znakomita scena ze zranioną stopą ukazuje kunszt Tymury w prowadzeniu aktorów w tej konkretnej scenografii. Podobnie jak najbardziej wzruszający moment spektaklu. Wspólne palenie papierosów nabiera tu kształtu niezwykłej intymności. On wkłada jej papierosa do ust, ręką błądzi blisko jej ciała, ona zakłada nogi na niego. W tej chwili relaksu aż pulsuje niewypowiedziany erotyzm. Ale też Miłka Soboczyńskiej potrafi się nadąć, igrać z facetem, zaciąć się w sobie. I widz jej wierzy.

(...)

„Piaskownica" dla dorosłych i cudowne bajki dla najmłodszych. Tylko w BTL-u

Jerzy Doroszkiewicz, "Kurier Poranny", 25.09.2020

ROZWIŃ

(...)

Autor tekstu „Piaskownicy" - Michał Walczak osadził w przestrzeni przeznaczonej dla dzieci dwoje młodych ludzi. On jest bardzo zapatrzony w siebie, nie umie słuchać innych, wyznacza granice, najlepiej bawi się sam ze sobą.

Po niemal dwóch dekadach od publikacji tekstu ta postać staje się jakby archetypem singla - osoby, która nie dąży do związków, żyje we własnym świecie. Chce kochać, ale sam nie umie wsłuchać się w siebie, zanim zrozumie, czego pragnie może stracić tę, na której mu zależy. Ona jest śmielsza, nie boi się przekraczać wyznaczanych przez niego granic.

W świetnym spektaklu, wyreżyserowanym przez Mateusza Tymurę, w rolach dwójki młodych ludzi oglądamy Agatę Soboczynską i Błażeja Piotrowskiego. Reżyser we współpracy ze scenografem Sebastianem Łukaszukiem świetnie wykorzystał możliwości kameralnej sceny BTL-u. Zachwycają też multimediami, samą scenografią i fantastyczną realizacją scenicznego światła.

(...)

Emocjonalna gra w piaskownicy. Spektakl Białostockiego Teatru Lalek diagnozuje pokolenie

Monika Żmijewska, "Gazeta Wyborcza", 6.10.2020

ROZWIŃ

Michał Walczak swoją debiutancką sztukę „Piaskownica” napisał podobno w ciągu jednej nocy, spiesząc się z oddaniem jej na konkurs. To było blisko 20 lat temu, od tamtej pory on sam stał się uznanym dramaturgiem, a „Piaskownica” idzie przebojem przez teatralne sceny, pozostając zadziwiająco aktualna. I ta aktualność mocno wybrzmiewa ze sceny Białostockiego Teatru Lalek, który premierowy spektakl w reż. Mateusza Tymury dołączył do swojego repertuaru.

Białostocki Teatr Lalek. Symboliczna piaskownica

To kameralna historia rozpisana na dwie osoby, Miłkę i Protazka. On tkwi w swojej piaskownicy jak w bastionie, snując coraz bardziej udziwniane i meandrujące historie o swoim ukochanym Batmanie. Ona któregoś dnia do tej piaskownicy przychodzi, chcąc z Nim się zaprzyjaźnić. On wyznacza jej granice, których Ona nie może przekraczać, narzuca Jej dziecinne nakazy: „musisz mnie najpierw poprosić”. Ona się w końcu zgadza, próbuje go sobą zainteresować, On skupiony na swoich opowieściach zachowuje się jakby jej nie dostrzegał. Ona w końcu chce sobie iść, On ją nieporadnie zatrzymuje.

I tak w przestrzeni piaskownicy toczy się pewna gra, która szybko przekształca się w emocjonalną przepychankę. Pół biedy, gdyby to były faktycznie dziecięce przepychanki, adekwatne do wieku i miejsca. Tytułowa piaskownica jest jednak symboliczna, symboliczny jest też dziecięcy język ich dialogów. Tak naprawdę to historia współczesnych 20-30-latków, a nawet i starszych, skupionych na sobie, egocentrycznych i zagubionych jednocześnie, nieumiejących się ze sobą porozumieć - mimo chęci. Jedno już jest gotowe, ale drugie jest jeszcze daleko za tym pierwszym. Nieustanne mijanie się, brak uważności, niedojrzałość.

