Zobacz opis Zobacz opis sztuki: TEATR CIENI OFELII
Kategoria BTL Nowa Dramaturgia
KATEGORIA WIEKOWA Dla rodziny
CZAS TRWANIA 50 minut

TEATR CIENI OFELII

OPIS

TEATR CIENI OFELII

wg Michaela Ende

Jeśli ktokolwiek z Was choć raz w życiu czuł się malutki, mało ważny, albo zupełnie niezauważalny – koniecznie przyjdźcie do Teatru. Zaprasza Was Panna Ofelia, malutka osóbka o wielkim sercu, otwartym na wszystkich tych, którzy potrzebują przyjaciół. Odwiedźcie Ją w jej malutkim mieszkanku na strychu Teatru. Poznajcie Jej niezwykłych współlokatorów. Wsłuchajcie się w sentymentalną historię o niedzisiejszej Pannie Ofelii, żyjącej w świecie, o którym większość z nas dawno zapomniała, a który może być cudowną odskocznią od współczesnego zabiegania. Zapraszamy wszystkich do Teatru – do „Teatru Cieni Panny Ofelii”.

27 września 2018
Konferencja prasowa przed premierą "Teatru cieni Ofelii"
Zobacz
30 września 2018
Premiera spektaklu "Teatr cieni Ofelii"
Zobacz

NAJBLIŻSZE POKAZY:

ZOBACZ WSZYSTKIE POKAZY

TWÓRCY

autor
Marta Guśniowska
reżyseria
Kata Csató
scenografia
Ákos Mátravőlgyi
muzyka
Piotr Chociej
konsultant technik cieniowych
Magdalena Kiszko -Dojlidko

OBSADA

ZAPOWIEDZI PRASOWE

Teatr cieni Ofelii według Michaela Ende już 30 września

Jerzy Doroszkiewicz, "Kurier Poranny", 27.09.2018

ROZWIŃ

Od płaskich obrazów, poprzez marionetki, aż do żywego planu i teatru cieni. Kata Csató i Marta Guśniowska zamkną historię całego życia w trzech kwadransach. Premiera spektaklu "Teatr cieni Ofelii" już 30 września.

- "Teatr cieni Ofelii" - opowiada o wierze w siebie, o tym jak jak fajnie możemy budować świat wokół nas - mówi Kata Csató, reżyserka "Teatru cieni Ofelii". - I jeśli człowiek sam potrafi znaleźć w sobie spokój, to w każdej sytuacji się odnajdzie i będzie mógł się bawić nawet z cieniami. Jest o tym, że kiedy się starzejemy, przyjdzie czas, że będziemy musieli wyruszyć w tę ostatnią podróż, i że wszystko co na nas czeka jest pozytywne. (...)

Na małej scenie BTL-u będzie można zobaczyć "Teatr cieni Ofelii"

Olga Gordiejew, Polskie Radio Białystok, 27.09.2018

ROZWIŃ

To będzie przedstawienie familijne, adresowane do widzów już kilkuletnich. Na małej scenie Białostockiego Teatru Lalek w niedzielę (30.09) - pierwsza w tym sezonie premiera. Zobaczymy "Teatr cieni Ofelii" według prozy Michaela Ende w reżyserii węgierskiej reżyserki Katy Csató.

Jeśli ktokolwiek choć raz w życiu czuł się malutki, mało ważny, albo zupełnie niezauważalny – powinien odwiedzić Teatr. Tu spotka Pannę Ofelię, malutką osóbkę o wielkim sercu, otwartym na wszystkich tych, którzy potrzebują przyjaciół.

Spotkamy Ją w malutkim mieszkanku na strychu Teatru i poznamy niezwykłych współlokatorów.

Nowy spektakl w BTL-u to sentymentalna historia o niedzisiejszej Pannie Ofelii, żyjącej w świecie o którym większość z nas dawno zapomniała, a który może być cudowną odskocznią od współczesnego zabiegania. Wśród atutów nowego spektaklu są wykorzystywane w nim różne formy: od tradycyjnych lalek, przez płaskie i cieniowe.

Premierowe przedstawienie "Teatru cieni Ofelii" w Białostockim Teatrze Lalek w niedzielę o 16:00.

