Zobacz opis Zobacz opis sztuki: NA PEŁNYM MORZU
Kategoria BTL Klasyka
KATEGORIA WIEKOWA Dla młodzieży i dorosłych

NA PEŁNYM MORZU

OPIS

NA PEŁNYM MORZU

W niezwykle barwnej jednoaktówce Sławomira Mrożka jak w soczewce odbija się cały nasz świat. W sytuacji kryzysowej, trójka bohaterów na dryfującej tratwie walczy o przetrwanie. Biologiczne potrzeby, jak również instynktowne zachowania ujawniają w takich momentach prawdziwą naturę człowieka. Kultura i wykształcone przez stulecia mechanizmy komunikowania się między ludźmi mogą stać się w sytuacjach granicznych pustą formą, która wykorzystywana jest do osiągniecia celów wykraczających poza idee humanizmu. Spektakl utrzymany w konwencji teatru absurdu, z poczuciem humoru i w sposób uniwersalny, dotyka problemu godności człowieka
jak również powracających traum i demonów naszej rodzimej rzeczywistości.

Przedstawienie kierowane jest do widzów dorosłych oraz młodzieży.

21 stycznia 2021
Konferencja prasowa przed pokazem online spektaklu „Na pełnym morzu”
Zobacz
30 maja 2021
Wieczór z Mrożkiem
Zobacz

TWÓRCY

autor
Sławomir Mrożek
reżyseria
Jacek Malinowski
scenografia
Michał Wyszkowski
muzyka
Marcin Nagnajewicz

OBSADA

ZAPOWIEDZI PRASOWE

Negocjacje i manipulacje na pełnym morzu. Premiera online w Białostockim Teatrze Lalek

Monika Żmijewska, "Gazeta Wyborcza", 21.01.2021

ROZWIŃ

Jest ich trzech, wokół tylko fale, a każdy jest coraz bardziej głodny. Kto zostanie posiłkiem? Świetna jednoaktówka Sławomira Mrożka "Na pełnym morzu" to pierwsza w tym sezonie premiera Białostockiego Teatru Lalek. Uniwersalna, przezabawna i gorzka jednocześnie - panowie na tratwie to przecież cały nasz świat w miniaturze. Pokazy - w sobotę (23 stycznia) o 20 i w niedzielę (24 stycznia) o 18.

Oczywiście online, bo teatry dla widzów ciągle są zamknięte. Ale aktorzy Białostockiego Teatru  Lalek pracują cały czasy i grają na żywo, łącząc się z widzami za pomocą kanału BTL Online. W sobotę i niedzielę więc nie zobaczymy spektaklu nagranego wcześniej i o odpowiedniej porze odtworzonego w sieci. Będzie to spektakl o konkretnej godzinie grany w BTL na żywo, i w czasie rzeczywistym transmitowany.

Aktorzy zagrają co prawda do pustej widowni, ale za to do kamer, dzięki którym w tym samym czasie widzowie  będą mogli oglądać spektakl siedząc w domu. Dostęp do spektaklu na wybraną godzinę kosztuje 30 zł, wykupić go można na stronie odpowiednio wcześniej, a w terminie spektaklu (sobota, godz. 20, niedziela godz. 20) po prostu zasiąść wygodnie i cieszyć się magią teatru.

Białostocki Teatr Lalek. Bezradność wobec procedur

Spektakl reżyseruje Jacek Malinowski, w role trzech dryfujących rozbitków wcielają się: Ryszard Doliński (Gruby), Paweł S. Szymański (Mały) i Zbigniew Litwińczuk (Średni), a towarzyszą im przez chwilę też Krzysztof Pilat (Lokaj) i na zmianę Wiesław Czołpiński/Mirosław Jańczuk (Listonosz).