W Białostockim Teatrze Lalek to ciekawie poprowadzona opowieść o tym, jak w dziecinnym egocentryzmie można coś przegapić. Jak wiele może popsuć niezdolność do zaangażowania i unikanie odpowiedzialności. „Piaskownica” Walczaka, używając pewnej konwencji pokazuje to momentami w przerysowany, ale wyjątkowo trafny sposób. I wielu oglądających zapewne odnajdzie w niej coś, co na co dzień spycha w głębiny podświadomości. Bo to spektakl nie tylko o karykaturalnym wyznaczaniu granic, ale i o problemie z rozpoznawaniem i nazywaniem własnych potrzeb. O nieporadności w damsko-męskich (i w każdych innych ludzkich) relacjach.

Zagubieni, nieporadni

Historia o Batmanie, któremu Protazek buduje kolejne nieprzewidywalne życiorysy, które wyrzuca z siebie jak niczym nieposkromioną lawę, może być równie dobrze zupełnie inną historią. Przestrzeń piaskownicy może być bezosobowym korporacyjnym albo domowym pustym światem, gdzie dwoje młodych ludzi - ciekawie zagranych przez Agatę Soboczyńską i Błażeja Piotrowskiego - chce się porozumieć, ale nie wychodzi im to kompletnie. W wykonaniu dwojga aktorów oglądamy prawdziwy koncert nieporadności, niedojrzałości, zagubienia, w którym niejeden choć w krótkim mgnieniu rozpozna bliskie sobie emocje.

Pierwsze skrzypce gra tu Piotrowski, który gra ekspresyjnie, całą postacią, nie tylko wyrzucanym z siebie tekstem, podanym mu przez dramaturga. W jednej chwili z hiperaktywnego, wręcz nadpobudliwego nastolatka zmienia się w zagubionego chłopca, który chciałby coś właściwie uczynić, ale nie ma pojęcia jak. Więc znów zaczyna wyrzucać z siebie potok słów, bo tylko w tym snuciu historii czuje się pewnie - i tak zagaduje niepewność, zadeptuje coś, co choć przez chwilę udało się zbudować.

Miłka Agaty Soboczyńskiej gra na zupełnie innych nutach: ma mniej do powiedzenia, w ogóle wydaje się jej tu mniej, ale owe „mniej” to tylko złudzenie. Sobą wypełnia scenę równie intensywnie jak Piotrowski, tylko inaczej. Wybijaniem piętą podczas gry w klasy, wiązaniem włosów, przyjaznymi zaczepkami, bezbronnym zwieszeniem ramion, ciszą. Próbuje się wedrzeć do świata Protazka na różne sposoby, ale nie jest to drażliwa natarczywość. Jest w niej rodzaj wzruszającej gotowości, ciekawości drugiego człowieka, chce mu coś z siebie dać, czego jej kompan z piaskownicy zdaje się nie zauważać i co bezmyślnie psuje. A gdy wreszcie On jest na coś gotów, Ona jest już emocjonalnie daleko.

Twarze wysilone do uśmiechu

Ich relacja nie jest prosta, to nieustanna przepychanka, ciągła gonitwa i labirynt, których klimat budują też wizualizacje i scenografia Sebastiana Łukaszuka - rodzaj instalacji, przypominającej zdezelowany plac zabaw. Bohaterowie krążą pośród metalowych powyginanych konstrukcji, uciekają między przed sobą, używają do animacji.

I tylko w jednej pięknie oświetlonej, otulonej dymem scenie - wspólnego palenia papierosa - zapanuje między nimi bliskość i intymność, dająca nadzieję, że szorstkość relacji zamieni się w miękkość. To mocna kontemplacyjna scena, podobnie jak niejednoznaczny finał, w którym bohaterowie składają się z kawałków jakby na nowo. Jest w tej końcówce spektaklu pęknięcie, pewna dwoistość - gorycz, ale i nadzieja - jakby pokazująca tych dwoje już w innym czasie, z twarzami wysilonymi do uśmiechu, w dorosłych kostiumach. Ta charakterystyczna  podwójność: dziecinność-dorosłość przenika spektakl niemal przez cały czas, ale dopiero w finale staje się pewnym memento.

MULTIMEDIA

Radio Akadera
relacja Małgorzaty Tureckiej
materiał Polskiego Radia Białystok
Premierowy pokaz spektaklu "Piaskownica" w Białostockim Teatrze Lalek - relacja Olgi Gordiejew

Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

Korzystając z serwisu internetowego Białostockiego Teatru Lalek akceptują Państwo zasady Polityki prywatności, wyrażają zgodę na zbieranie danych niezbędnych do administrowania stroną i prowadzenia statystyk oraz wyrażają zgodę na używanie plików cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów na stronie.

Do góry btl kształt