Poznajcie niezwykłą Ofelię. Nowy spektakl familijny

Anna Dycha, bialystokonline.pl, 27.09.2018

ROZWIŃ

Spektakl przygotowuje węgierska reżyserka Kata Csató. Tekst według utworu Michaela Ende napisała dramaturg BTL-u Marta Guśniowska. Premiera przedstawienia zaplanowana jest w niedzielę (30.09).

Filozoficznie dla dzieci

"Jeśli ktokolwiek z Was choć raz w życiu czuł się malutki, mało ważny, albo zupełnie niezauważalny - koniecznie przyjdźcie do Teatru. Zaprasza Was Panna Ofelia, malutka osóbka o wielkim sercu, otwartym na wszystkich tych, którzy potrzebują przyjaciół. Odwiedźcie Ją w jej malutkim mieszkanku na strychu Teatru. Poznajcie Jej niezwykłych współlokatorów. Wsłuchajcie się w sentymentalną historię o niedzisiejszej Pannie Ofelii, żyjącej w świecie, o którym większość z nas dawno zapomniała, a który może być cudowną odskocznią od współczesnego zabiegania" - czytamy w opisie spektaklu.

- Tekst jest bardzo filozoficzny, ale też zrozumiały dla dzieci - wyjaśnia Kata Csató. - Zaproponowałam więc Marcie Guśniowskiej, by zrobić z tego spektakl familijny.

To trzeci po "Palko" i "Lence" spektakl węgierskiej reżyserki w Białostockim Teatrze Lalek. Jest to jednak pierwsze słowne przedstawienie. Jak przekonuje reżyserka, nie mogła tej historii opowiedzieć bez tekstu. Słowo było potrzebne, by zbudować relacje między postaciami występującymi w teatrze cieniowym.

- Pracowało mi się dobrze - mówi o współpracy z reżyserką Marta Guśniowska. - Kata jest oazą spokoju, a do tego jest bardzo zdolna. Wie, czego chce, ale zostawia też margines dla twórców, by przemycili to, co oni chcą.

Guśniowska wyjaśnia, że oryginalny tekst był krótki, więc musiała dodać swój własny.

- W BTL-u są świetni aktorzy, wiec to sama przyjemność dla nich pisać - przyznaje dramaturg.

Spektakl pełen cieni

Autorem scenografii przedstawienia jest Ákos Mátravőlgyi z Węgier. Po raz trzeci współpracuje z Katą.

- Na początku spektaklu możemy zobaczyć płaskie obrazy - wyjaśnia. - Potem mamy płaskie lalki, które zmieniają się w marionetki. Wreszcie jest przejście z planu lalkowego na plan żywy. Pojawiają się aktorzy wraz ze swoimi cieniami.

W spektaklu występują: Grażyna Kozłowska, Maria Rogowska, Agnieszka Sobolewska, Artur Dwulit, Zbigniew Litwińczuk, Mateusz Smaczny i Agata Soboczyńska (ATB).

Skąd pomysł na teatr ceni?

- To nie jest mój pomysł - przyznaje Kata Csató. - Już w samym tytule tekstu Michaela Ende jest mowa o teatrze cieni. Ja pomyślałam, że możemy zrobić to lalkowo.

"Życie może być spokojne"

Marta Guśniowska zapowiada, że "Teatr cieni Ofelii" będzie wesołym spektaklem dla dzieci - mimo że mówi o samotności i odchodzeniu.

- Podobało mi się, że Ofelia jest niegdysiejsza. Jest skromna, ma cichy głosik. Mimo to świetnie radzi sobie tych czasach. Potrafi bowiem stworzyć swój własny świat – wyjaśnia dramaturg. - Samemu też można być szczęśliwym. Jest różnica między byciem samemu, a byciem samotnym. Gdy nie ma nas kilka dni na Facebooku, nie zamieszczamy zdjęć, na których widać, jak to świetnie się bawimy, to wcale nie znaczy, że nie istniejemy. Można zrobić sobie herbatę, poczytać książkę. Wcale nie musimy wpadać w wir i być wciąż na topie, w szale zabawy. Życie może być spokojne.

Muzykę do spektaklu stworzył Piotr Chociej, a konsultantem technik cieniowych była Magdalena Kiszko-Dojlidko.

Reżyserka żartuje, że spektakl mogą obejrzeć osoby w wieku od lat 6 do 106. Trwa 45 minut.
Premiera rozpocznie się o godz. 16.00 na scenie małej. Pozostałe pokazy odbędą się: 2-5 października o godz. 11.00, 6-7 października o godz. 16.00 i 9-11 października o godz. 11.00.