- Czasy, w których żyjemy, w wielu sytuacjach bardzo korespondują z uczuciem absurdu tak wyraźnym w sztuce Mrożka. I to jest  główna przyczyna, dla której zdecydowaliśmy się przygotować ten spektakl właśnie teraz. Poza tym Mrożek skonstruował świetnych wyrazistych bohaterów, a my mamy w zespole perełki, które znakomicie grają te postaci - mówi Jacek Malinowski, reżyser spektaklu. - Jednoaktówka powstała dokładnie 60 lat temu, ale jej temat jest ważny i zaskakująco aktualny - mówi o bezradności człowieka wobec procedur i o tym, jak mogą one doprowadzić w końcu do tego, że jeden człowiek metaforycznie zeżre kogoś po drugiej stronie ulicy. Historia na pierwszy rzut oka jest prosta - przedstawia  bohaterów, którzy znaleźli się w dziwny sposób na tratwie. Brakuje pożywienia, decydują więc, że trzeba wybrać kogoś, kto tym pożywieniem może być dla reszty. I przeprowadzają rodzaj dochodzenia, które wyłoni najlepszego kandydata. To tekst o olbrzymim potencjale uniwersalności. Chodzi o mechanizmy, jakie uruchamiają się w nas w sytuacji kryzysowej: budzą się instynkty i biologia, a wszystkie wartości wypracowane przez kulturę stają się pustym frazesem.

Spektakl. Dług wobec sierot

I tak jest właśnie na mrożkowskiej trawie, na której sytuacja zmienia się z sekundy na sekundę. Do czegóż tam nie dochodzi, byle tylko oddalić widmo głodu i zjeść jednego z trzech. Losowanie, głosowanie, negocjacje, płacze, żale, wspomnienia, manipulacja - presja psychologiczna przybiera najróżniejsze rozmiary. Argumentem może być choćby: „Pan posiada mamusię, panu zawsze było lepiej, czy nie czas spłacić dług wobec wszystkich sierot?”.

Ryszard Doliński i Paweł S. Szymański to już weterani jeśli chodzi o granie w „Na pełnym morzu”. Kilkanaście lat temu wcielili się w te same role w słynnych spektaklach reżyserowanych przez Andrzeja Jakimca na prawdziwej tratwie na jeziorze w Augustowie (widzowie oglądali spektakle ze statku Żeglugi Augustowskiej lub z pomostu).

Teraz zagrają „Na pełnym morzu” samotnie - bo bez widzów na widowni.

Białostocki Teatr Lalek. Kończę jak kończę

Doliński (w swoim stylu i żartobliwie): -  Tak naprawdę chyba popełniony został błąd obsadowy, bo ja gram Grubego, nie wiem dlaczego, Paweł Małego, a Zbyszek - jest po środku - mówi ze śmiechem aktor. - A tak naprawdę - bardzo nam wszystkim ten spektakl leży. Bohater Pawła to taki mały szary spokojny, człowieczek, mój - to ten, który wszystkimi manipuluje, a Zbyszka - taki średniak, którzy tylko patrzy, gdzie by się tu ustawić. Słowem na tratwie jest tak, jak za oknem: manipulacja, pomówienia, plotki.

Paweł S. Szymański dodaje: - Absurd Mrożka skleja się znakomicie z absurdem dnia codziennego. Codziennie też nieustannie zaskakuje mnie to, ile nowego za każdym razem dowiaduję się z tego tekstu.  Ja - Mały, prawy obywatel znajduję w sobie nutkę skurczybyka. Próbuję być małym kameleonem i dostosować się do reszty, ale no cóż, kończę, jak kończę.

A Zbigniew Litwińczuk mówi: - Zafascynowany jestem  tym, jak bardzo uniwersalny jest Mrożek. Trzeba go ciągle czytać. To jest tak jak w anegdocie, w której ojciec mówi synowi: - Nie czytaj książek dobrych, czytaj tylko najlepsze, bo i nawet na te najlepsze nie wystarczy ci czasu.

Teatr. Bujanie symboliczne

Cała trójka dryfuje na tratwie, sklejonej ze starych skrzynek na butelki. Całość skonstruowana jest sprytnie - choć osadzona na podłodze, to cały czas  się kołysze, chybocze, przechyla. Aktorzy ciągle walczą z utrzymanie równowagi. A że czarna tafla wokół odbija światło jak woda, rzeczywiście można ulec złudzeniu, że tratwa dryfuje po falach.

- W tej scenografii najważniejsze było to, by ilustrowała tekst Mrożka, i to, by za bardzo nie przeszkadzać bohaterom, nie przytłaczać ich. Tu najważniejszy jest tekst. Choć aktorzy rzeczywiście muszą się trochę pogimnastykować - mówi Michał Wyszkowski, autor scenografii.

Reżyser dodaje: - Tratwa ma tu oczywiście wymiar symboliczny, elementy, z której jest zbudowana także. Chodziło też o to, by budowała metafory, skojarzenia, ciągi myślowe.