Premiera "Teatru cieni Ofelii" w BTL

Sylwia Wieczeryńska, PAP, 1.10.2018

ROZWIŃ

O wierze w siebie i tworzeniu własnego niezwykłego świata, ale też o upływającym czasie i samotności - opowiada najnowsza propozycja Białostockiego Teatru Lalek "Teatr cieni Ofelii". Premiera familijnego spektaklu odbbyła się w niedzielę.

"Teatr cieni Ofelii" to pierwsza premiera białostockiego teatru w tym sezonie artystycznym.

- Ten spektakl jest o wierze w siebie, o tym, jak fajnie możemy budować świat wokół nas i o tym, że nawet z cieniami może się fajnie bawić - powiedziała na konferencji prasowej zapowiadającej premierę reżyserka Kato Csato. Dodała, że to także opowieść o upływającym czasie, o starości i "tej wielkiej podróży, która nas czeka". "jednak wszystko, co się wydarza, jest pozytywne"- dodała.

"Teatr cieni Ofelii" to przedstawienie na podstawie opowiadania Michaela Endo. Cała historia dzieje się w mieszkaniu Ofelii, na strychu teatru, gdzie ożywają jej niezwykli współlokatorzy - cienie. Ofelia - jak zapewniają twórcy - to "malutka osóbka o wielkim sercu, otwartym na wszystkich tych, którzy potrzebują przyjaciół".

Dramatopisarka Marta Guśniowska, która przygotowała scenariusz, mówiła, że spektakl jest także o samotności, która - jak zaznaczyła - nie jest zła i "niedzisiejszości" Ofelii. Guśniowska podkreśliła, że główna bohaterka to malutka pani z małym głosikiem, bardzo skromna, która sobie świetnie radzi, tworząc swój świat. W jej ocenie, budowanie własnego świata to cecha ludzi wrażliwych. - To bardzo wygodne, jeśli coś ci nie pasuje w świecie danym, to zawsze można sobie coś swojego stworzyć i jakoś przeżyć - mówiła. Dodała, że ten niedzisiejszy świat - teatr cieni - jest sposobem Ofelii na jej samotność.

Scenografię do przedstawienia stworzył węgierski artysta Akos Matravolgyi. Mówił, że bohaterowie zmieniają się w tym spektaklu; z płaskich lalek stają się marionetkami i dopiero wtedy - jak dodał - następuje "duży krok": lalki zamieniają się w plan żywy - w cienie grane przez aktorów.

"Teatr cieni Ofelii" jest spektaklem familijnym. Reżyserka zaprasza zarówno dzieci, jak i dorosłych, bo - jak powiedziała - tekst jest bardzo filozoficzny, o życiu, ale będzie zrozumiały dla młodych i dorosłych widzów.

GALERIA

RECENZJE

Teatr cieni Ofelii. Przeżyć życie w 45 minut. Po cichu i z pogodą ducha

Jerzy Doroszkiewicz, "Kurier Poranny" 30.09.2018

ROZWIŃ

„Teatr cieni Ofelii” to tekst Michaela Ende, który Marta Guśniowska wzbogaciła, nasyciła humorem, a jednocześnie pozostawiła jego pierwotne znaczenie. O miłości do teatru, o zgodzie na to co przynosi los, i wreszcie – o nieuchronności śmierci, która może być początkiem czegoś pięknego.

(...)
Wraz z rozwojem akcji widzowie w każdym wieku mogą odbyć podróż od obrazków z rzutnika, rysunków jak z komiksu, przez płaskie lalki, po marionetki i wreszcie sekwencje, gdzie żywy plan będzie idealnie współgrał z teatrem cieni. Tu wielki szacunek za perfekcyjną współpracę należy się i Kacie Csató i Magdalenie Kiszko-Dojlidko, która odpowiadała za techniki cieniowe. To w nich mogły łączyć się kreująca dorosłą Ofelię Maria Rogowska i jej cień, czyli Agata Soboczyńska z ATB. Reżyserka wraz ze scenografem wykorzystują prostą przegrodę, którą czasem wprawiają w ruch, by podkreślić zmianę czasu, bądź plastycznie ukazać podróż nad morze. Bo nawet z tragedii, jaką jest wyrzucenie z domu, można wynieść coś dobrego – ot choćby nieplanowane wakacje.
(...)

Ofelia pakuje towarzystwo i wyjeżdża. I działa na wyobraźnię

Monika Żmijewska, "Gazeta Wyborcza", 21.10.2018

ROZWIŃ

Można zapakować cień do walizki? Poczęstować ciastkiem? Ale też zagrozić, że nie dostanie loda, gdy będzie marudny? Można po stokroć. Jeśli komukolwiek wydawało się, że o cieniach wie już wszystko, to tylko mu się wydawało. W przypowiastce filozoficznej w Białostockim Teatrze Lalek lalkarze opowiadają o nich tak nadzwyczajnie, że z teatru nie chce się wychodzić.

Choć cień to tak naprawdę pretekst - "Teatr cieni Ofelii" sięga dalej - i opowiada o teatrze, samotności, przyjaźni, marzeniach, a nawet śmierci. I to tak, że urzeczony będzie i przedszkolak, i nastolatek, i dorosły. Ten ostatni może oglądać spektakl nawet bez przedszkolaka pod ręką, na historię cieni Ofelii może się wybrać i sam. Na tym polega też siła pierwszej lalkarskiej premiery w tym sezonie - to przedstawienie absolutnie dla wszystkich.

One dwie, Ofelia i cienie

"Teatr cieni Ofelii" powstał, bo znów doszło do mariażu teatralnych osobowości. I może też w nim tkwi tegoż sukces. Reżyseruje współpracująca od lat z BTL-em Węgierka Kata Csato - kto widział jej spektakle "Lenka" i "Palko", ten wie, że jest mistrzynią prostoty i mądrości w tworzeniu teatralnej aury. Dokładnie to samo potrafi autorka sztuki, bajkopisarka Marta Guśniowska, która w szkicowaniu postaci, finezji i uniwersalności opowieści nie ma sobie równych (tu bajkę skreśliła na podstawie tekstu Michaela Endo, dopisała kolejne wątki i postaci).

A gdy jeszcze obie panie mają tak doborowy zespół aktorów jak białostoccy lalkarze, to zestaw skazany jest na sukces. I tak się właśnie dzieje podczas 45 minut, które przeprowadzają widza przez życie pewnej malutkiej osóbki z ogromnym sercem.

Jak ona się pięknie zachwyca

Oto Ofelia: dziewczę uwielbiające teatr tak, że najchętniej by z niego nie wychodziło. Splot okoliczności powoduje, że rzeczywiście pewnego dnia otrzymuje pracę w teatrze, zamieszka na teatralnym stryszku, a wraz z nią jej cień. Oglądają razem spektakle, dyskutują z zapałem. Z czasem w mieszkanku Ofelii zrobi się naprawdę ciasno, Ofelia bowiem (Maria Rogowska), nie tylko potrafi dostrzec i usłyszeć cienie, to jeszcze te zagubione, porzucone, samotne, nie ma serca zostawić za drzwiami. I wszystkie zaprosi do siebie. Doborowe to towarzystwo - cień kloszarda, cień dziewczynki, a nawet dyrektora teatru, i jeszcze parę innych. Cienie jednak, choć mało widoczne, potrafią być całkiem głośne.

I tak pewnego razu, gdy teatr w tym miejscu przestanie istnieć, a wprowadzą się lokatorzy, wskutek skarg sąsiadów Ofelii przyjdzie opuścić jej małe mieszkanko. A cienie wyjdą wraz z nią. Upchnięte w ciasnej walizeczce (scena, w której Ofelia je tam próbuje umościć, to jedna z piękniejszych w całym spektaklu).

Co dzieje się dalej, już nie zdradzimy, efekt niespodzianki jest tu istotny. Dość powiedzieć, że cała ta gromadka rozpoczyna nowy rozdział w życiu, dowodzący, że marzenia trzeba spełniać, niezależnie od wieku i okoliczności. Że życzliwość i wielkie serce zwraca się koniec końców z nawiązką. I że gdy ma się w sobie radość życia, jest po prostu łatwiej.

A zachwytu nad drobiazgami (parująca herbata, książka, widok za oknem) niejedni od Ofelii mogliby się uczyć. Jak ona pięknie się zachwyca!

Godzenie się ze śmiercią

Ale myliłby się ten, co myśli, że "Teatr cieni Ofelii" to wyłącznie sama słodycz i lukrowana historyjka. Otóż smutku i refleksji jest w niej też całkiem sporo, ale tak sprytnie przefiltrowanej, że całość jest jednak pogodna.