Autorem muzyki do spektaklu jest Marcin Nagnajewicz. Chciał, by muzyka korespondowała z aurą spektaklu. - Czyli aurą absurdu i dowcipu. Stąd pomysł, by inspiracją była muzyka jazzowa, ale wykorzystałem też brzmienia  instrumentów sonorystycznych. Pojawiają się więc dźwięki wydobywane z instrumentów tradycyjnych nietradycyjnymi metodami - mówi autor muzyki. - W tle usłyszeć można saksofon, kontrabas i perkusję. Muzyka pełni tu rolę ilustracyjną, ale podkreśla też motorykę spektaklu.

Mrożek w Teatrze Lalek. "Na pełnym morzu" online

Dorota Mariańska, bialystokonline.pl, 21.01.2021

ROZWIŃ

"Na pełnym morzu" to jednoaktowa sztuka teatralna autorstwa Sławomira Mrożka. Po tekst sięgnął Białostocki Teatr Lalek. Z jakim efektem? O tym będzie można przekonać się już w najbliższy weekend.

Zamknięta premiera "Na pełnym morzu" odbyła się w grudniu. Teraz spektakl będzie można obejrzeć online. Szczególnie przypadnie on do gustu wielbicielom twórczości Sławomira Mrożka.

- Temat tej jednoaktówki jest bardzo ważny, dlatego, że mówi o takiej bezradności człowieka wobec procedur. Te procedury, jak to autor [S. Mrożek - przyp. red.] zapisał, mogą doprowadzić do tego, że w sposób metaforyczny zeżremy człowieka, który potencjalnie jest po drugiej stronie ulicy - mówi reżyser przedstawienia Jacek Malinowski.

Do czego może posunąć się głodny człowiek?

"Na pełnym morzu" to historia trójki bohaterów, którzy na dryfującej tratwie walczą o przetrwanie. Biologiczne potrzeby, jak również instynktowne zachowania, ujawniają w takich momentach prawdziwą naturę człowieka. Kultura i wykształcone przez stulecia mechanizmy komunikowania się między ludźmi mogą stać się w sytuacjach granicznych pustą formą, która wykorzystywana jest do osiągnięcia celów wykraczających poza idee humanizmu.

Spektakl utrzymany jest w konwencji teatru absurdu, z poczuciem humoru i w sposób uniwersalny dotyka problemu godności człowieka oraz powracających traum oraz demonów naszej rodzimej rzeczywistości.

Za scenografię odpowiada Michał Wyszkowski:
- Scenografia ma nie przeszkadzać autorom. A tratwa to taki gadżet dla naszych aktorów, którzy muszą się nagimnastykować.

Z kolei muzykę przygotował Marcin Nagnajewicz:
- Moim głównym założeniem było to, żeby muzyka korespondowała z aurą tego spektaklu, aurą pełną absurdów, pełną dowcipu. Muzyka pełni tutaj rolę ilustracyjną i pomaga uzyskać absurd w niektórych scenach. Do współpracy zaprosiłem swojego przyjaciela Kamila Skorupskiego, który wykonał partię saksofonów. A na kontrabasie zagrał znany nam Piotr Chociej.

Z Mrożkiem za pan brat

Na scenie można zobaczyć m.in. Ryszarda Dolińskiego, Pawła Szymańskiego i Zbigniewa Litwińczuka.

- Ja nie wiem, czym się kierował reżyser-dyrektor w doborze aktorów. Błąd chyba obsadowy, bo ja gram grubego, Paweł gra małego, a Zbyszek gra średniego. Jakiś błąd jest, ale my to naprawimy jeszcze. My z Pawłem graliśmy "Na pełnym morzu" paręnaście lat temu w Augustowie, Zbyszek grał wszystkie trzy role w tym spektaklu jak był w wojsku, więc chcieliśmy do tego wrócić - śmieje się Ryszard Doliński.

- Bardzo jestem zafascynowany tym, że od czasu do czasu przypominamy sobie dzieła ponadczasowe, które zdarzają się w każdej dziedzinie sztuki. I w myśl starej anegdoty, w której ojciec mówi synkowi: nie czytaj książek dobrych, czytaj tylko najlepsze i tak nie starczy ci czasu na nie wszystkie, warto wrócić do Mrożka - dodaje natomiast Zbigniew Litwińczuk.