Ofelia, choć ma w sobie imponujący spokój ducha, to jednak też boryka się z przemijaniem, też ma problemy z pieniędzmi, też w końcu przychodzi do niej niechciany gość, którego inni nie chcieliby gościć za żadne skarby. Ale nie Ofelia. Nie tylko przyjmie, ugości, to jeszcze zaufa mu w całości i pójdzie za nim. Jest w tej baśni bowiem też godzenie się ze śmiercią, ale tak pięknie opowiedziane i zagrane, że aż kojące.

To też ogromny walor spektaklu BTL (Białostocki Teatr Lalek) - sposób, w jaki lalkarze opowiadają całą historię. Najpierw za pomocą płaskich obrazów, potem płaskich lalek, następnie marionetek, potem cieni tych ostatnich, aż w końcu - aktorów w żywym planie z ich własnymi cieniami, naturalnej wielkości. Co chwila niespodzianka, co chwila zaskoczenie i zmiana planu. I prawdziwa magia teatru. Marionetka, choć animowana przez animatorów za pomocą sznureczków, zachowuje się jak żywa postać. Cienie rosną, maleją, znów rosną, przekomarzają się, aż wreszcie tak porządnie się kłócą, że Ofelia musi się uciec do groźby - nie będzie lodów na spacerze w parku!

Niby wszystko jest tu umowne, a jednak działa na wyobraźnię bardzo. Śnieg sypie z nieba i wydaje się prawdziwy. Lekki ruch materią, odmykają się kolejne okienka w parawanie (scenografia Ákos Mátravolgyi) i już całość zamienia się w stryszek, kasę biletową, dworzec, pociąg czy teatralną scenę.

To zresztą wyjątkowo autotematyczny spektakl - o teatrze opowiada, przywołuje teatralne terminy, mówi o cudowności jego iluzji, ale też i bolączkach. Jak konstatuje teatralny narrator (Zbigniew Litwińczuk) - wszystko się kiedyś kończy. Dlatego pani Grażynka z kasy biletowej załamuje ręce: kto to słyszał, żeby w niedzielę teatr świecił pustkami? Że widzowie wolą telewizję i internet? Że przyjdzie teatr zamknąć?

Nostalgia

W spektaklu nie pada ani jedno zbędne słowo, jest tak wycyzelowany i syntetyczny, że trafia w punkt. Czasem wystarcza tylko gest - przemyślany i pełen treści, bez zbędnych ozdobników. Gdy cień Ofelii zaczyna marudzić: "nie zagram żadnej babci, czy ja wyglądam na staruszkę?", duża "właściwa" Ofelia przesuwa tylko delikatnie dłonią po włosach. No właśnie, skąd te siwe włosy? Kiedy straciły kolor? Kiedy ten czas tak przebiegł? - zdaje się pytać gest Ofelii.

Ale pytanie nie pada, gest jest tak wyrazisty, że nic więcej nie trzeba.

Dużo w spektaklu smaczków czytelnych głównie dla dorosłych, mówiących o przemijaniu, odchodzeniu, również pewnej epoki. W jednej ze scen - teatru w teatrze - aktorka animująca lalkę Czerwonego Kapturka (Agnieszka Sobolewska) mówi do Ofelii z kresowym przedniojęzykowo-zębowym "ł" - tą słynną polską sceniczną głoską, kiedyś używaną przez artystów, obowiązkową w klasycznym repertuarze. A dziś już tylko wywołującą nostalgiczny uśmiech.

W innej scenie, na dworcu, głos pani z kasy niesie się z głębi, jakby była kilometry stąd, słychać też, jak siorbie herbatę. Charakterystyczny kiedyś obrazek dziś już zamienił się w anegdotyczne wspomnienie.

Koniecznie trzeba zobaczyć.

MULTIMEDIA

materiał Polskiego Radia Białystok
"Teatr cieni Ofelii" - relacja Olgi Gordiejew

Ważne: Strona wykorzystuje pliki cookies.

Korzystając z serwisu internetowego Białostockiego Teatru Lalek akceptują Państwo zasady Polityki prywatności, wyrażają zgodę na zbieranie danych niezbędnych do administrowania stroną i prowadzenia statystyk oraz wyrażają zgodę na używanie plików cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów na stronie.

Do góry btl kształt