GALERIA

RECENZJE

Na pełnym morzu

Rafał Turowski, rafalturow.ski - teatr i więcej, luty 2021

ROZWIŃ

Dla nie białostoczan pewną niespodzianką może być fakt, że na scenie BTL-u nie mamy lalek, a znakomitych aktorów z krwi i kości we własnych osobach; także nieobeznanych z tematem może zaskoczyć to, że teatr lalkowy pokazuje nie-bajkę. Piszący te słowa zaskoczony nie jest, gdyż pochodzi z Białegostoku, do BTL-u chadzał i profil działalności tejże placówki jest dlań czymś nie tylko zupełnie oczywistym ale i wzorcowym. Ad rem.

Tekst jakby napisany wczoraj i jak zwykle u Mrożka – o tym, co tu i teraz. Oczywiście zawsze tak było, bez względu na rok wystawienia tego drobiazgu i bez względu na miejsce, widziałem kiedyś NPM w Teatrze Narodowym w Kiszyniowie, believe it or not - było w punkt o ówczesnej Mołdawii. Przypomnę tylko, że mamy pełne morze i tratwę, na której trzech rozbitków, z kiszkami marsza grającymi, zastanawia się, który z nich ma zostać posiłkiem dla pozostałych. A ponieważ są ludźmi kulturalnymi, więc nie wchodzą w rachubę rozwiązania siłowe, a – no cóż – „wspólnie” wypracowane procedury. I białostocki spektakl wydał mi się najbardziej właśnie nie tyle o sensowności powstawania procedur - co o ich ograniczeniach, z których to ograniczeń nie zdajemy sobie sprawy, bo… zdawać sobie nie chcemy, w pewnym uproszczeniu naturalnie.

To jest teatr dla wszystkich (Wieśku, pozdrowienia), dawno nie widziałem tak uniwersalnego przedstawienia, mniej wymagający widzowie mają tu „zabawną historyjkę”, bardziej wymagającym -narzucą się interpretacje historiozoficzno-socjologiczno-polityczne. Bo gdy obejrzawszy spektakl widz przełączył kanał w telewizorze i obejrzał jakieś informacje, to mógł mieć nieodparte wrażenie, że przed chwilą już o tym słyszał…

Na pełnym morzu, czyli Sławomir Mrożek wiecznie żywy

Jerzy Doroszkiewicz, "Kurier Poranny, 27.01.2021

ROZWIŃ

(...)

Sławomir Mrożek całą jednoaktówkę zbudował na błyskotliwych, pełnych absurdu dialogach, które wymagają od aktorów uwagi i interakcji. Stąd pojawiające się gesty – ssanie kciuka przy udawaniu sieroty, spazmatyczne płacze to dodatkowe możliwości ekspresji, jakie wykorzystuje Jacek Malinowski, by dać swoim aktorom szansę na pełne wygranie się. I korzystając z Mrożka opowiada o polityce i ludzkich przywarach. Cwaniactwie, wykorzystywaniu kłamstwa we własnym interesie, wreszcie korzystaniu z charyzmy, jako środka wpływu na innych. A sprawiedliwość? Z jakąż pogardą Ryszard Doliński jako Gruby mówi: Zaskakujące, że na brak powszechnej, ogólnoludzkiej, wszechobejmującej sprawiedliwości narzekają przede wszystkim niezadowoleni. Czy żądając sprawiedliwości - nie szukają po prostu usprawiedliwienia ci, którym się nie udało? Z doświadczenia wiemy, że taki elektorat łatwo da się zmanipulować, omamić obietnicami. Ba, jest skłonny uwierzyć, że pogorszenie swego bytu w sposób wręcz ostateczny. I kiedy Paweł Szymański jako Mały wygłasza monolog o wolności, „prawdziwej, kiedy nie ma zwyczajnej” w malarskiej scenie zwycięscy Gruby z oportunistą Średnim już wznoszą kielichy z winem. Ich ofiara, po rytualnym obmyciu nóg poświęci się niczym Mesjasz, a nad wszystkimi zawiśnie widzialna ręka pandemii przypominająca, że na razie mogą nas przed pożarciem przez wirusa uchronić jedynie maseczki.

(...)

Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

Korzystając z serwisu internetowego Białostockiego Teatru Lalek akceptują Państwo zasady Polityki prywatności, wyrażają zgodę na zbieranie danych niezbędnych do administrowania stroną i prowadzenia statystyk oraz wyrażają zgodę na używanie plików cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów na stronie.

Do góry btl kształt